Czy Orlen jest zaskoczony wstrzymaniem dostaw ropy rurociągiem "Przyjaźń" do rafinerii w Możejkach? Jak, jako przyszły inwestor, oceniacie sytuację, w jakiej znalazła się litewska firma?
Przystępując do przetargu byliśmy również przygotowani na ewentualne problemy z dostawami ropy do Możejek rurociągiem "Przyjaźń". Wynikało to z doświadczeń jednego z wcześniejszych właścicieli litewskiej firmy. Problemy, jakie miał Williams z dostawami ropy, doprowadziły do ostatecznego wycofania się Amerykanów z Możejek. Jednak obecna sytuacja diametralnie różni się od poprzedniej. Wtedy nie działał jeszcze port w Butyndze i poza transportem kolejowym nie było alternatywy dostaw ropy poza rurociągiem. Dziś już jest. Możejki są właścicielem zarówno portu, jak i łączącego je z nim rurociągu. Jego zdolność przeładunkowa pozwala na 100-procentowe zaspokojenie potrzeb rafinerii w Możejkach. Bez tej opcji i możliwości jej pełnego wykorzystania na pewno nie przystępowalibyśmy do przetargu na zakup litewskiej firmy.
Czy import ropy drogą morską i zakup Możejek będzie się Orlenowi opłacać?
Przeprowadzaliśmy dokładne analizy ekonomiczne, uwzględniające koszty dostaw przez morze różnych gatunków ropy. Według naszych wyliczeń, nawet w przypadku scenariusza, zakładającego zaopatrzenie w 100 proc. drogą morską i sprowadzanie droższych od rosyjskich gatunkami ropy, przerób w Możejkach jest opłacalny. Uwzględniliśmy wnioski płynące z tych analiz przygotowując ofertę. Dlatego jesteśmy przygotowani do obecnej sytuacji i to nie zmienia naszego pozytywnego zdania o tej inwestycji. Oczywiście, po przejęciu Możejek będziemy się starali pozyskiwać ropę jak najtaniej.
Litewska rafineria nie miała kontraktów długoterminowych. Czy Orlen o tym wiedział?