Tylko o 0,5 zł, do 21,1 zł, obniżył cenę docelową akcji Telekomunikacji Polskiej Paweł Puchalski, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK. Utrzymał rekomendację "neutralnie". Raport, który wydał 12 lipca, niesie inne istotne przesłanie.
Analityk sądzi, że poważne cięcia zatrudnienia w grupie TP to jedyne lekarstwo na malejące marże. Spodziewa się spadku rentowności operatora głównie z powodu zmian prawnych na rynku telekomunikacyjnym. Pisze, że w tym roku EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) grupy obniży się niewiele, bo o 0,9 proc., ale w 2008 r. - już o 5,4 proc.
Uważa, że spośród zmian wprowadzonych przez prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej najdotkliwiej w TP uderzy obniżka cen rozliczeń międzyoperatorskich (tzw. interkonekt). Przychody grupy z tego tytułu - szacuje - spadną w tym roku o 64 mln zł, a w 2008 r. - o 217 mln zł. Wszystkie zmiany wprowadzane przez UKE mogą natomiast obniżyć przychody TP w 2008 r. o 514 mln zł, a EBITDA o 411 mln zł. Dlatego P. Puchalski spodziewa się "zdecydowanych działań ze strony zarządu TP". "Jedynym możliwym długoterminowym czynnikiem wzrostu EBITDA wydaje się ograniczenie kosztów" - napisał. TP zatrudnia zbyt wielu pracowników - uważa. Aby dorównać drugiemu w Europie pod względem produktywności pracowników operatorowi - Magyar Telekom - TP musiałaby zwolnić 5 tys. osób. Biuro szacuje, że obniżyłoby to zysk netto TP w 2007 r. o ponad 300 mln zł. Za to przyszłe oszczędności przełożyłyby się na wzrost wyceny akcji firmy (o 1,2 zł na walor) i zarząd dowiódłby, że jest skuteczny.