Możejki mogą zostać sprzedane już w piątek, jednak zależy to przede wszystkim od decyzji sądu w Nowym Jorku - powiedziała wczoraj "Parkietowi" Claire Davidson, rzeczniczka prasowa Jukosu. Kto bździe nabywcą litewskiej spółki?
Rozmowy z jednym
- Na razie negocjacje są prowadzone z jedną firmą, która jest w stanie zapłacić ponad 1,425 mld USD. Jednak z powodu umowy, jaką mamy z amerykańskim sądem, do piątku nie mogź podać żadnych szczegółów transakcji.- dodała Claire Davidson. Z tego samego powodu rzeczniczka Jukosu nie chciała komentować wtorkowych słów premiera Litwy Algirdasa Brazauskasa. Przypomnijmy, że szef litewskiego rządu stwierdził wówczas, że koncern Jukos jest gotów sprzedać 53,7 proc. akcji rafinerii Możejki właśnie Orlenowi. Według niego strony przygotowały już porozumienie dotyczące sprzedaży tych papierów. A. Brazauskas dodał, że nawet jeśli niektóre szczegóły tej umowy mają być dopiero uzgodnione, nie bździe problemu, żeby porozumienie podpisać z kilkudniowym opóęnieniem. Rzecznik Orlenu Dawid Piekarz nie chciał komentować informacji, podanych przez szefa litewskiego rządu.
Premier Litwy zmienił zdanie
Algirdas Brazauskas dotychczas nie chciał nawet słyszeć o Orlenie jako o inwestorze w Możejkach. Jednak, jak w połowie maja donosiła wileńska prasa, nagle zmienił zdanie i teraz nie ma już żadnych zastrzeżeń do polskiego koncernu, ani tego, żeby wiźkszościowy pakiet akcji rafinerii kupił bezpośrednio od Jukosu.