Po raz drugi w ostatnich tygodniach jednym z najbardziej płynnych papierów na warszawskiej giełdzie nieoczekiwanie okazały się akcje Banku Millennium. W piątek właściciela zmieniło ponad 10,4 mln akcji, a wartość handlu papierami Millennium przekroczyła 141 - większe obroty zanotowano jedynie na akcjach giełdowego giganta KGHM. Mimo tak potężnych obrotów kurs akcji Millennium podskoczył niespełna o 1 proc., do 6,84 zł. Trzy tygodnie wcześniej, w czwartek 28 września, handel akcjami Millennium miał nawet jeszcze bardziej intensywny przebieg. Wtedy właściciela zmieniło aż 24,7 mln akcji (tj. prawie 2,5 proc. wszystkich akcji banku), a obroty przekroczyły 324,2 mln zł - to absolutny rekord w ponad 14-letniej historii notowań akcji Banku Millennium na GPW.

Skąd ostatnio takie zainteresowanie akcjami spółki, której wartość dziennych obrotów na ogół nie przekracza kilku milionów złotych? Zdaniem obserwatorów rynku tak wysokie obroty mogą być zapowiedzią przetasowań w akcjonariacie warszawskiego banku. Nie ma bowiem wątpliwości, że wysokie wolumeny handlu zarówno w ostatni piątek, jak i trzy tygodnie wcześniej były efektem umówionych transakcji pomiędzy dużymi akcjonariuszami banku. Świadczy o tym choćby wielkość pakietów, jakie wymieniali miedzy sobą inwestorzy - we wrześniu handlowano pakietami liczącymi po 800 tys. sztuk, a w piątek miała miejsce nawet pojedyncza transakcja na 2 mln akcji. Głównym "podejrzanym w sprawie" wzrostu obrotów jest portugalski Banco Comercial Portugues, główny inwestor polskiego banku. Portugalczycy kontrolują dokładnie połowę akcji Millennium. Dalsze blisko 30 proc. znajduje się w rękach trzech funduszy współpracujących z BCP. - Nie można jednak wykluczyć, że na wymianie dużych pakietów po umówionej cenie zdecydowali się instytucjonalni inwestorzy nie związani z Portugalczykami - twierdzi proszący o anonimowość jeden z analityków.

Także zdaniem prezesa Millennium, Bogusława Kotta, ostatnie transakcje wcale nie muszą świadczyć o tym, że to Portugalczycy kupują akcje banku od powiązanych z nimi podmiotów. - W Komisji Nadzoru Bankowego wciąż czeka wniosek BCP na zwiększenie zaangażowania w Millennium. Bez tej zgody znacznych zmian w akcjonariacie nie będzie - uważa prezes Millennium. Bogusław Kott chyba wie, o czym mówi, gdyż poza tym, że szefuje Millennium, od trzech lat zasiada w zarządzie jego portugalskiego inwestora. BCP na początku tego roku zwróciło się do nadzoru bankowego z prośbą o zezwolenie na zwiększenie zaangażowania w Millennium z obecnych 50 do 66 proc. Do dziś takiej zgody jeszcze nie otrzymało. Według Kotta jest szansa, że KNB rozpatrzy wniosek Portugalczyków w przyszłym miesiącu.