Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 06.08.2006 20:02

Kamil Jaros

Nie będzie dla nikogo wielkim zaskoczeniem jeśli powiem, że w nadchodzącym

tygodniu najważniejszym wydarzeniem będzie wtorkowe posiedzenie Komitetu

Otwartego Rynku amerykańskiego Banku Rezerwy Federalnej. Wynik tego

posiedzenia nie jest pewny. Wg rynkowych prognoz szanse na kolejną

Reklama
Reklama

podwyżkę są najniższe w całej dotychczasowej sekwencji podwyżek stóp.

Patrząc na te prognozy można odnieść wrażenie, że podwyżki raczej nie

będzie, gdyż szanse na takową określane są jedynie na 20%. Wydawać by się

mogło, że sprawa jest niemal przesądzona. Ja mimo wszystko nie jestem

przekonany, czy faktycznie sprawa jest już przesądzona.

Owszem, kiedyś ta sekwencja musi się skończyć i jest całkiem

Reklama
Reklama

prawdopodobne, że będzie to właśnie teraz. Jednak to nie jest taka

pewność, jak wcześniej miało się przy oczekiwani na kolejną podwyżkę.

Rynek nie ma przekonania, co zrobi FOMC. Jest kilka argumentów, które

sprzyjają zatrzymaniu podwyżek. Jest ich coraz więcej, niemniej nie

dotyczą one najważniejszych czynników, które te decyzje kreują.

Tydzień temu dowiedzieliśmy się, że gospodarka amerykańska rośnie wolniej

Reklama
Reklama

niż oczekiwano. Zamiast spodziewanego wzrostu PKB o ponad 3% okazało się,

że wzrost ten wyniósł tylko 2,5%. Spowolnienie w II kw. i następnych jest

przez wszystkich spodziewane. Rynek zdaje się tym za bardzo nie

przejmować. Nawet mimo tego, że okazuje się ono jeszcze wolniejsze od

wcześniejszych prognoz. Tak jakby fakt spowolnienia był czymś naturalnym.

Reklama
Reklama

W komentarzach zza oceanu czytamy, że oczekuje się, że gospodarka USA

zwolni, ale nie będzie to jakaś wielka tragedia i szybko dojdzie do

poprawy. Spowolnienie ma być jedynie przejściowe i nie powinno wyrządzić

większych szkód. Ma mieć za to jedną podstawową zaletę. Fakt spowolnienia

wzrostu gospodarczego ma być argumentem dla FOMC, by ten przestał

Reklama
Reklama

zacieśniać politykę monetarną.

Kierując się powyższym tokiem rozumowania zupełnie spokojnie przyjmowane

są kolejne informacje świadczące o tym, że gospodarka zwalania. To właśnie

one sprawiają, że inwestorzy się cieszą. Za to wszelkie informacje nie

potwierdzające spowolnienia są przyjmowane chłodno, gdyż przemawiają za

Reklama
Reklama

utrzymaniem podwyżek. W ubiegłym tygodniu źle przyjęto lepszy od prognoz

wskaźnik ISM liczony dla przemysłu, a za to niemal z radością słabszy od

oczekiwań analogiczny wskaźnik liczony dla sektora usług oraz niepomyślne

informacje z rynku pracy, na którym powstało mniej miejsc pracy, niż

wcześniej sądzono.

Gdzie tu logika? Wątpliwości co do takiego toku myślenia są tym większe,

że przecież to nie wyższe stopy procentowe są złe same w sobie. Tu chodzi

o ich negatywny wpływ, jaki może się pojawić w odniesieniu do poziomu

aktywności gospodarczej, a tym samym do wzrostu gospodarczego i

zatrudnienia. Jak zatem należy rozumieć zachowanie rynku, gdy ten

optymistycznie reaguje na sytuację, która właśnie budzi jego obawy? Skoro

inwestorzy boją się podwyżek, bo te negatywnie wpłyną na aktywność, to

dlaczego gdy ta aktywność jest coraz słabsza, widać radość?

Analizując oceny dotyczące szans możliwych ruchów FOMC zaskakuje mnie

skupienie się większości inwestorów i analityków na zmiennych opisujących

stan aktywności gospodarczej. Wygląda na to, że te czynniki mają

decydujące znaczenie przy podejmowaniu decyzji. Czy rzeczywiście? Czy

wszyscy już zapomnieli o napięciach inflacyjnych? Przecież na razie nie

otrzymaliśmy żadnych danych, które sugerowałyby ich ustąpienie.

Przypomnijmy sobie pamiętne wystąpienie szefa Fed z początku czerwca.

Wystąpienie, które zburzyło rdal zagrożenie inflacją będzie

duże, to stopy będą rosły.

Próbując rozwikłać zagadnę wtorkowego wyniku posiedzenia FOMC można wpaść

w pułapkę zbyt wielkiego zagłębiania się w ten problem. Ja postawie inne

pytanie - Czy w chwili obecnej w ogóle ważne jest co zrobi komitet? Czy

faktycznie kluczowym jest znalezienie odpowiedzi czy stopy wzrosną, czy

nie? Przeanalizujmy możliwe reakcje rynku mając na względzie obecnie

panujące na nim nastroje.

Co się stanie, gdy stopy procentowe pozostaną na dotychczasowym poziomie?

Można przypuszczać, że rynki się ucieszą z końca procesu zacieśniania

polityki pieniężnej. Pytanie, co dalej? Skoro temat podwyżek będzie za

nami, to należy się tylko cieszyć? Myślę, że zaraz po zniknięciu

zagrożenia podwyżkami (zniknięcia umownego, bo przecież na razie

zagrożenie wzrostu inflacji nie zniknęło) szybko na pierwszy plan wyjdzie

strach rynku o to, jaka będzie skala tego "spodziewanego" spowolnienia

gospodarczego. Rynek zacznie sobie przypominać, że dane były złe, a

przecież gospodarka nie zdążyła zareagować na cały cykl podwyżek. Zatem w

tej chwili ich pełny wpływ nie jest znany. Złe dane zaczną być

rzeczywiście złe, co raczej nie będzie sprzyjało zakupom na rynku akcji.

Czy reakcja rynku będzie inna, gdy stopy zostaną podniesione po raz

kolejny? Wydaje mi się, że nie. Myślę, że będzie ona podobna. Rynek na

początku nie będzie się przejmował faktem podwyżki, (może jedynie w chwilę

po nadejściu takiej informacji), ale będzie antycypował fakt, że "to już

na pewno ostatnia podwyżka w tym cyklu". Takie podejście może pomóc

rynkowi akcji. Także i w tym wypadku radość może okazać się krótka, gdy do

głosu wrócą obawy o poziom wzrostu gospodarczego.

Trzeba sobie bowiem odpowiedzieć na pytanie, czy ta podwyżka będzie aż tak

kluczowa na gospodarki? Czy kolejne 25 pkt bazowych zrobi aż taką wielką

różnicę, skoro stopy w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosły z 1 do 5,25%? Czy

spowolnienie będzie skokowo różne tylko przez to, że stopy teraz wzrosną,

lub nie? Nie wydaje mi się. Zmiana oprocentowania funduszy federalnych

niewiele zmieni. Zamiast skupiać się na rozbieraniu na czynniki pierwsze

możliwości podniesienia lub nie stóp o kolejne 25 pkt bazowych, należy

raczej skupić się na coraz bardziej niepokojących informacjach dotyczących

samej gospodarki. Na razie faktycznie nie są one jeszcze alarmujące, ale

to przecież dopiero początek tego cyklu. Nie można też zapominać, że

czynniki ryzyka nadal istnieją. Cena ropy naftowej jest cały czas wysoka,

a na świecie rosną stopy procentowe (w tym tygodniu kilka banków

centralnych podjęło decyzję o zacieśnieniu polityki monetarnej, w tym Bank

Anglii i Europejski Bank Centralny i zapowiada się, że to wcale nie będą

ostatnie takie decyzje).

Na koniec mała uwaga. Złoty się umacnia. Panuje przekonanie, że koniec

podwyżek stóp procentowych w USA pomoże rynkom wschodzącym, a więc i

naszemu. Takie przypuszczenie wynika z wcześniejszych obaw, że wyższe

stopy procentowe w Stanach są przyczyną odpływu kapitałów z rynków

bardziej ryzykownych. Problem w tym, że to zasada odwrotna wcale nie musi

działać. Tym bardziej, że najbliższe perspektywy dla świata są rewidowane

w dół, a w takich sytuacjach obligacje Stanów Zjednoczonych to spokojna

przystań.

Wykres_1.gif Przed ubiegłym tygodniem oceny analityków co do koniunktury

na rynku były podzielone, co sygnalizowała zerowa wartość Wigometru.

Czarna świeca tygodniowa przekonała niezdecydowanych. Wg ostatniej ankiety

najbliższy tydzień zakończy się spadkami. Ocena jest n powrotnym do

wcześniej przełamanej linii trendu wzrostowego. Jest to tym bardziej

prawdopodobne, gdy spojrzymy na wykres dzienny Wykres_2.gif W tym tygodniu

została przełamana linia trendu wzrostowego będąca dolnym ograniczeniem

formacji klina zwyżkującego. Wyjście z formacji miało być wstępnym

sygnałem sprzedaży. Posiadacze krótkich pozycji nie mogą być jednak w

pełni kontenci, gdyż nadal otwartą pozostaje luka hossy z drugiej połowy

lipca. Okazała się skutecznym wsparciem. Tym bardziej, że psychologicznie

działa także poziom 3000 pkt. Wyjście z klina nie przesądza jeszcze, czy

spadki będą głębokie. Nie będzie jednak błędem zakładać, że przecena w

najbliższych tygodniach sięgnie przynajmniej poziomu linii dolnego

ograniczenia przypuszczalnej formacji diamentu. Zbliża się ona do poziomu

2800 pkt. To plan minimum dla niedźwiedzi.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama