Stopa bezrobocia spadła w październiku - według wstępnych danych - do 14,9 proc. Ekonomiści spodziewają się, że w przyszłym roku pójdzie jeszcze w dół. To oznacza, że minęły czasy, gdy ustawiały się kolejki do każdego wolnego miejsca pracy. Teraz to raczej pracodawcy szukają pracowników, niż na odwrót. Czy firmy giełdowe faktycznie mają z tym problem i czy odbija się to na ich wynikach finansowych?
Najtrudniej w budowlance
Wygląda na to, że w najtrudniejszej sytuacji są firmy budowlane. - Sukcesywnie zwiększamy zatrudnienie. Wiąże się to z realizacją kolejnych kontraktów i rozwojem samej spółki. Tylko w ostatnich 12 miesiącach przyjęliśmy do pracy ponad 650 osób, co daje wzrost o ponad 23 proc. - mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu.
Zatrudnienie w Budimeksie Dromeksia (kluczowej spółce zależnej Budimeksu) wzrosło w tym roku o połowę, do ponad 3,2 tys. osób. Na przyszły rok spółka planuje zaangażowanie kolejnych 200 ludzi.
Zarówno w Polimeksie-Mostostalu, jak i w Budimeksie-Dromeksia zarządy widzą problem niedoboru siły roboczej - zwłaszcza specjalistów. Chodzi o zbrojarzy, cieśli, murarzy. To wynik szybko rosnącej liczby realizowanych kontraktów, a także wyjazdów budowlańców na Zachód.