Reklama

"Taśmy Beger" wywołały kryzys polityczny, opozycja żąda wcześniejszych wyborów

Warszawa, 27.09.2006 (ISB) - Po opublikowaniu we wtorek wieczorem przez TVN taśm z rozmów Renaty Beger z Samoobrony z czołową postacią Prawa i Sprawiedliwości (PiS) na temat negocjacji dotyczących przejścia Beger i innych posłów jej partii do obozu rządowego, Platforma Obywatelska (PO) zażądała zwołania na środę posiedzenia Sejmu w celu przegłosowania wniosku o samorozwiązanie Sejmu, natomiast Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) zawiesiło rozmowy z PiS o budowie nowej koalicji.

Publikacja: 27.09.2006 09:59

Alternatywą dla utrudnionego obecnie budowania nowej większości są obecnie coraz bardziej prawdopodobne wcześniejsze wybory parlamentarne.

W programie "Teraz my" w TVN pokazano nagrane przez Beger ukrytą kamerą jej spotkanie z 22 września z Adamem Lipińskim, sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera.

ROZMOWY O STANOWISKACH I SPŁACIE WEKSLI SAMOOBRONY

Beger zażądała w nich za przejście do obozu rządowego stanowiska sekretarza stanu w resorcie rolnictwa. Lipiński powiedział też m.in., że skontaktuje się z nią ktoś, kto zajmie się jej sprawami sądowymi. W przypadku egzekucji weksli na 552 tys. zł, podpisywanych przez posłów Samoobrony formalnie za używanie logo związku zawodowego Samoobrona, "teoretycznie jest możliwe", żeby "Sejm obciążyć tymi pieniędzmi".

Beger zapowiedziała, że jeszcze w środę powiadomi o tej sprawie prokuraturę.

Reklama
Reklama

"Pierwsze rozmowy zaczęły się w ub. czwartek. Pierwszą osobą, która zaproponowała mi udział w rozmowie był pan poseł Jan Bestry. To on spowodował, że udałam się na wstępną rozmowę z przewodniczącym klubu parlamentarnego PiS Markiem Kuchcińskim" - powiedziała Beger w rozmowie z radiem Tok FM we wtorek w nocy.

Kuchciński mówił, że będą mogli spełnić żądania posłów, ale dobrze byłoby najpierw stworzyć klub parlamentarny, dodała.

Beger powiedziała też, że z rozmów wynikało, że premier Jarosław Kaczyński wiedział o tych spotkaniach.

Według Lipińskiego, inicjatywa rozmów wyszła od Beger.

"Zgłaszały się do nas różne grupy posłów mówiąc, że chciałyby poprzeć rząd Jarosława Kaczyńskiego. Dostałem kilka dni temu informację od pani Beger, że ona z grupa posłów chciałaby pozostać w koalicji rządowej i chciałaby się ze mną spotkać bądź z którymś z prominentnych polityków PiS" - powiedział Lipiński w wywiadzie dla TVP1 w środę rano.

"Ja nie miałem uprawnień, żeby cokolwiek proponować, to była moja opinia, że nie ma problemu. Spotkałem się z premierem i premier powiedział, że pani Beger absolutnie nie wchodzi w rachubę, to jest osoba skompromitowana i następnego dnia przekazałem to pani Beger" - wyjaśnił minister.

Reklama
Reklama

Uznał on, że "główny problem w polityce polskiej polega na tym, że jest tzw. szantaż wekslowy".

"Powiedziałem, że teoretycznie, gdyby doszło do tego, że będą egzekwowane weksle wobec wolnych mandatów, to Sejm powinien się tym zająć. Nie jestem prawnikiem, to się okazuje całkowicie niemożliwe. Wiem, że marszałek [Sejmu Marek] Jurek po prostu złożył sprawę do prokuratury przeciwko Andrzejowi Lepperowi i Samoobronie" - powiedział Lipiński.

PIS: NADAL MOŻLIWA JEST I NOWA KOALICJA, I WCZEŚNIEJSZE WYBORY

W ocenie Przemysława Gosiewskiego, szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów, Beger nie otrzymała stanowiska wiceministra rolnictwa "dlatego że pani Beger jest osobą skazaną".

"Różne układy, które rozbijamy, dzisiaj się bronią i być może ta czy inne prowokacje, które spotykają nasze ugrupowanie, są wynikiem takich procesów, jak likwidacja WSI, jak przebudowa służb, jak bardzo sprawnie prowadzone postępowania prokuratorskie. Układ się broni" - powiedział Gosiewski w programie "Kwadrans po ósmej" w TVP1 w środę.

Według niego, nadal realne są dwa scenariusze: utworzenie większościowej koalicji lub wcześniejsze wybory.

Reklama
Reklama

PSL: MAMY KRYZYS POLITYCZNY, WYBORY NAJLEPSZYM WYJŚCIEM

"Nie rozpoczną się te rozmowy [z PiS - przyp. ISB], zostały zawieszone i nie wiem, czy w ogóle będzie okazja, żeby je rozpocząć. [?] Ja widzę, że to nie będzie mogło się inaczej skończyć, niż wyborami" - powiedział Jarosław Kalinowski z PSL w "Kwadransie po ósmej". "Mamy niewątpliwie zwielokrotniony kryzys polityczny w kraju. Ja bym nie bagatelizował tej sytuacji, tak jak pan minister Gosiewski" - dodał.

Tymczasem Kuchciński zapowiedział, że PiS może nie poprzeć wniosku o samorozwiązanie Sejmu, nawet jeśli nie uda się stworzyć koalicji większościowej, gdyż nie widzi szans na zmianę układu politycznego bez zmiany ordynacji.

PO ŻĄDA ROZSTRZYGNIĘĆ JESZCZE DZIŚ

Jeszcze w nocy z wtorku na środę PO zwołała konferencję prasową.

Reklama
Reklama

"PO oczekuje natychmiastowego zwołania posiedzenia Sejmu w dniu dzisiejszym, [?] aby rozpatrzyć w trybie natychmiastowym wniosek PO o samorozwiązanie Sejmu" - powiedział szef PO Donald Tusk.

"Korupcja, próby przekupywania posłów, zaangażowanie w ten haniebny proceder najwyższych urzędników państwowych to powody, dla których składamy ten wniosek" - uzasadniał Tusk.

ANALITYCY: WYBORY MOGĄ NIE POPRAWIĆ SYTUACJI

Analitycy oceniają sprawę "taśm Beger" jako cios dla premiera.

Lars Christensen, ekonomista Danske Banku, napisał w komentarzu zatytułowanym "Polska: ?Lipiński-gate? - Nadchodzi upadek rządu!", że po wydarzeniach, które dotknęły premiera Węgier, "przyszedł czas, żeby polski premier Jarosław Kaczyński został trafiony przez ogromny skandal", związany z taśmami z rozmowy Beger i Lipińskiego.

Reklama
Reklama

"Dla nas bezpośrednie implikacje są jasne. Po wybuchu tego skandalu premier nie będzie w stanie zgromadzić efektywnej większości rządowej i znacznie wzrasta prawdopodobieństwo wcześniejszych wyborów" - napisał analityk Danske Banku.

Według analityków Banku Zachodniego WBK, choć krótkoterminowo wybory mogą doprowadzić do osłabienia na polskim rynku, z punktu widzenia zagranicznych inwestorów mogą to nie być złe wiadomości. Analitycy przywołują wyniki opublikowanego w środę sondażu GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej", według których PO zdobyłaby 31% głosów i 223 miejsca w 460-osobowym Sejmie, PiS - 25% i 181 miejsc oraz Samoobrona - 8% i 54 miejsca. Aż 23% ankietowanych deklaruje, ze pójdzie do wyborów, ale nie wie jeszcze, na kogo odda głos.

"Jednakże, jeśli dojdzie do wcześniejszych wyborów, doprowadzą one najprawdopodobniej do kolosalnej porażki partii premiera, socjalno-konserwatywnego PiS, ale jest mniej oczywiste, dokąd pójdą niezadowoleni wyborcy PiS. Stad tez nie można stwierdzić - niestety - że doprowadzi to do zmniejszenia niepewności politycznej; raczej odwrotnie" - konkluduje Christensen. (ISB)

tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama