We wrześniu Rosja nadal nie będzie przesyłać ropy na Litwę - wynika z opublikowanych wczoraj wstępnych planów dostaw. Transporty wstrzymano pod koniec lipca, ponieważ - jak zakomunikowała strona rosyjska - doszło do awarii rurociągu.
Do litewskiej rafinerii surowiec dostarczany jest teraz przez terminal morski w Butyndze. Jednak, jak poinformował wczoraj Vytas Navickas, minister gospodarki Litwy, we wrześniu nastąpi trzynastodniowa przerwa w dostawach tą drogą. Terminal będzie w tym czasie zamknięty z powodu prac remontowych. Rafineria Możejki będzie więc musiała utworzyć spore zapasy ropy, aby jej instalacje pracowały bez przerwy.
Tymczasem, zdaniem wileńskiego dziennika "Lietuvos Rytas", Moskwa, usiłując nie dopuścić do przejęcia litewskiej rafinerii przez Orlen, przygotowuje atak za atakiem.
Według gazety, rosyjscy prokuratorzy przysłali list do Prokuratury Generalnej Litwy z żądaniem niezwłocznego przekazania listy akcjonariuszy spółki. Lista jest rzekomo potrzebna w związku ze sprawą prowadzoną przeciwko byłemu kierownictwu rosyjskiego koncernu Jukos, od którego płocki koncern ma kupić 53,7 proc. akcji Możejek. Litwini oświadczyli jednak, że nie przekażą listy, dopóki nie otrzymają decyzji sądu, która je do tego zobowiąże. Sąd Okręgowy w Możejkach odrzucił prośbę prokuratorów rosyjskich jako nieuzasadnioną.
Premier Litwy Gediminas Kirkilas powiedział wczoraj, że jest przekonany, iż Orlen nie zrezygnuje z kupna Możejek, pomimo ostatnich problemów z dostawami rosyjskiej ropy.