Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 03.06.2006 21:24

Marek Pryzmont

Po giełdowej masakrze każdy tydzień zakończony plusami należałoby uznać za

udany. WIG20 wzrósł przez 5 sesji skromne 32 pkt., a FW20M6 dały bykom 18

pkt. Ale bądźmy poważni. Nie chodzi o te kosmetyczne zmiany i to nie one

decyduję o ocenie kondycji rynku w ostatnim tygodniu. Przy obecnej

Reklama
Reklama

rekordowej zmienności ten dorobek inwestorzy mogą stracić w kilka minut.

Byki po tym tygodniu wyszły wzmocnione nie dzięki zamknięciu na plusach, ale

m.in. dzięki przetestowaniu silnego wsparcia w pobliżu dołków majowej fali

wyprzedaży. Przypomnijmy jednocześnie, że jest to też dolne ograniczenie

trzymiesięcznej konsolidacji z początku roku. Rzadko kiedy po gwałtownym

załamaniu cen akcji mamy do czynienia od razu z równie gwałtownym

Reklama
Reklama

odreagowaniem większym niż kilkuprocentowe odbicie. Rynek musi najpierw

przejść przez "czyściec konsolidacji". Do tej pory przeważały spekulacyjne

zakupy pod odreagowanie wyprzedanego rynku. Po kolejnym demonstracyjnym

obronieniu dołka część inwestorów może zacząć zakupy pod nieco trwalszy

wzrost.

Warto przy tym zauważyć, że fakt uaktywnienia popytu na poziomie ostatnich

Reklama
Reklama

dołków to nie tylko efekt czynników technicznych, ale też fakt, że WIG20 w

odniesieniu do szczytu z dnia ostatniego posiedzenia FOMC, w momencie

testowania wsparcia, zrównał się ze średnią stopą zwrotu z najważniejszych

dla GPW rynków regionu. Paniczna wyprzedaż po przebiciu wsparcia, bez

naśladowania tego ruchu przez pozostałe emerging markets, byłaby dla

Reklama
Reklama

funduszy raczej okazją do kupna, niż sygnałem sprzedaży. Po piątkowej sesji

dla analogicznego okresu zmiana WIG20 wynosi -11,5% ; PX -11,1% ; BUX -13,2%

; ISE -11,8% ; ATX -10,8% ; RTS -14,4%. Jak widać obrona dołka zasłużona.

Ryzyko kolejnej gwałtownej wyprzedaży znacząco zmalało i wciąż skłaniałbym

się do ostrożnego patrzenia na północ. Obrona wsparcia to tylko jeden z

Reklama
Reklama

argumentów, który stwarza szansę na kontynuację odreagowania. Jego

ewentualnym uzasadnieniem stanie się zapewne znowu polityka Fed. Czyli

dokładnie ten sam czynnik, który najpierw spowodował załamanie, a potem po

zakończeniu najkrwawszego etapu wyprzedaży z dnia na dzień powodował

rekordowe wahania w reakcji na jakiekolwiek sygnały mogące wpływać na

Reklama
Reklama

politykę monetarną w USA.

Na wstępie trzeba zauważyć, że należy koncentrować się na reakcji rynku na

dane makroekonomiczne, a nie wypowiedzi członków Fed, czy publikacje ze

sprawozdania po posiedzeniu FOMC. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że w

tych dwóch ostatnich przypadkach, w ostatnich miesiącach wkrada się bardzo

dużo chaosu i sprzeczności. Bernanke komunikować z rynkiem jeszcze się nie

nauczył.

Najlepszym tego przykładem było właśnie sprawozdanie po posiedzeniu FOMC w

USA (9-10 maja podwyżka stóp o 25 pb.), które miało doprecyzować poglądy

członków Fed. Zamiast tego, dostaliśmy tekst pełen sprzeczności, wskazujący

niepewność dalszych działań, oraz spór między członkami Fed co do

przyszłości gospodarki. Dyskutowano nie tylko o oczywistej na majowym

posiedzeniu podwyżce 25 pb. ale także o pozostawieniu stóp na dotychczasowym

poziomie, oraz o podwyżce 50 pb. O tak dużej podwyżce na posiedzeniu FOMC

rozmawiano po raz pierwszy od 6 lat. Czy naprawdę w gospodarce dzieje się

coś tak wyjątkowego ? Zrealizowanie takich jastrzębich zapędów niektórych

członków Fed wywołałoby zapewne krach na emerging markets. Jak widać emocje

udzielają się nie tylko na giełdzie.

Ostatni tydzień jak na razie pokazał, że amerykańskie jastrzębie nie miały

racji i na dzisiaj należy zakładać brak dalszych podwyżek. To jest właśnie

ta dobra informacjczeniu !). Opublikowane w czwartek

jednostkowe koszty pracy wzrosły w I kw. jedynie o 1,6% zamiast podawanych

wcześniej 2,5% (prognozowano spadek do 1,8-1,9%). Koszty pracy w IV kw.

zeszłego roku zrewidowano na -0,6% zamiast wzrostu +3,0%. Z kolei piątkowe

bezrobocie to już wręcz odstrzał jastrzębi. Nie tylko dane za maj ogromnie

rozczarowały, ale doszły jeszcze do tego rewizje 37 tys. za poprzednie

miesiące. Stopa bezrobocia wprawdzie spadła, ale nikt na to nie zwraca

uwagi, a do tego bez zaokrąglania mamy spadek z 4,723% do 4,646%.

Po tych publikacjach fed fund futures wyceniają prawdopodobieństwo podwyżki

stóp o 25 pb. na czerwcowym posiedzeniu na 44% w porównaniu do 74% po

środowej sesji. Dalej sporo jak na tak wyraźne dane, ale proszę jednocześnie

pamiętać, że w połowie miesiąca czekają nas jeszcze publikacje PPI oraz CPI.

Szczególnie te drugie mogą budzić niepewność rynku. Pisałem w poprzedniej

Weekendowej o wpływie cen wynajmu na wskaźnik CPI. The National Association

of Realtors podała w tym tygodniu, że cena wynajmowanych apartamentów

wzrośnie 5,3% w tym roku, czyli dwukrotnie więcej niż w 2005 r. i byłby to

najwyższy wzrost od 2000 r. Dotyczy to większości nieruchomości. W kwietniu

wzrost cen najmu zawyżył CPI i jeśli się to powtórzy, to może przekreślić

prognozy braku podwyżki.

Warto jednak zwrócić uwagę, do jak znaczącego przełomu doszło na rynku

10-letnich amerykańskich obligacji. Rentowność spadła na zamknięcie sesji

poniżej głównej stopy procentowej w USA. WYKRES2.gif Po pierwsze - pokazuje

to, że inwestorzy nie wierzą w dalsze podwyżki stóp. Po drugie - to bardzo

wyraźne ostrzeżenie przed nadchodzącym spowolnieniem gospodarki (dlatego

indeksy w USA nie wzrosły). Indeksy emerging markets tym drugim argumentem

na razie się nie przejmą. Najpierw będą kontynuować odreagowanie dyskontując

przerwę w podwyżkach stóp w USA, a dopiero potem przestraszą się zadyszki

amerykańskiej gospodarki.

Na koniec parę słów ku przestrodze. Nie lubię zwracać uwagi na techniczne

formacje, które dopiero mogą powstać na wykresie, bo tak naprawdę każdą

hipotetyczną formację przy odpowiedniej wyobraźni możemy sobie stworzyć.

Jednak w tej chwili zasadnym wydaje się zauważyć, jak istotne staje się

wsparcie na ostatnich dołkach. Jeśli w czerwcu WIG20 (kontrakty) nie wyjdzie

nad poziom 3030 pkt., a mój optymizm na czerwiec ponad ten poziom na razie

nie sięga, to będziemy kształtować prawe ramię formacji głowy z ramionami,

która w przypadku wybicia dołem w kolejnych miesiącach mogłaby definitywnie

zakończyć ostatnią falę hossy. Byłaby to reakcja m.in. na spowolnienie

amerykańskiej gospodarki poprzedzona zakończeniem trendów wzrostowych na

amerykańskich indeksach. Pierwsze ostrzeżenie da Nasdaq. WYKRES3.gif

Wariantu kontynuacji silnej hossy w kolejnych miesiącach na razie nie

rozważam.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama