Urząd Komunikacji Elektronicznej przymierza się do wprowadzenia w przyszłym roku jednolitej stawki w rozliczeniach międzyoperatorskich (czyli w opłatach, które jeden operator telekomunikacyjny przekazuje drugiemu, jeśli połączenie telefoniczne jest kierowane z sieci do sieci - jest to jeden z podstawowych elementów ceny rozmowy).
Obecnie w Polsce obowiązują trzy stawki, w zależności od pory, w jakiej odbywa się połączenie. I tak opłaty za rozmowy w godzinach szczytu są najwyższe, a w nocy najniższe.
Tymczasem, jak wyjaśnia Jacek Strzałkowski, rzecznik regulatora, takie zróżnicowanie stawek nie ma sensu, bo operatorzy już dawno odeszli od różnicowania cen detalicznych w zależności od pory wykonywania połączenia. - Na wprowadzenie jednolitej stawki zdecydowano się także w większości państw UE. Chcemy pójść tym śladem - deklaruje Strzałkowski.
Pomysł UKE to kolejna inicjatywa, zmierzająca do obniżenie stawek międzyoperatorskich. W tym roku regulator zaproponował, aby spadły one o 30 proc. W efekcie opłata w godzinach szczytu za minutę połączenia wynosiłaby 42,5 gr (obecnie jest to 65 gr). To stworzyłoby pole do obniżki cen detalicznych, szczególnie na połączenia z sieci stacjonarnych na komórkowe. Operatorzy jeszcze nie wprowadzili niższych stawek. Telekomunikacja Polska cały czas rozmawia na ten temat z sieciami komórkowymi. Chce, by opłaty spadły o ok. 27 proc. - Możliwe, że na początku przyszłego roku będziemy musieli wydać decyzję, która wprowadzi obniżkę - zapowiada rzecznik UKE.
Regulator planuje przeprowadzenie w 2007 r. jeszcze jednej obniżki stawek. Ma ona także wynieść około 30 proc.