Kiedy Skarb Państwa przez prawie pół roku blokował fuzję kontrolowanych przez włoską grupę UniCredit banków Pekao i BPH, narażając się nawet na gromy Komisji Europejskiej, jednym z argumentów strony polskiej przeciw połączeniu był fakt, że może ono zachwiać konkurencyjnością na rynku usług bankowych w naszym kraju. Mniej oficjalnym powodem sprzeciwu był argument, że połączone Pekao i BPH zagrożą pozycji banku PKO BP, który wciąż pozostaje liderem na polskim rynku, a w którym to banku Skarb Państwa wciąż ma większościowy pakiet akcji. Kiedy po miesiącach wzajemnych oskarżeń udało się w kwietniu osiągnąć resortowi skarbu i Włochom porozumienie co do podziału BPH, wydawało się, że pozycję PKO BP uda się obronić. Tym bardziej że resort skarbu wydawał się w swym dążeniu na tyle zdeterminowany, że w ekspresowym tempie przeprowadził przez parlament nowelizację ustawy o Prawie bankowym, dopuszczającą dzielenie banków w naszym kraju. Zaprezentowane wczoraj przez zarządy Pekao i BPH - czyli de facto przez UniCredit, które kontroluje odpowiednio prawie 53 i 71 proc. akcji obu banków - warunki podziału BPH "supremację" PKO BP stawiają pod znakiem zapytania.
"Mini-BPH", czyli dużo
oddziałów, mało aktywów
Zgodnie ze wspomnianym, kwietniowym porozumieniem Włosi zobowiązali się wydzielić z sieci BPH (obecnie liczącej 482 placówki) 200 oddziałów, które razem z systemem informatycznym, centralą, logo i marką BPH miały zostać sprzedane nowemu inwestorowi. Jak deklarowali też przedstawiciele UniCredit, na sprzedaż nie zostaną wystawione najgorsze i "puste" oddziały: bez aktywów i klientów. Przypomnijmy, że pozostała część BPH, zgodnie z umową z kwietnia, zostanie wchłonięta przez Pekao. Zgodnie z propozycją zarządów obu banków, w podzielonym BPH nie zostaną "puste" oddziały, ale co najmniej ubogie. "Część majątku Banku BPH, którego przeniesienie na bank Pekao jest planowane, obejmuje, według zestawienia pro-forma aktywów i pasywów na 1 października 2006 r.: 27, 3 mld zł należności netto od klientów, 33,8 mld zł zobowiązań wobec klientów oraz kapitały własne w wysokości 4,9 mld zł" - czytamy w poniedziałkowej informacji sygnowanej przez oba banki. Co to oznacza w praktyce? O ile w "mini-BPH" pozostanie ponad 40 proc. jego obecnych oddziałów, to będą one "obsługiwały" zaledwie 15 proc. obecnych aktywów i kredytów BPH. W "mini-BPH" pozostanie też nieco ponad 22 proc. obecnych kapitałów Banku BPH. Trudno dokładnie oszacować, jaka rzeczywiście część BPH zostanie w podzielonym banku, bo wyniki za III kwartał, na podstawie których zostały sporządzone wyliczenia, oba banki dopiero podadzą.
- Wygląda na to, że w "mini-BPH" tak naprawdę zostanie tylko kilkanaście procent całego obecnego BPH. Pekao ewidentnie bierze te aktywa i zobowiązania, które mu pasują, natomiast zostawia jedynie bazę, na której będzie można ewentualnie zbudować pozycję rynkową - uważa Marek Juraś, analityk Domu Maklerskiego Banku Zachodniego WBK. Nie wiadomo też, które oddziały pozostaną przy BPH. Pełną listę 200 placówek, które zostaną sprzedane nowemu inwestorowi wybranemu w otwartym przetargu, oba banki przedstawią w najbliższy czwartek. Wtedy też prawdopodobnie poznamy harmonogram podziału BPH.