Konflikt między Urzędem Komunikacji Elektronicznej a Telekomunikacją Polską zaostrza się. Operator nie wprowadził na czas kolejnego zalecenia regulatora, za co Anna Streżyńska, prezes UKE, grozi mu wysoką karą.
Od wczoraj TP powinna świadczyć Tele2 Polska usługę hurtowej sprzedaży abonamentu (WLR). Miała to być rewolucja na rynku telefonii stacjonarnej, bo w ofercie Tele2 oprócz prefiksu (umożliwia on klientom TP korzystanie z usług innych firm przy połączeniach telefonicznych) pojawiłby się także abonament. Tak jednak się nie stało i to doprowadza UKE do szewskiej pasji. - Jeszcze w ub. tygodniu TP prosiła nas o przełożenie terminu wprowadzenia WLR o 2 tygodnie i informowała, że rozmowy z Tele2 przebiegają sprawnie. Wczoraj dowiedzieliśmy, że operator potrzebuje aż 8 miesięcy i dodatkowo skarży się, że Tele2 nie chce z nim negocjować - mówi A. Streżyńska.
Dziś po południu w urzędzie dojdzie do spotkania na szczycie, które ma wyjaśnić sytuację. Jeśli tak się nie stanie, to prezes UKE zapowiada wszczęcie postępowania, które w ciągu 2-3 tygodni zakończy się nałożeniem na TP "trzycyfrowej kary". - Maksymalnie może wynieść 3 proc. jej przychodów z ub.r., czyli ponad 300 mln zł. Zastanawiam się, czy sięgnąć po tak drastyczne rozwiązanie, bo odnoszę wrażenie, że jedyny język, jaki rozumie TP, to język wysokich kar - podkreśla A. Streżyńska. Dodaje, że nie jest jej łatwo nakładać wysokie kary, bo ich ciężar TP przerzuci na klientów.
Tymczasem operator liczy na rozsądek urzędu. Według Jacka Kalinowskiego, rzecznika TP, uruchomienie WLR było wczoraj niemożliwe, bo spółka nie zdążyła z przygotowaniami. - Przekazaliśmy do UKE audyt przeprowadzony przez KMPG, z którego wynika, że najkrótszy możliwy czas wprowadzenia tej usługi to 8 miesięcy - wyjaśnia.
Natomiast Tele2 czeka. Zgodnie z decyzją urzędu za każdy dzień zwłoki w "przeprowadzce" abonentów TP musi zapłacić kilka-kilkanaście mln zł odszkodowania. - Wczoraj przekazaliśmy 5 tys. wniosków od klientów - mówi Karol Wieczorek, rzecznik Tele2. - Dostaliśmy kilkaset wniosków, ale na błędnych formularzach - odpowiada J. Kalinowski.