- Na Telekomunikację Polską może zostać nałożonych nawet siedem różnych kar - powiedziała "Parkietowi? Anna Streżyńska, szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, po wczorajszym spotkaniu z przedstawicielami spółki. Regulator chciał zapoznać się ze stanem wdrażania umów ramowych - określających warunki, na jakich TP ma współpracować z innymi operatorami telekomunikacyjnymi.
- Na pięć takich umów tylko jedna jest prawidłowo realizowana. Trzech umów operator nie przestrzega w sposób rażący - twierdzi prezes UKE. Na przykład w sprawie tzw. pętli lokalnej (umożliwia ona innym firmom sprzedaż usług telefonicznych abonentom TP) spółka nie uznaje wzoru umowy dołączonej do decyzji regulatora. Według szefowej regulatora, ta praktyka TP może doprowadzić do nałożenia kar.
Część wczorajszego spotkania była poświęcona kłopotom operatorów, którzy podpisali z TP umowy o Bitstream Access (czyli dostarczanie internetu przez sieć spółki). Takie umowy monopolista podpisał już z 6 konkurentami, a z ponad 20 negocjuje. Jak się okazuje, operatorzy mają problemy m.in. ze stosowanymi przez TP limitami transferu danych.
W styczniu można spodziewać się nałożenia na TP dwóch kar. Jedna z nich, sięgająca nawet około 360 mln zł, będzie dotyczyć opłaty, którą operator będzie od lutego pobierał za korzystanie z samej usługi internetowej. Zdaniem UKE, stawka w wysokości 36,6 zł miesięcznie jest zbyt wysoka.