Akcjonariusze Actionu zdecydowali wczoraj o połączeniu spółki z firmą w 100 proc. zależną California Computer (CC).
Połączenie było planowane od kilku miesięcy. Była to jedna z pierwszych inicjatyw, zmierzających do uporządkowania struktury grupy Action, przedstawiona przez Jacka Krawca, od września prezesa spółki. Firma zależna prowadziła niemal identyczną działalność, jak sam Action, czyli zajmowała się dystrybucją sprzętu IT. Różnica polegała głównie na tym, że Action sprzedawał sprzęt masowy, natomiast jego spółka zależna - bardziej wyspecjalizowany.
Jacek Krawiec zapewnia, że wchłonięcie California Computer ma przynieść Actionowi znaczne oszczędności, przede wszystkim dzięki mniejszym kosztom wynagrodzeń (część stanowisk dublowala się w spółkach) oraz zwiększeniu marży po wyeliminowaniu kolejnego pośrednika, którym była CC. Dzięki wchłonięciu giełdowa spółka nie będzie też musiała inwestować w rozbudowę systemu informatycznego CC, co stawało się już koniecznością.
Action ma nadzieję, że przejmie również dotychczasowych klientów firmy z grupy. Połączenie polega na przeniesieniu całego majątku California Computer na Action, który był jedynym jej właścicielem. Wartość księgową majątku California Computer ustalono na 568 tys. złotych.
Akcjonariusze Actionu przyjęli wczoraj również uchwałę o wypłacie dywidendy w wysokości 15 groszy na akcję. W sumie dystrybutor elektroniki wypłaci udziałowcom 2,44 mln zł, czyli 20 proc. ubiegłorocznego zysku. W stosunku do zaproponowanych uchwał na WZA zmieniły się jednak daty ustalenia prawa do dywidendy i jej wypłaty. Pieniądze dostaną akcjonariusze, którzy będą mieli papiery spółki 16 lutego (a nie 30 stycznia), a dniem wypłaty będzie 7 marca (wcześniej miał być to 28 lutego).