Od początku tygodnia inwestorzy największego polskiego koncernu paliwowego stracili na swoich akcjach już prawie dwa miliardy złotych. Kurs walorów Orlenu spadł od poniedziałku o 7,2 proc., do 56,2 zł. To głównie efekt informacji o problemach rafinerii ropy w Możejkach na Litwie, której zakup finalizuje właśnie płocki koncern. Jak wyjaśniają analitycy, giełdowi gracze sprzedają papiery Orlenu, bo boją się, że inwestycja nie wypali, a PKN kupi rafinerię, która nie będzie miała co przetwarzać. Czy ich obawy są słuszne?
Wszystko pod kontrolą?
Przypomnijmy, że już pod koniec czerwca główny dostawca ropy do Możejek - rosyjski Łukoil - zapowiedział, że zmniejszy ilości ropy przesyłane do litewskiej rafinerii. Wiceprezes koncernu Leonid Fiedun stwierdził, że ceny, jakie Litwini płacą za surowiec, są bardzo niskie i dlatego firma woli sprzedawać surowiec do rafinerii w Niemczech, Rumunii czy Bułgarii. Niespełna trzy tygodnie później Mazeikiu Nafta, która jest właścicielem Możejek, wznowiła po kilkuletniej przerwie sprowadzanie ropy przez swój port w Butyndze. Litwini zastrzegali, że nie ma to nic wspólnego z zapowiedziami Łukoilu. Podkreślali, że nadal otrzymują rosyjską ropę. Przed kilkoma dniami to się zmieniło.
Podczas weekendu surowiec docierający do rafinerii w Możejkach odnogą rurociągu "Przyjaźń" przestał płynąć. Oficjalnym powodem wstrzymania dostaw była awaria rurociągu. Jednak litewscy eksperci nie wykluczają, że w ten sposób Rosjanie usiłują wywrzeć presję na Litwę i przeszkodzić Orlenowi w przejęciu firmy. Zarówno przedstawiciele Mazeikiu Nafta, jak i rząd litewski zapewniają, że sytuacja jest pod kontrolą. Jednocześnie wczoraj Nelson English, szef spółki, poinformował, że dostawy ropy rurociągiem nie zostały wznowione i nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Przyznał, że w rafinerii wykorzystuje siź obecnie minimalne zdolności produkcyjne. Przerabiana jest tylko ropa otrzymywana drogą morską. 1 sierpnia rozpoczęło się przepompowywanie 100 tysięcy ton surowca z tankowca. Kolejne dwie dostawy będą zrealizowane jeszcze w sierpniu. W efekcie wstrzymania przesyłu spółka zredukowała plany produkcyjne, na ten miesiąc o 100 tys. ton z 830 tysięcy ton wcześniej. Ropa ma być dostarczana głównie "alternatywnymi drogami", bo przesył rurociągiem może nie zostać wznowiony do końca miesiąca.
W lipcu firma otrzymała przez "Przyjaźń" ponad 500 tysięcy ton ropy oraz 100 tysięcy ton z wykorzystaniem terminalu w Butyndze.