Reklama

Trwa walka o Możejki

Publikacja: 20.07.2006 08:20

Czy zaskoczyło Pana wznowienie dostaw ropy do Możejek przez terminal w Butyndze? Jak może Pan to skomentować?

Nie jesteśmy tym zaskoczeni, choć muszę podkreślić, że to suwerenne decyzje samych Możejek. O ile mi wiadomo, wynikają one z realizacji ustalonego wcześniej planu zakupów.

Czy niepokoją Pana sygnały o ewentualnych ograniczeniach dostaw ropy z Rosji do Możejek?

Spodziewałem się tego, więc nie jestem ani zaskoczony, ani zaniepokojony takimi sygnałami. Mogą być podejmowane różnego rodzaju próby wywierania nacisku medialnego na nas. Zdaję sobie sprawę, że to wyjątkowo drażliwy temat w Polsce. Są dwa powody, dla których można to robić. Pierwszy: transakcja cały czas jest w toku i nie wykluczam, że ktoś może chcieć w ten sposób jej zaszkodzić, a może nawet ją uniemożliwić. Drugi: Możejki po przejęciu przez PKN Orlen będą musiały na nowo zdefiniować kwestię dostaw ropy, bo dziś praktycznie w całości działają na rynku spotowym. W związku z tym można się spodziewać poważnych negocjacji.

Łukoil twierdzi, że dostawy do Możejek są mniej opłacalne niż dostawy do Niemiec, Bułgarii...

Reklama
Reklama

Trudno mi to skomentować. Być może Łukoil przeprowadził taką kalkulację i może tak jest.

Przedstawiciele naszego Ministerstwa Gospodarki wspominali o tym, że Orlen kupił Możejki, ale nie zapewnił litewskiej rafinerii kontraktów na dostawy ropy. Jak to wygląda?

Z przyczyn formalnych PKN Orlen, nawet gdyby chciał, nie mógł i nadal nie może zawrzeć jakichkolwiek umów czy porozumień odnoszących się do jakiegokolwiek aspektu funkcjonowania Możejek. W tym również w zakresie dostaw ropy. Powodem są ograniczenia prawa europejskiego. Dopóki nie mamy zgody Komisji Europejskiej na przejęcie Możejek, nie możemy negocjować, zawierać, podpisywać kontraktów dotyczących tej rafinerii. Co więcej: ściśle określony jest również przepływ informacji pomiędzy Możejkami a nami, ponieważ prawo europejskie mówi, że dopóki nie ma zgody KE na ten zakup, jesteśmy nadal konkurentami. Chodzi o to, żeby żadna ze stron nie znalazła się w uprzywilejowanej sytuacji i żeby - gdyby transakcja jednak nie doszła do skutku - nie odniosła jakichś korzyści. Omówiliśmy już tę sprawę z Ministerstwem Gospodarki, wyjaśniliśmy ją i nie ma tu żadnych niepokojów.

Orlen, co już Pan deklarował, przewidział, że mogą być kłopoty z dostawami ropy do Możejek. Macie opracowane cztery warianty postępowania w takiej sytuacji. A co z dostawami gazu ziemnego? Czy tutaj mogą się pojawić podobne problemy i jak je rozwiążecie?

Możejki nie są tak dużym konsumentem gazu ziemnego, jak PKN Orlen. U nas najwięcej gazu zużywa nie rafineria, ale część petrochemiczna zakładu. O ile pamiętam, nigdy w przeszłości nie zdarzyły się problemy z dostawami gazu do Możejek. Nie spodziewam się też, żeby w przyszłości mogły się zdarzyć, bo nawet kraje, które mają o wiele trudniejsze relacje z Rosją niż Polska, w dalszym ciągu kupują rosyjski gaz. Może pojawić się kwestia ceny, ale to akurat braliśmy pod uwagę.

Co będzie, jeśli Komisja Europejska nie zgodzi się na przejęcie Możejek? W przypadku przejmowania Unipetrolu jej postawa nie była zbyt jednoznaczna.

Reklama
Reklama

Nie, postawa Komisji była jednoznaczna, natomiast proces od strony formalnej był bardzo skomplikowany. Jednak co do meritum, nigdy nie było wątpliwości, że możemy przejąć Unipetrol i myślę, że podobnie będzie w przypadku Możejek.

A gdyby jednak nie było zgody?

Cóż, jeśli jej nie będzie, to nie będzie transakcji.

Część analityków mówi, że po zakupie Możejek tylko kwestią czasu jest przejęcie Grupy Lotos przez Orlen. Co Pan o tym sądzi?

Nie słyszałem, żeby Grupa Lotos była na sprzedaż. Jeśli będzie, będziemy to komentować.

A czy takie przejęcie byłoby, Pana zdaniem, celowe?

Reklama
Reklama

Nie ma sensu rozważać czegoś, co się nie może, przynajmniej na obecnym etapie, zdarzyć. Szkoda czasu.Może zatem warto wrócić do innej koncepcji, która pojawiła się przed laty: koncepcji paliwowego koncernu środkowoeuropejskiego?

To jest w najbliższym czasie nierealne.

Może na innych warunkach, niż zakładano przed laty?

To oczywiste, że gdyby się to miało dziać, to na zupełnie innych warunkach, ponieważ tamte warunki były dobre dla akcjonariuszy MOL-a, a nie dla akcjonariuszy Orlenu. Natomiast oceniam, że w obecnej sytuacji to wariant nierealny.

Czy za jakiś czas może się stać realny?

Reklama
Reklama

Wątpię. Może w znacznie dalszej przyszłości.

Czy Orlen zmienia strategię poszukiwań dostępu do złóż ropy? Znacznie mniej się mówi o Rosji, za to pojawiają się nowe państwa, np. Azerbejdżan. Jakie są tego przyczyny?

W porównaniu z tym, co mówiliśmy wcześniej, jest jedna istotna zmiana i dotyczy Rosji. Klimat dla podjęcia takiej działalności w Rosji, zarówno jeśli chodzi o regulacje prawne, jak i uwarunkowania polityczne, jest trudniejszy, niż wydawał się jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Nie oznacza to jednak, że całkowicie wykreślamy Rosję z naszych planów wydobywczych.

Jeśli chodzi o inne kraje, cały czas mówimy o tych samych: Kazachstanie, Libii, Azerbejdżanie, Iraku. Jeśli okaże się, że w grę wchodzi interesująca transakcja w innym kraju, to także będziemy ją analizować.

Chyba najintensywniejsze działania dotyczą Kazachstanu. Czy zawarto już tam jakieś porozumienia?

Reklama
Reklama

Nic jeszcze nie podpisaliśmy.

Kiedy może to nastąpić?

Może na przełomie tego roku.

Czy nie martwią Pana rosnące roszczenia czeskiego Agrofertu wobec Orlenu? Są wyższe niż rezerwy spółki utworzone w związku z nimi.

W doniesieniach prasowych na ten temat, również w "Parkiecie", zapomina się, że w tej sprawie istotną rolę odgrywa potencjalny wątek korupcyjny. Ten wątek jest badany przez prokuraturę krakowską. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że potencjalna transakcja sprzedaży Agrofertowi pięciu spółek chemicznych z grupy Unipetrolu, co jest teraz przedmiotem sporu, nie była czysta, nie miała charakteru czysto biznesowego. A tak się czasami ten temat przedstawia.

Reklama
Reklama

Jeśli zaś chodzi o wysyp pozwów Agrofertu. Myślę, że właściciel tej firmy Andrej Babis chce spotęgować poprzez media wrażenie, że Orlen ma duży problem. Może liczy na to, że coś w ten sposób osiągnie. Tymczasem z opinii prawnych, które mamy, jasno wynika, że dodatkowe roszczenia, podobnie zresztą jak i te zawarte w pierwszym pozwie Agrofertu z grudnia ub.r., są nieuzasadnione. Każdy kolejny wniosek jest coraz mniej racjonalny i coraz słabiej merytorycznie uzasadniony.

Czy po wspomnianych konsultacjach z prawnikami może Pan powiedzieć, że nie ma potrzeby podwyższania rezerw?

Jeśli chodzi o wnioski: drugi i trzeci, to takiej potrzeby nie widzimy. Jeśli chodzi o kolejny wniosek, to na razie Agrofert dopiero zapowiada jego złożenie, więc nie mogliśmy się z nim zapoznać. Jednak z tego co wiem z doniesień prasowych, nie sądzę, żeby spowodował konieczność podwyższenia rezerw.

Jest jeszcze jeden spór związany z zakupem przez Orlen czeskiego Unipetrolu. Firma ConocoPhillips miała odkupić część stacji należących do sieci Benzina, kontrolowanej przez Unipetrol. Do transakcji nie doszło. Jak w tej chwili wygląda ta sprawa?

Mam głęboką nadzieję, że uda się wypracować kompromis. Rozmawiamy, i to moim zdaniem jest ważne i obiecujące. Ale na to, by mówić kiedy i w jaki sposób uda się osiągnąć porozumienie, jest za wcześnie.

Czy można mówić o jakimś przełomie?

Wydaje mi się, że same rozmowy są przełomem.

Wcześniej rozmów nie było?

Nie było. Trwają od kilkunastu tygodni.

Proszę przypomnieć, jakie kary wiązałyby się z niewypełnieniem przez Orlen zobowiązań wobec ConocoPhillips i jakie rezerwy Orlen zawiązał w związku z tym.

W sierpniu zeszłego roku mówiliśmy, że rezerwa w wy-sokości 376 mln zł, którą utworzyliśmy, dotyczy ryzyka gospodarczego, wynikającego z umów zarówno z Agrofertem Holding, jaNa rynku pojawiła się informacja, że Orlen byłby skłonny sprzedać ConocoPhillips część stacji benzynowych z tej puli, która miała, zgodnie z umową, trafić do tego koncernu. Czy może Pan to skomentować?

W toku rozmów obydwie strony składają różne propozycje. Osobiście nie sądzę jednak, żeby tego typu transakcja została zawarta.

Czyli Orlen chce zatrzymać sieć Benziny i powiększać ją?

Tak.

Czy marka Orlen będzie obecna w Czechach?

Nie.

Czy zapadły decyzje, na jakiej zasadzie sieć Benziny będzie podzielona na dwie marki: ekonomiczną i premium?

Tak, zapadły. Unipetrol, właściciel Benziny, przygotowuje siź do publicznej prezentacji strategii dwóch marek na przełomie lata i jesieni. Mówię to już jako przewodniczący rady nadzorczej Unipetrolu. Szczegółów nie mogę ujawnić, ale mogę powiedzieć, że wielkiej rewolucji nie będzie, choć zmiany nastąpią.

W jakich proporcjach sieć Benziny zostanie podzielona między dwie marki?

Większość stacji będzie marką ekonomiczną.

Czy marka Orlen zostanie na rynku niemieckim?

Mam nadzieję, że już niedługo. Z pewnością jeszcze jakiś czas tam pozostanie, ale nasza strategia polega na pozycjonowaniu się w segmencie ekonomicznym z marką Star.

Co się stanie ze stacjami, które nie przejdą do segmentu ekonomicznego?

Część stacji będzie zlikwidowana. Utworzyliśmy na ten cel rezerwy w ubiegłym roku.

Jak wygląda sprawa poszerzania zarówno czeskiej, jak i niemieckiej sieci?

Jeśli chodzi o tę pierwszą, to w tej chwili spółka rozpatruje możliwość zakupu kilkudziesięciu stacji. Jeśli zaś chodzi o Orlen Deutschland, to bierzemy udział w przetargu na stacje, które sprzedaje Aral. W dalszym ciągu prowadzimy negocjacje w tej sprawie, bo dość długo trwało badanie tych obiektów.

O ile placówek chodzi?

O 61. Aktywnie szukamy możliwości powiększania sieci, przy czym to muszą być stacje komplementarne do naszych, tak aby uniknąć tzw. efektu kanibalizmu, i skupione na marce ekonomicznej.

Czy są wyznaczone jakieś terminy powiększenia sieci Orlen Deutschland?

Zbyt wiele zależy od sprzedających. Fakt, że w I półroczu Orlen Deutschland po raz pierwszy w historii będzie miał zysk, też daje nam więcej komfortu, jeśli chodzi o plan poszerzania sieci.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama