Skonsolidowane przychody pomorskiej spółki mają w tym roku znacząco wzrosnąć - prawie o 40 proc. Łączna sprzedaż grupy powinna się zamknąć kwotą 13,44 mld zł. Jednak za tym wzrostem nie idzie poprawa innych wyników. Skonsolidowane zyski Lotosu, zarówno operacyjny przed amortyzacją (EBIDTA), jak i netto, będą tylko nieznacznie wyższe niż rok temu. Czysty zarobek ma - według prognoz - wynieść 657 mln zł, podczas gdy w 2005 roku było to 648 mln zł (i to bez uwzględnienia nadwyżki wynikającej z różnicy między aktualnymi wycenami rafinerii południowych i Petrobalticu a ceną ich nabycia).
Katriny tym razem nie było
- Nasza prognoza jest wyważona - uważa Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos. Spadek wyniku finansowego tłumaczy obniżeniem się marż rafineryjnych. - Rok temu amerykańskie wybrzeże nawiedził huragan Katrina. Zamknięte zostały rafinerie w USA, co spowodowało, że marże rafineryjne były nieporównywalnie wyższe od tych, jakie mamy dzisiaj - przypomina. - Przy gorszych marżach wypracowujemy całkiem dobry wynik. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę to, że sytuacja na rynku istotnie się zmienia, cena ropy spadła i według przewidywań analityków nadal będzie spadać - mówi Paweł Olechnowicz.
Dodajmy, że tegoroczne prognozy Lotosu powstały m.in. przy założeniu, że średnioroczny kurs USD do złotego wyniesie 3,21, a średnioroczna cena baryłki ropy naftowej Brent sięgnie 70,54 USD.
Coraz większy