wspomnianymi dołkami, co z technicznego punktu widzenia może mieć ciekawe
konsekwencje Wykres_1.gif Piątkowe wahania na rynku ropy także jasno
pokazały, że zmiana ceny miała swoją przyczynę jedynie z zmianie wartości
waluty. Po jej wyrugowaniu okazało się, że cena surowca z piątek nie
zmieniła swojej wartości mimo nominalnego wzrostu ceny dolarowej - dla
reszty świata cena pozostała taka sama.
Zmiana wartości amerykańskiej waluty ma jednak także typowo pozytywne
efekty. Przykładem może tu być zmniejszenie się złotówkowego kosztu obsługi
długu nominowanego właśnie w dolarach. Spada wartość samego długu oraz
wartość płaconych przez rząd polski odsetek.
Skoro już wcześniej poruszyliśmy temat poziomu cen surowców i ich wpływu na
wynik osiągany przez spółki to nie można nie wspomnieć o ostatnich
wypowiedziach szefów KGH. Spółka po trzech kwartałach osiągnęła przychód na
poziomie 9 mld złotych przy prognozie na cały rok wynoszącej 10,2 mld
złotych. Już teraz wiadomo, że jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy,
wynik będzie prawdopodobnie lepszy od zakładanego. Z związku z tym zarząd z
dumą zakłada, że wypłacona dywidenda na poziomie 40% czyli ok. 6-7 zł na
akcję. Rzeczywiście taki poziom dywidendy byłby w tej chwili rozsądny, ale
należy pamiętać, że to nie zarząd faktycznie decyduje o jej wysokości.
Pakiet ponad 40% ayśleć, pojawił się koncert życzeń. Mamy
zatem propozycję ułatwień i ulg dla młodych ludzi rozpoczynających pracę
(PO), zwiększenia wydatków na remonty dróg i poprawę sytuacji listonoszy
(SLD), zwiększenia wydatków na szkolnictwo wyższe, a także na ratownictwo
górnicze i podwyżki płac dla najmniej zarabiających urzędników (PiS).
Samoobrona chce zwiększenia wydatków na dofinansowanie ubezpieczeń
rolniczych, waloryzacji rent i emerytur uwzględniającej wzrost PKB oraz
dopłat do paliwa rolniczego, a LPR postuluje sfinansowanie programu "Stop
przemocy w szkołach" oraz prac przygotowawczych związanych z projektem
przekopania tunelu między wyspami Wolin i Uznam.
Jak widać, potrzeb nie cierpiących zwłoki jest dużo, ale problemem jest
założona kotwica, która ma trzymać budżet w ryzach. Jednak i na to posłowie
mają swoje rozwiązania, choć w tym wypadku są już bardziej tajemniczy. PO
zamierza własne poprawki sfinansować cięciami w administracji i
zmniejszeniem dotacji dla części funduszy i agencji. SLD także myśli o
oszczędnościach na administracji jako przykład podając zwiększenie
zatrudnienia w Kancelarii Prezydenta o 54 etaty. Jako zbyt duże lewica
uznała także budżety KRRiT, IPN oraz Krajowej Rady Sądownictwa. PiS trzyma
swoje asy w rękawie i nie chce zdradzić skąd weźmie środki na sfinansowanie
swoich propozycji. Ich zdaniem są "pewne wolne środki", ale nie chcą ich
zdradzać, bo inne ugrupowania mogłyby się na nie "rzucić". Samoobrona jest
bardziej otwarta - jako źródło własnych pomysłów widzi zwiększenie kwoty
dywidend od państwowych spółek oraz w obcięciu kosztów obsługi zadłużenia.
LPR chce obciąć budżet Biura Rzecznika Praw Obywatelskich (o połowę!) oraz o
trzecią część uszczuplić budżet GIODO. Łakomym kąskiem jest też "zwiększone
wpływy z zysku NBP".
Co ma do tego sprawa KGH? W ubiegłym roku spółka wypłaciła swoim
akcjonariuszom rekordową dywidendę w wysokości 10 zł na akcję. Ten drenaż z
gotówki to efekt nacisków głównego właściciela spółki, czy Skarbu Państwa.
Dywidenda stanowiła 87% zysku netto. Podstawą takiej wypłaty była dobra
koniunktura na rynku surowcowym. W tym roku wprawdzie nie ma już takiej
hossy, ale ceny utrzymują nadal wysoki poziom. W związku mamy kolejny rok
dobrych wyników spółki. Jaka jest szansa, że zostanie on przeznaczony na
inwestycje? Jaka jest szansa, że zarząd będzie w stanie osiągnąć cel czyli
nie dopuścić do wypłaty wyższej dywidendy niż zakładane 40% zysku netto?
Szanse zarządu są niemal żadne, bo to nie od niego zależy. Jeśli pracownicy
zechcą "partycypować w dobrym wyniku spółki", to mają już sprawdzone i co
ważne niezwykle skuteczne mechanizmy, by to osiągnąć. Od tego są związki.
Czy Skarb Państwa powstrzyma się od kolejnego rzutu na kasę? Patrząc na
listę oczekiwań członków rządowej koalicji zamieszczoną akapit wyżej, można
powątpiewać.
Mamy okazję obserwować ten sam, szczególny mechanizm w skali makro i mikro.
Dobra koniunktura gospodarcza nie skłania do prac nad reformą finansów
publicznych, a dobra koniunktura na rynkach surowcowych nie jest
wystarczającą, by przygotować się na czasy koniunktury słabszej w KGH. Liczy
się tu i teraz. Gdyby spółka rzeczywiście była spółką prywatną, to sytuacja
miałaby się zupełnie inaczej. A tak zarówno budżetem, jak i finansami firmy
zajmują się te same krótkowzroczne osoby. Spijają śmietankę, gdy jest w
spółce dobrze nawet wbrew zarządowi, ale cynicznie wiedząc, że w razie
kłopotów to właśnie zarząd będzie za nie "odpowiedzialny".
Na szczęście w innych spółkach jest inaczej. Jak pokazują ostatnie dane wraz
ze wzrostem gospodarczym rosną wydatki na inwestycje. Co ważne, szybkofinansować kolejne zupki regeneracyjne. One nie pomogą, gdy znowu
nadejdą trudniejsze czasy.
Wsparcie na poziomie dołka z pierwszej sesji listopada zostało obronione
Wykres_2.gif Popyt zaatakował i pojawiły się nawet luki hossy. Sprawia to,
że nadal jest możliwość ataku na poziom listopadowego szczytu oraz majowego
rekordu. Zwłaszcza, gdyby osłabienie dolara miało swoją kontynuację. Wtedy
nastroje byłyby sprzyjające zwyżkom na naszym rynku. Wprawdzie ewentualny
wzrosty ceny miedzi, czy ropy mogłyby być tylko papierowe, ale i tak zapewne
sprawiałyby dobre wrażenie. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak
obserwować wsparcia, bo nadal w przewadze jest popyt. Do sygnałów zmiany
trendu jest na razie daleko. Najbliższym wsparciem pozostaje dołek z
poniedziałku ubiegłego tygodnia, który leży niewiele wyżej od zaznaczonego
grubą linią dołka z 2 listopada. Początek tygodnia wydaje się więc być
pomyślny dla posiadaczy długich pozycji.
Kamil Jaros
[email protected]