Reklama

Ryzyko po stronie czynników zewnętrznych, a nie krajowych

Z Urbanem Górskim i Grzegorzem Maliszewskim, ekonomistami Banku Millennium, rozmawia Łukasz Wilkowicz

Publikacja: 31.01.2007 08:55

Na jaki wzrost gospodarczy możemy liczyć w tym roku?

Grzegorz Maliszewski: Powinien być wysoki, chociaż zapewne nieco niższy niż w 2006 r. O ile zupełnie realna jest prognoza Ministerstwa Finansów, że w ub. r. wzrost wyniósł 5,7 proc. (wywiad został przeprowadzony jeszcze przed wstępną informacją GUS na temat dynamiki PKB - red.), to w tym roku możliwe do osiągnięcia wydaje mi się 5,4 proc.

Co będzie motorem wzrostu?

GM: Głównym motorem powinny być inwestycje - to było już widać w danych za III kw. 2006 r. To efekt napływu funduszy unijnych, a także bardzo dobrych wyników przedsiębiorstw i przyspieszenia akcji kredytowej dla przedsiębiorstw. Jeśli chodzi o konsumpcję, to też nie spodziewałbym się odwrócenia trendu. Konsumpcja w dalszym ciągu powinna być mocna. Rosnące zatrudnienie i stopniowo rosnące płace będą zwiększały dochody gospodarstw domowych i tym samym konsumpcję. Co prawda w tym roku nie będzie waloryzacji emerytur i rent, jak w ubiegłym, ale za to będą prawdopodobnie dodatki do najniższych emerytur. Na to ma pójść 1,7 mld zł, i to dołoży się do konsumpcji.

O ile wzrosną inwestycje i konsumpcja?

Reklama
Reklama

Urban Górski: My zakładamy, że wzrost inwestycji wyniesie około 15 proc. Konsumpcja będzie rosła w tempie około 5 proc. Ogólnie można powiedzieć, że wszystko wskazuje na to, iż wzrost będzie w tym roku bardzo mocny. Pamiętajmy, że są niskie stopy procentowe i raczej nie będzie ograniczenia z tej strony. Nie będzie też zacieśnienia fiskalnego, więc i tutaj nie grozi spowolnienie.

Co będzie z eksportem?

GM: Nadal będzie rósł, chociaż to już nie będą nominalnie 20-proc. dynamiki, jakie obserwowaliśmy w zeszłym roku. Wzrost powinien być nadal dwucyfrowy, ale już bliżej 10 proc. Eksport nie może rosnąć tak samo szybko, jak do tej pory, gdy była dużo bardziej korzystna "baza". Ponieważ jednocześnie będzie rósł import, więc wkład eksportu netto do wzrostu gospodarczego będzie ujemny.

Czy trzeba się obawiać wzrostu inflacji?

UG: Widzimy ryzyko wzrostu inflacji w dłuższym okresie. W krótkim - nie. Z poziomu poniżej 1,5 proc., czyli dolnej granicy pasma celu inflacyjnego, inflacja powinna wzrosnąć na koniec tego roku do około 2,5 proc., czyli poziomu celu. W tej chwili inflacja jest bardzo niska, ale nie można odmówić racji tym członkom Rady Polityki Pieniężnej, którzy mówią, że presja popytowa stopniowo narasta. Jeżeli popatrzy się na płace, to już od dłuższego czasu rosną...

GM: Rosną, ale jesteśmy na poziomie 5 proc. - taki był średni roczny wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw w IV kwartale ub. r. 8,5 proc. wzrostu w grudniu to wydarzenie jednorazowe. Trend jest taki, że wydajność pracy wciąż rośnie szybciej od wynagrodzeń, w wyniku czego stopniowo rosnące płace nie generują silnej presji inflacyjnej.

Reklama
Reklama

Czy w tym roku będą podwyżki stóp procentowych?

GM: Spodziewamy się podwyżek, ale dopiero pod koniec roku. Wzrost inflacji w I kwartale będzie przejściowy - to będzie z jednej strony efekt statystyczny, z drugiej - konsekwencja podwyżek cen kontrolowanych. Na to Rada Polityki Pieniężnej nie ma żadnego wpływu, więc z założenia nie powinna na to reagować, o ile wyższa inflacja nie powoduje wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Kolejne miesiące przyniosą spadek inflacji poniżej 2 proc. Wtedy trudno będzie podnosić stopy. Dlatego spodziewalibyśmy się pierwszej podwyżki pod koniec roku, gdy inflacja zacznie rosnąć, i to będzie już dość trwały trend.

UG: I to będzie początek cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Źeby to zrozumieć, trzeba wybiec nieco poza 2007 r. Wzrost płac i inflacji, który obserwujemy teraz, będzie się nasilał i jedna podwyżka niewiele by tu zmieniła. Dlatego my się spodziewamy, że do końca 2008 r. łączna skala podwyżek wyniesie 100 punktów bazowych. Ale te podwyżki będą skumulowane raczej na początku przyszłego roku.Kurs złotego wzrośnie czy spadnie?

GM: Złoty będzie mocny. Możliwe są oczywiście korekty techniczne lub zawirowania pod wpływem czynników politycznych, jednak ich wpływ powinien być krótkookresowy. Warto spojrzeć na fundamenty - jest wysoki wzrost gospodarczy, niska inflacja, wciąż niski deficyt na rachunku bieżącym. Jeśli do tego dołożymy napływ funduszy unijnych i inwestycji bezpośrednich, to nie wydaje się, żeby złoty mógł dużo stracić na wartości.

UG: Nasza prognoza na koniec tego roku to około 3,75 zł za euro. Trzeba powiedzieć, że największym ryzykiem dla polskiego rynku finansowego, zarówno dla złotego, jak i dla giełdy, jest możliwość zmiany "globalnego sentymentu". To jest coś, co obserwowaliśmy w połowie ub. r. Naszym zdaniem, ryzyko dla naszego rynku jest po stronie czynników zewnętrznych, a nie krajowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama