Reklama

Dziurawy rurociąg, spalone Możejki i fatalne stosunki z Rosją

Na razie polskie firmy w Rosji są tolerowane, bo mają kapitał i tworzą miejsca pracy, ale...

Publikacja: 14.10.2006 09:17

Wierzę w przypadki i zbiegi okoliczności - jakże miałoby być inaczej, skoro piszę ten tekst w piątek, 13. Ale nie wierzę w takie nagromadzenie przypadków, które czyni je bardzo mało prawdopodobnymi. Oczywiście, rurociąg transportujący ropę z Rosji na Litwę, do Możejek, mógł się zepsuć. Trudno jednak uwierzyć, że jego naprawa musi trwać miesiącami. Dobrze zorganizowanym przedsiębiorstwom tyle samo czasu zabiera położenie zupełnie nowej rury. Tymczasem coraz częściej słychać, że rurociąg już w ogóle nie będzie działać.

Ta awaria, traf chciał, nastąpiła po tym, jak płocki Orlen został wybrany na inwestora dla litewskiej rafinerii. Pożar w Możejkach wygląda na nieszczęśliwy wypadek. Daleki jestem od stawiania tez czerpiących ze spiskowej teorii dziejów. Ale na pewno wiele osób będzie się zastanawiać, dlaczego opatrzność sprawiła, że pożar wybuchł w tak szczególnym momencie i miał tak groźne konsekwencje. I dlaczego wszystko, co dotyczy Możejek, jest ostatnio zawsze brzemienne w katastrofalne skutki. Jedno jest pewne - rafineria nie potrzebuje na razie rosyjskiej ropy, a w każdym razie nie tyle, ile dawniej. I to jest może jedyna dobra dla niej wiadomość. Orlen ma zaś powód, by wycofać się z transakcji lub zbić cenź.

Ale wróćmy do spraw z rosyjskim kontekstem. Podczas ostatniej wizyty w Warszawie minister spraw zagranicznych Iwanow rozdawał na prawo i lewo uśmiechy. Nie świadczyły, moim zdaniem, o dobrej woli. Rosjanie jej po prostu nie mają. Udowadniają to od lat, konsekwentnie lekceważąc gesty i zabiegi kolejnych polskich władz.

Stosunki partnerskie, przyjazne czy przynajmniej poprawne mieszczą im się w głowie, kiedy myślą o Stanach Zjednoczonych, Niemczech, czy może o Francji, ale nie o "bliskiej zagranicy". Wygląda na to, że leczą kompleksy, korzystając z argumentu siły i wielkości, w tym wielkości złóż surowców.

Trudno zapomnieć o naszych kłopotach z eksportem żywności czy importem gazu. Trudno pominąć sprawę Gazociągu Północnego. Nigdy nie było problemów z rurociągami przebiegającymi przez Polskę i transportującymi surowce na Zachód. Jaki więc inny niż zła wola może być argument za tym, by kłaść kosztowną rurę na dnie Bałtyku? Nie przypadkiem też nasze firmy szukają surowców w wielu krajach, ale nie w Rosji. Tylko patrzeć, jak kłopoty zaczną mieć polskie przedsiębiorstwa inwestujące w tym kraju. Na razie są tolerowane, bo dostarczają kapitał i tworzą miejsca pracy, ale rachunek ekonomiczny w kalkulacjach politycznych często schodzi na dalszy plan.

Reklama
Reklama

Trzeba pamiętać, że problemy w relacjach gospodarczych to tylko odległe echo fatalnych stosunków politycznych. Ich stan nie wymaga komentarzy. Wszyscy doskonale wiedzą i o kwestiach historycznych (ile krajów może brylować na europejskich salonach, mając wybitnie lekceważący stosunek do własnej, ciemnej przeszłości, w tym do aktów ludobójstwa?), i o bieżących. I żebyśmy nie wiadomo jak się starali, nic to nie da, dopóki po drugiej stronie nie pojawi się odrobina dobrej woli.

Ale bywa i tak, że stosunki polityczne, niestety, się psują (vide Polska - Niemcy), a gospodarcze mimo to kwitną, dając nadzieję na zmiany we wzajemnych relacjach. Problem w tym, że w systemach rodem z innej, sowieckiej, epoki, obie sfery były i są ze sobą nierozerwalnie związane. Czego, niestety, doświadczamy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama