Podczas poprzedniej korekty (po sesji 14 marca br.) do listy uczestników obliczanego przez wiedeńską giełdę indeksu CECE dodane zostały polskie Lotos i PGNiG. Zarządzający funduszami i produktami strukturyzowanymi, opartymi na tym indeksie, musieli dostosować portfele do zmienionego składu i kupowali akcje tych spółek. Niektóre fundusze robiły to też na fixingu kończącym notowania z 14 marca. W efekcie Lotos wzrósł o 9,2 proc., a PGNiG o 4,7 proc. Równocześnie zarządzający sprzedawali część akcji firm, które już były w CECE, tak by zrobić miejsce nowym papierom (WIG20 stracił wtedy 1,15 proc). Czy podobnie będzie tym razem? Nie wykluczają tego proszący o zachowanie anonimowości maklerzy, obsługujący inwestorów zagranicznych.
Popyt na Bioton będzie duży
Zdaniem naszych rozmówców, składanie dużych zleceń po każdej cenie (PKC) na zakończenie notowań to z reguły domena spóźnialskich inwestorów. Tym razem jednak szczególnie fundusze ETF świadomie mogą zostawić część zleceń kupna na zakończenie notowań. - Będą one kupować przez całą sesję, ale kilka dużych zleceń zostawią na fixing, tak żeby wyciągnąć kurs Biotonu (według którego wejdzie on do indeksu - red.) ponad średnią cenę, po której kupowali te papiery - przypuszcza jeden z maklerów. ETF-y (exchange traded fund) to fundusze, które wiernie odzwierciedlają zmiany indeksów giełdowych.
Indeks złożony z trzech części
Indeks CECE składa się de facto z trzech innych indeksów (spółek czeskich - CTX, węgierskich - HTX i polskich - PTX). O zmianach w ich składzie decyduje komitet indeksowy, który zbiera się raz na pół roku (w marcu i wrześniu). Oprócz dodania akcji Biotonu żadne inne zmiany w składzie CECE tym razem nie nastąpią.