Na jaki wzrost gospodarczy możemy liczyć w tym roku?
Grzegorz Maliszewski: Powinien być wysoki, chociaż zapewne nieco niższy niż w 2006 r. O ile zupełnie realna jest prognoza Ministerstwa Finansów, że w ub. r. wzrost wyniósł 5,7 proc. (wywiad został przeprowadzony jeszcze przed wstępną informacją GUS na temat dynamiki PKB - red.), to w tym roku możliwe do osiągnięcia wydaje mi się 5,4 proc.
Co będzie motorem wzrostu?
GM: Głównym motorem powinny być inwestycje - to było już widać w danych za III kw. 2006 r. To efekt napływu funduszy unijnych, a także bardzo dobrych wyników przedsiębiorstw i przyspieszenia akcji kredytowej dla przedsiębiorstw. Jeśli chodzi o konsumpcję, to też nie spodziewałbym się odwrócenia trendu. Konsumpcja w dalszym ciągu powinna być mocna. Rosnące zatrudnienie i stopniowo rosnące płace będą zwiększały dochody gospodarstw domowych i tym samym konsumpcję. Co prawda w tym roku nie będzie waloryzacji emerytur i rent, jak w ubiegłym, ale za to będą prawdopodobnie dodatki do najniższych emerytur. Na to ma pójść 1,7 mld zł, i to dołoży się do konsumpcji.
O ile wzrosną inwestycje i konsumpcja?