Rosnące od połowy czerwca notowania budowlanego holdingu na wczorajszej sesji zanotowały spadek o 3,08 proc. Akcje na zamknięciu kosztowały 66 zł. Powód? Słabsze od oczekiwanych wyniki finansowe.
Budimex nie przedstawił jeszcze raportu kwartalnego, a jedynie wybrane dane za pierwsze sześć miesięcy. Wiadomo, że sprzedaż osiągnęła prawie 1,25 mld zł. Przekroczyła nawet nieco oczekiwania analityków. Natomiast zysk netto w wysokości 2,7 mln zł znacznie się z nimi rozmija. Dom Inwestycyjny BRE szacował go na 4,8 mln zł, Dom Maklerski Banku Handlowego na 6,9 mln zł, a CA IB nawet na 22,5 mln zł.
Szczególnie duże oczekiwania mieli inwestorzy po informacji o odzyskaniu należności za kontrakty realizowane w Libii w latach 70. i 80. (18,1 mln zł). Jednak tej kwoty nie widać w półrocznym wyniku. Krzysztof Radojewski z DI BRE w swojej najnowszej rekomendacji uznał, że te nadzwyczajne zyski będą "zjedzone" przez straty, jakie Budimex rozpozna w związku z przeciągającymi się pracami przy budowie terminalu lotniczego na Okęciu. Przedstawiciele giełdowego przedsiębiorstwa twierdzą jednak, że stosunkowo niewielki zysk to wynik rewizji finansowych, których dokonano dla kilku umów infrastrukturalnych, głównie z 2002 roku (np. budowa odcinka trasy S-1). Spółka musiała utworzyć rezerwy na te przynoszące straty zlecenia.
Budimex wciąż realizuje kilka kontraktów, zawieranych w okresie dekoniunktury przy bardzo niskich marżach, które i tak zostały "zjedzone" przez zmieniające się warunki rynkowe: wzrost cen materiałów i usług podwykonawców. Jednak w ciągu kilku miesięcy 2006 roku holding zawarł wiele nowych kontraktów (np. odbudowa Pałacu Saskiego w Warszawie za 201 mln zł). Portfel zamówień wart jest obecnie ponad 3 mld zł. Z tego połowę stanowią umowy podpisane od początku tego roku.
Analitycy wymienionych domów maklerskich przewidują dalszą poprawę rentowności w branży budowlanej dzięki rosnącej liczbie zamówień. Zyski Budimeksu na koniec roku szacują na ponad 30 mln zł (przy zaledwie 2 mln zł w 2005 r.).