Pełny portfel zamówień Comarchu (prawie 400 mln zł) oznacza, że spółka prawdopodobnie zdecyduje się na podwyższenie prognoz finansowych na 2006 r. Plan przewiduje, że obroty skonsolidowane wzrosną do 530 mln zł (z 444 mln zł w ub.r.), a zysk netto do 35 mln zł (27,7 mln zł). Po pierwszych sześciu miesiącach sprzedaż krakowskiej firmy wynosi 186 mln zł, a zysk 23 mln zł.
- Mogę zapewnić, że Com-arch wywiąże się z obietnic finansowych złożonych inwestorom - powiedział "Parkietowi" Janusz Filipiak, prezes firmy informatycznej. Przyznał, że spółka rozważa, czy nie zweryfikować prognozy w górę. - Gdyby oceniać Comarch tylko na podstawie wielkości portfela zamówień, to prognozę moglibyśmy podnieść już teraz - uzupełnił. Firma zwleka z decyzją, bo woli zostawić sobie margines bezpieczeństwa na wypadek, gdyby klienci nie zdążyli do końca roku odebrać od wykonawcy wszystkich realizowanych obecnie kontraktów i rozliczyć się z płatnościami. Dlatego prognoza może zostać podniesiona dopiero w listopadzie czy grudniu.
Mimo bardzo dobrego roku Comarch nie zamierza dzielić się zarobionymi pieniędzmi z akcjonariuszami. - Udziałowcy nie mają powodów do narzekań, bo od początku roku nasze papiery podrożały 2,5-krotnie. Firma szybko rośnie i rosną nasze potrzeby gotówkowe - tłumaczył J. Filipiak. - Moja niechęć do dywidendy jest znana i nie zamierzam zmieniać swojego stanowiska w tej sprawie - podsumował.
1,3 mld zł
wynosi