Walne zgromadzenie akcjonariuszy Orlenu wybierze dzisiaj przewodniczącego rady nadzorczej. Na tym stanowisku, po wczorajszej rezygnacji Dariusza Dąbskiego, jest wakat. Na tym jednak zmiany się nie skończą. Analitycy są jednak zdania, że rynek już je uwzględnił i nie należy się spodziewać istotnych wahań kursu. Chyba że od razu dojdzie do przetasowań w zarządzie.
Wczorajsza decyzja Dariusza Dąbskiego o rezygnacji z pracy w radzie Orlenu potwierdziła nasze informacje. Dziś, jak informowaliśmy, odwołany może zostać także wiceprzewodniczący rady Andrzej Olechowski. Wśród nadzorców Orlenu znaleźć się mogą za to: Wiesław Rozłucki, zgłoszony jako kandydat na niezależnego członka, oraz Marek Drac-Tatoń, prezes Nafty Polskiej.
Czy takie roszady zostaną przez rynek odebrane jako dobry, czy zły sygnał? Zdaniem analityków, dla rynku nie są aż tak istotne. - Tak długo, jak prezes Igor Chalupec pozostanie na stanowisku szefa Orlenu, rynek będzie spokojny - powiedział nam Flawiusz Pawluk, analityk z DM BZ WBK.
Podobnego zdania jest także Andrzej Pasławski, specjalista z BDM PKO BP. Dlatego ani jeden, ani drugi nie spodziewają się, aby decyzje personalne podjęte dzisiaj przez akcjonariuszy Orlenu odbiły się jakoś na notowaniach spółki. W ich opinii nawet wprowadzenie do rady Wiesława Rozłuckiego, który powszechnie cieszy się zaufaniem inwestorów, nie zmieni zasadniczo sytuacji. Jest bowiem prawie pewne, że zastąpi on innego niezależnego członka.
Najgorszym scenariuszem - uważają analitycy - byłoby to, gdyby rada nadzorcza w nowym składzie od razu zebrała się i podjęła decyzje o zmianach w zarządzie Orlenu. Jednak taki wariant wydaje się specjalistom bardzo mało prawdopodobny.