Decyzje czwartkowego nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy PGNiG o zmianie statutu spotkały się z ostrą krytyką prawników i specjalistów rynkowych. Chodzi o zapisy zezwalające spółce na prowadzenie inwestycji, pogarszających jej sytuację finansową. Jednak, jak podkreślają analitycy, nowe regulacje przyjęte głosami Skarbu Państwa, na wniosek zarządu, nie powinny szkodzić firmie w ciągu najbliższych kilku lat.
Złe intencje
Przedstawiciele resortu skarbu zapewniają, że wszystko jest zgodne z prawem, a zmiany pozwolą spółce angażować się w projekty inwestycyjne "ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski" (m. in. budowa gazoportu, którego PGNiG miałoby być głównym inwestorem). Jednak prawnicy oceniają, że MSP próbuje sankcjonować działalność na szkodę spółki i promuje nierówne traktowanie akcjonariuszy. Zwracają uwagę na zapisy Kodeksu Spółek Handlowych, a konkretnie art. 585, który mówi, że "kto biorąc udział w tworzeniu spółki handlowej lub będąc członkiem jej zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej albo likwidatorem, działa na jej szkodę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5 i grzywnie". - Obecne zmiany w statucie nie uchronią zarządu przed konsekwencjami - podkreśla, pragnący zachować anonimowość, prawnik. - Kto działając w imieniu spółki podejmuje decyzję o inwestycji, o której z góry wie, że trwale pogorszy jej sytuację finansową, z całą pewnością działa na jej szkodę - podkreśla Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha w komentarzu na swoich stronach internetowych.
Bezpieczeństwo
na rachunek akcjonariuszy