Reklama

Wymuszone zmiany w ComputerLandzie

Informatyczna firma musi sobie zdawać sprawę, że inwestorzy będą czujnym okiem patrzeć na efekty wprowadzanych zmian. Ich brak może być oceniony bardzo surowo

Publikacja: 27.05.2006 09:13

ComputerLand powstał w 1990 r. jako Scandia Computer. Jego właścicielami byli szwedzki USI International Aktien (51 proc. udziałów) i Ryszard Krauze (49 proc.) właściciel Prokom Komputer System. ComputerLand został założony, żeby uzupełniać ofertę Prokomu, który w grupie informatycznej budowanej przez Ryszarda Krauze miał się zajmować produkcją oprogramowania. ComputerLandowi przypadło mniej ambitne zadanie - integracja systemów informatycznych i dostawy sprzętu.

W 1991 r. spółka zatrudniała 12 pracowników. W czerwcu tego roku zdobył pierwszy kontrakt na dostawę sprzętu informatycznego dla Levis Polska. W kolejnym roku spółka zwiększyła zatrudnienie do ponad 50 osób i miała już cztery oddziały. W 1992 r. do udziałowców dołączył Tomasz Sielicki. W lutym tego roku został dyrektorem generalnym, w sierpniu prezesem.

Z biegiem czasu drogi Prokomu i ComputerLandu zaczęły się rozchodzić. Duży wpływ na taką sytuacją miały silne osobowości prezesów: Ryszarda Krauzego i Tomasza Sielickiego. ComputerLand powoli zaczął wchodzić z ofertą na podwórko zarezerwowane do tej pory dla spółki matki. W połowie 1994 r. sytuacja dojrzała do tego, żeby firmy zaczęły funkcjonować jako osobne podmioty. Dla ComputerLandu rozwód stał się okazją do pozyskania dodatkowego kapitału na rozwój, który wyłożyły fundusze z rodziny Enterprise Investors. Przy okazji, wspólnie z T. Sielickim, wykupiły Prokom.

W drodze na parkiet

Obecność EI w spółce została wykorzystana na restrukturyzację i doprowadzenie jej do postaci, która pozwoliłaby na korzystną sprzedaż na parkiecie. W tym czasie ComputerLand przekształcił się ze średniej wielkości firmy inżynierskiej zatrudniającej 100 pracowników i mającej obroty rzędu kilkunastu milionów złotych rocznie, w nowocześnie zarządzaną spółkę informatyczną z jasno sprecyzowaną strategią szybkiego rozwoju.

Reklama
Reklama

Strategia nakierowana była na szybki rozwój grupy kapitałowej poprzez przejmowanie innych podmiotów, które miały mocną pozycję w swojej niszy rynkowej. Źeby zdobyć pieniądze na realizacją strategii, właściciele ComputerLandu zdecydowali o jego upublicznieniu. Debiut w październiku 1995 r. był bardzo udany. Inwestorzy, którzy kupili papiery w ofercie publicznej, zarobili grubo ponad 60 proc.

Drobne kroki

W sierpniu tego roku założono firmź OSI CompuTrain świadczącą usługi szkoleniowe. Jeszcze w tym samym roku grupa powiększa się o firmę konsultingową Positive. W styczniu 1996 r. ComputerLand kupił wrocławskie Przedsiębiorstwo Techniki Bankowej Elba oferujące usługi informatyczne dla sektora finansowo-bankowego. Później CSBI i Nexter. Za kolejną spółkę - białostocki Info-Serwis - płaci już własnymi, nowo wyemitowanymi akcjami. Pierwsza fala przejęć zakończyła się w 1997 r. W kolejnym roku nie doszło do żadnej transakcji, bo ComputerLand miał poważne kłopoty z restrukturyzacją przejętych firm. Osłabienie stało się jednak okazją do ataku dla Prokomu i bitwy o kontrolę nad spółką. W I połowie 1999 r. ktoś zaczął intensywnie skupować papiery ComputerLandu z rynku. Ślady prowadziły do Prokomu i podmiotów z nim powiązanych. Taka akwizycja byłaby bardzo korzystna dla kupującego. Największą zaletą przejęcia było pozbycie się konkurencji, która coraz śmielej wchodziła na podwórko zarezerwowane dotychczas dla Prokomu - czyli obsługę dużych klientów.

Pomysł wrogiego przejęcia nie udał siź. Prezesowi Sielickiemu, przy poparciu BRE Banku, udało się przeforsować zmianę statutu ComputerLandu, która w praktyce wykluczała taki scenariusz. Korekty polegały m.in. na zapewnieniu sobie uprzywilejowanej pozycji w firmie i kontroli nad radą nadzorczą.

Druga, równie jak pierwsza intensywna fala akwizycji, miała miejsce w latach 2000-2001. Zbiegła się w czasie z boomem internetowym. ComputerLand stworzył wtedy, wspólnie z partnerami, kilka spółek internetowych. Oprócz StalPort@lu były to clinika. pl (razem z PGF-em) czy vendi. pl (we współpracy z Agorą). Od 2002 r. giełdowa firma zaczęła już inwestować z większym rozmachem. Akwizycje były nakierowane na dużo większe podmioty, których przejęcie zapewniało kupującemu dominującą pozycję wśród określonej grupy klientów. Takim ruchem był zakup Centrum Informatyzacji Energetyki czy PolSoftu (sektor bankowy). Źeby zaistnieć w sektorze publicznym ComputerLand kupił w 2003 r. spółkę Aram. Akwizycje z 2004 r. miały na celu wejście w systemy informacji przestrzennej (Geomar) czy sektor ubezpieczeniowy (Support).

ComputerLand jako pierwszy już przeszło 10 lat temu zauważył, że polski rynek informatyczny jest za mały, żeby firma takiej wielkości mogła dalej rozwijać się w dotychczasowym tempie. Dlatego postanowił wyjść z ofertą poza granice. Założył w Rosji spółkę CSBI, która mozolnie zdobywa tamtejszy rynek i buduje kontakty z klientami. Od 2005 r. ekspansja przybrała na sile. Dlatego ComputerLand podpisał umowę o strategicznym partnerstwie z największym na świecie hinduskim producentem oprogramowania - firmą i-flex. Z wielkich planów na razie nic nie wychodzi.

Reklama
Reklama

Notowania

nie mogą siź podnieść

Przez ponad 10 lat od debiutu akcje ComputerLandu cieszyły się zmiennym zaufaniem inwestorów. Spółce, w budowaniu pozycji rynkowej i zaufania inwestorów, bardzo pomogły debiuty giełdowe. Można było na nim nieźle zarobić. Również w kolejnych latach posiadacze papierów nie mieli powodów do narzekań. Podmiot rozwijał się w bardzo szybkim tempie. Rosły przychody i zyski. Przejściowe pogorszenie nastrojów towarzyszyło ComputerLandowi - w latach 1998 czy 2000/2001 - gdy okazało się, że ma problemy z uporządkowaniem grupy po przeprowadzanych z rozmachem inwestycjach. Tymczasem na fali internetowej hossy kurs ComputerLandu ustanowił nie pobity do tej pory rekord (w marcu 2000 r.) na poziomie 169 zł.

W szybkiej i krótkiej korekcie, która dotknęła w kolejnych miesiącach cały rynek, notowania ComputerLandu spadły i od tamtej pory, bez względu na to, czy na parkiecie panuje hossa, czy bessa wahają się w przedziale 70-120 zł.

Taka sytuacja może być komfortowa dla udziałowców, ale tylko wtedy, gdy spółka, której walory posiadają, co roku wypłaca sowitą dywidendę. Wtedy nie muszą zarabiać na wzroście kursu. ComputerLand do tej pory przeznaczał zarobione pieniądze na rozwój i nie dzielił się zyskami. Zrobi to dopiero w tym roku z wyniku za 2005 r. Na każdy papier zostanie wypłacone 1 zł dywidendy.

Niemożność wyrwania się kursu ComputerLandu z cenowych widełek skłoniła zarząd spółki, przy pełnym poparciu głównych udziałowców (przede wszystkim Tomasza Sielickiego, który teraz piastuje stanowisko prezydenta grupy ComputerLand), do podjęcia decyzji o restrukturyzacji. - Już od pięciu lat czekam, aż akcje ComputerLandu zaczną zyskiwać na wartości. Jest to dla mnie tym bardziej mało komfortowa sytuacja, bo papiery konkurencji drożeją, a ja się muszę temu przyglądać - tłumaczył na niedawnej konferencji prasowej T. Sielicki.

Reklama
Reklama

Sprawdzony partner

ComputerLand pod koniec ub.r. zdecydował się wynająć firmę doradczą McKinsey do przygotowania programu zmian, które mają zaowocować wyraźną poprawą rentowności spółki, co powinno, przełożyć się na wzrost kursu. Projekt zaczął być wdrażany w kwietniu. Pierwsze efekty mają być widoczne w II połowie roku. ComputerLand chce dzięki projektowi znacząco w 2-3 lata poprawić rentowność operacyjną. - Interesuje nas marża operacyjna na poziomie minimum 8 proc. - mówił T. Sielicki. Teraz wynosi 5 proc.

Restrukturyzacja dotknie czterech obszarów funkcjonowania ComputerLandu: sprzedaży, organizacji projektowej, produkcji oprogramowania i zakupów. W pierwszym polu, jak zapowiada Dariusz Chwiejczak, wiceprezes spółki odpowiedzialny za ten element restrukturyzacji, zmiany dotyczyć będą znaczącego (bo aż o 35 proc.) skrócenia listy klientów. - Zmniejszymy zatrudnienie wśród sprzedawców o 20 proc. Będziemy składać oferty tylko tam, gdzie mamy szansę wygrać, a projekty są rentowne - deklarował D. Chwiejczak. Giełdowa spółka znana jest z tego, że zgłasza akces do wszystkich możliwych przetargów z obszaru IT, ale wygrywa tylko 8 proc. z nich. - Chcemy podnieść ten wskaźnik do 17 proc. - mówił wiceprezes. Oszczędności przy sprzedaży mają wynieść w tym roku 3 mln zł, a w 2007 r. - 6 mln zł.

W organizacji projektowej najpoważniejsze korekty dotyczyć będą ograniczenia liczby podwykonawców, lepszego wykorzystania własnych pracowników i odchudzenia kadry zarządzającej średniego szczebla. Menedżer projektu, jak deklarują przedstawiciele ComputerLandu, musi mieć pod sobą dużo większą liczbę zatrudnionych niż obecnie. Efektem mają być oszczędności wynoszące w tym roku 1 mln zł, a w przyszłym już 12 mln zł.

Jeśli chodzi o produktywność, giełdowa spółka poszuka rezerw drzemiących po stronie kosztów produkcji. Muszą, jak deklaruje ComputerLand, spaść o 15 proc. Tegoroczne oszczędności z tytułu wprowadzenia zmian w tym zakresie mają wynieść 2 mln zł. Przyszłoroczne już 10 mln zł.

Reklama
Reklama

Największe profity przyniesie restrukturyzacja polityki zakupowej. Firma korzysta teraz z usług ponad 1000 dostawców. Chce ograniczyć ich liczbę do 200. Powstanie specjalna komórka odpowiedzialna za zakupy i lista preferowanych dostawców. Prezes liczy, że dzięki temu tylko w 2006 roku firma zaoszczędzi 3 mln zł a w przyszłym już 15 mln zł.

Restrukturyzacja nie obejdzie się bez zwolnień wśród załogi. Teraz w grupie ComputerLandu pracuje 2300 osób. Do końca sierpnia pożegna się z nią 200-250 zatrudnionych.

Profity i koszty

Jak szacują przedstawiciele giełdowego przedsiębiorstwa, wdrożenie programu restrukturyzacji w 2006 r. przyniesie dodatkowe 9 mln zł korzyści finansowych. Równocześnie jednak spółka poniesie 4 mln zł kosztów wprowadzanych zmian. Kwotę należy powiększyć o wydatki na firmę konsultingową, które obciążą wynik I kwartału. ComputerLand unika ujawnienia informacji, ile zapłacił firmie McKinsey. Na rynku mówi się, że doradca zainkasował nawet 2-3 mln zł.

Pełne profity odchudzania ComputerLandu pokażą się dopiero w 2007 r. W tym roku oszczędności mają wynieść już 43 mln zł, a koszty zmian sięgną 7 mln zł.

Reklama
Reklama

Specjaliści pozytywnie oceniają decyzję ComputerLandu o restrukturyzacji spółki. - Już od kilku lat widać było, że firma ma problemy z nadmiernie rozbudowanymi kosztami. W tej sytuacji ich ograniczenie jest słusznym posunięciem. Szkoda, że ComputerLand zdecydował się na podobny krok dopiero teraz - skomentował Andrzej Lis, analityk DI BRE Banku.

W podobnym tonie komentuje temat Milena Olszewska z KBC Securities. - Moim zdaniem, program restrukturyzacji kosztowej w ComputerLandzie to krok w dobrym kierunku. Pola niskiej efektywności wydają się dobrze zidentyfikowane, a narzędzia naprawcze przemyślane - stwierdziła. Zwróciła jednak uwagę, że znaczna czźść z synergii kosztowych będzie widoczna dopiero w 2007 r., a przed spółką są jeszcze dwa kwartały raczej przeciętnych wyników.

Patrząc na zachowanie kursu ComputerLandu w ostatnich tygodniach wydaje się, że inwestorzy giełdowi darzą spółkę sporym zaufaniem. Mimo słabych wyników za I kwartał (firma miała prawie 1 mln zł straty netto) notowania ComputerLandu nie załamały się. Z pewnością czynnikiem, który uchronił papiery przed przeceną, była prezentacja, kilka dni przed raportem o danych za I kwartał, założeń programu restrukturyzacji. Informatyczna firma musi sobie jednak zdawać sprawę, że inwestorzy będą czujnym okiem patrzeć na efekty wprowadzanych zmian. Ich brak może być oceniony bardzo surowo.

Niska rentowność psuje wizerunek

Przez pierwsze lata działalności ComputerLand nie miał żadnych kłopotów z utrzymywaniem 100-proc. tempa rozwoju. Sprzyjał temu olbrzymi popyt polskich przedsiębiorców na nowe rozwiązania technologiczne. Słaba konku-rencja sprawiała, że spółki IT mogły śrubować ceny i generować wysokie zyski. Przeinwestowanie i przede wszystkim załamanie rynku po pęknięciu balona internetowego w 2000/2001 r. położyły się cieniem na wynikach firm IT, w tym ComputerLandu. O ile inne podmioty jakoś poradziły sobie z rozdmuchanymi kosztami działalności, o tyle giełdowa spółka aż do teraz unikała drastycznych ruchów. Presja akcjonariuszy zmusiła w końcu zarząd do zajęcia się tą sprawą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama