Reklama

Na pewno zrealizujemy tegoroczne prognozy

Publikacja: 08.06.2006 08:15

Toora Poland z emisji akcji pozyskała w grudniu ubiegłego roku ok. 106 mln zł. Ile już wydała i na jaki cel?

Tylko w I kwartale wydaliśmy około 31 mln zł. Przede wszystkim uruchomiliśmy nowe linie do produkcji felg. Zbudowaliśmy hale, do których przeniesiemy część maszyn. Przed zakończeniem III kwartału zainstalujemy też linię do lakierowania felg. Dzięki temu w zakładzie w Nisku "skompletujemy" cały cykl produkcyjny.

W tym roku Toora Poland wyda łącznie 97 mln zł.

W ramach tej kwoty złożyliśmy już zamówienia na urządzenia. Zakład w Nisku produkuje pełną parą, chociaż przypomina plac budowy. Część maszyn zainstalowana jest prowizorycznie, czasem są przestawiane - wszystko dlatego, że czekają na budowę kolejnych hal. Mimo ciągłej rozbudowy, udaje się nam nie tylko utrzymywać, ale i zwiększać produkcję.

Akcjonariusze spodziewają się dalszego dynamicznego rozwoju. Prognoza na ten rok przewiduje 280-290 mln zł przychodów. Można się spodziewać korekty w górę?

Reklama
Reklama

Jesteśmy przekonani, że zrealizujemy prognozy. Potwierdza to sprzedaż pierwszych miesięcy 2006 r. 77 mln zł (takie obroty spółka miała w I kwartale - red.) razy cztery - łatwo policzyć, a my cały czas pracujemy nad zwiększaniem produkcji.

Jeszcze w 2004 roku zarobiliśmy na różnicach kursowych, teraz - na działalności operacyjnej.

Rosną przychody ze sprzedaży Toory Poland. W 2003 r. było to 57 mln zł, dwa lata temu 144 mln zł, a w ubiegłym - 208 mln zł. Jak długo spółka utrzyma tak dużą dynamikę wzrostu?

Na pewno są perspektywy wzrostu. Wiąże się to z coraz większym zastosowaniem aluminium w branży samochodowej. Producenci pojazdów zgłaszają siź mniej wiźcej dwa lata przed wdrożeniem produkcji. To oznacza, że wcześniej wiemy, co będziemy wytwarzać.

Pozyskiwanie zamówień łączy się jednak z konkurencyjnością. Musimy zapewniać klientom wsparcie przy projektowaniu, proponować rozwiązania.

Czy firmy motoryzacyjne rzeczywiście chętniej używają komponentów aluminiowych? Czy takie wnioski wypływają z liczby i wartości zawieranych kontraktów?

Reklama
Reklama

Oczywiście, w nowych modelach aut jest coraz więcej aluminiowych komponentów. Nasze części są obecne m.in. w takich samochodach, jak fiat croma, opel astra i zafira, ford fiesta oraz Lancia, Land Rover i Renault. Jeśli chodzi o felgi aluminiowe, do niedawna stanowiły one dodatkową opcję dla niewielu odbiorców. Teraz udział procentowy samochodów z felgami z lekkich stopów znacznie wzrósł. Niektóre serie są proponowane wyłącznie z takimi felgami. Dotyczy to nawet mniejszych aut, jak fiat panda 4x4.

Jeśli chodzi o felgi, produkujemy i sprzedajemy je bezpośrednio producentom aut - do Fiata, do Opla. Część komponentów samochodowych sprzedajemy natomiast firmom, które producentom samochodowym dostarczają całe systemy czy układy. Są to światowi potentaci, tacy jak TRW Automotive.

A co z rosnącymi cenami aluminium?

Zawieramy kontrakty, zgodnie z którymi cena naszych wyrobów jest uaktualniana w zależności od ceny aluminium, np. co miesiąc bądź kwartał. Niektórzy więksi klienci wolą sami dostarczać nam aluminium, tak więc jego cena nie ma wpływu na nasze wyniki.

Ile aluminium, które zużywa Toora, kontrahenci dostarczają samodzielnie?

Około 20 procent.

Reklama
Reklama

Jak Pan ocenia koniunkturę w branży motoryzacyjnej?

W najbliższych latach rynek w państwach Europy Środkowej i Wschodniej na pewno będzie się rozwijać. Średnia liczba pojazdów na stu mieszkańców jest bardzo niewielka. To się zmieni - ze wzrostem przychodów mieszkańców Polski i innych krajów regionu. Jednocześnie to tu z Europy Zachodniej przenosi się produkcja samochodów i nie można tego zatrzymać. Stąd samochody są eksportowane do wszystkich krajów kontynentu. W Polsce i krajach ościennych są obecni nasi najwięksi klienci: TRW Automotive, Fiat, Magneti Marelli, Faurecia. To przedsiębiorstwa znane na całym świecie. Wymieniali Państwo zalety inwestowania w Polsce: m.in. to, że są tu najważniejsi klienci, możliwość pozyskania kapitału z giełdy. A jakie są gorsze strony?

Wielkim problemem są drogi. Druga kwestia dotyczy codziennej obsługi bankowej. Nasza firma mieści się w Nisku, więc jeśli chodzi o codzienne rozliczenia firmy współpracujemy z miejscowymi bankami. System jest raczej powolny, brak też najnowszych produktów finansowych.

Nie było problemów z urzędami?

W odróżnieniu od wielu obcokrajowców, mam stosunkowo pozytywną opinię. Biurokracja w Polsce jest widoczna, ale ja mam dobre wspomnienia ze współpracy, jeśli chodzi o decyzje i czas ich podejmowania.

Reklama
Reklama

Firma chce wprowadzić nowe produkty. Czy będą to części związane z tuningiem (indywidualne przeróbki samochodu), tak jak w przypadku włoskiej spółki matki?

W tym roku uruchomiliśmy sprzedaż felg na rynek wtórny, ale to początek. Rozważaliśmy nawet rozpoczęcie produkcji specjalnego tłumika. To się bardzo podoba młodym kierowcom. Pomyślimy o tym w przyszłości, bo w Polsce jest duże zainteresowanie.

Nowymi produktami są elementy układu kierowniczego do fiata punto i opla corsy. W ostatni piątek zrealizowaliśmy pierwszą dostawę do włoskiego oddziału TRW Automotive.

Zamierzacie jednak zwiększyć sprzedaż na polskim rynku.

Już dziś sprzedajemy w kraju ponad 60 proc. Coraz więcej klientów jest w Polsce, zmniejszamy sprzedaż do włoskiej Toory.

Reklama
Reklama

Jaka jest konkurencja w Polsce?

Konkurenci są we Włoszech, Niemczech, Francji. Bezpośrednio w Polsce jest tylko ATS Stahlschmidt & Maiworm ze Stalowej Woli, produkująca felgi aluminiowe dla producentów samochodów. Choć nasz konkurent wytwarza ich więcej, my produkujemy także komponenty samochodowe.

Czy sprzedaż aluminiowych grzejników "wspomaga" sprzedaż dla branży motoryzacyjnej, czy to równorzędny segment?

Grzejniki stanowią kilkanaście procent sprzedaży. Metoda ich produkcji jest podobna do wytwarzania komponentów samochodowych. To duży, rozwijający się rynek: Polska, Ukraina, Rumunia, Rosja. Jesteśmy blisko potencjalnych odbiorców. Poza tym żaden z naszych konkurentów nie produkuje w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
Reklama

W Polsce mamy coraz więcej klientów. To już

60 procent sprzedaży

1979 Francesco Taglietti i Eros Cavalii zakładają we Włoszech spółkę Toora. Dwadzieścia lat później decydują się rozpocząć działalność w Europie Środkowej i Wschodniej.

2002 Włosi, poprzez spółkę Alpol, rozpoczynają inwestycje w Polsce. Kupują Zakłady Metalowe Almet w Nisku oraz TMP Fondalmec Poland w Źorach.

2003 Zostaje uruchomiony pierwszy piec do wytopu aluminium. Rusza produkcja i sprzedaż felg i aluminiowych grzejników.

2004 Almet staje się większościowym udziałowcem (66 proc.) TMP Fondalmec Poland. Rozpoczyna się produkcja i sprzedaż komponentów samochodowych.

2005 Almet zmienia nazwę na Toora Poland i obejmuje 100 proc. udziałów w TMP Fondalmec Poland. Łączna wartość inwestycji od 2002 roku wynosi

221,5 mln zł.

W grudniu spółka przeprowadza ofertę publiczną z ceną emisyjną 15,8 zł. Pozyskuje

106 mln zł. Na zamknięciu debiutanckiej sesji papiery kosztują 17 zł.

2006 W maju, po ogłoszeniu rekordowych wyników za I kwartał, akcje Toory Poland osiągają najwyższą od debiutu wartość - 28,6 zł.

CV

Renzo Poli

1970 r. - ukończył technikum

mechaniczne w Brescii

(Włochy)

w latach 1971-1987 - pełnił funkcję kierownika produkcji

w spółkach TRW, CF Gomma i Gnutti

w latach 1987-1995

- był dyrektorem odpowiedzialnym za rozwój Grupy Lucchini we Włoszech i za granicą

od 2003 r. - jest prezesem

zarządów Toory Poland

i TMP Fondalmec Poland

(do końca roku spółki mają być połączone)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama