Po ewentualnej fuzji MOL-a i OMV na niektórych rynkach regionu mógłby wystąpić austro-węgierski monopol.
Flawiusz PawlSzanse na fuzję oczywiście są, choć nie można powiedzieć, żeby były wielkie. Gdyby miało do niej dojść, to będzie to bez wątpienia bardzo
długotrwały proces. O ile na klasyczną fuzję potrzeba około 1,5 roku, to w tym przypadku będą to co najmniej dwa lata.
Myślę bowiem, że nie będziemy tu mieli do czynienia z klasycznym
połączeniem. MOL, jako najdynamiczniej rozwijający się koncern
w regionie, zawsze rościł sobie prawa do tego, żeby to on konsolidował, a nie był przejmowany przez inne firmy. To historyczna zaszłość, którą i teraz trzeba będzie brać pod uwagę. Właśnie dlatego sądzę, że
do klasycznej fuzji w tym przypadku może nie dojść.
Być może wszystko się ograniczy do ściślejszej współpracy
obu koncernów. Szczególnie może to dotyczyć kwestii wydobycia
ropy naftowej, bo to najbardziej kapitałochłonna część paliwowego
biznesu.
Akos Herczenik
analityk oddziału RAIFFEISEN BANK NA WĘGRZECH
Prawdopodobieństwo połączenia sił OMV i MOL-a jest bardzo małe.
Zasadniczo takiej fuzji przeszkadzają dwa czynniki. Podstawową kwestią jest monopolizacja rynku w regionie. Już teraz MOL i OMV są bardzo silne nie tylko we własnych krajach, ale też za granicą, np. w Rumunii czy na Słowacji. Dlatego na połączenie koncernów mogłaby nie zgodzić się Komisja Europejska. Takie sygnały ze strony urzędów unijnych pojawiały się już podczas zapowiedzi pogłębienia współpracy paliwowej między
Austriakami a Węgrami. Drugim ważnym problemem jest stanowisko władz MOL-a wobec ewentualnej fuzji. Zarząd węgierskiego koncernu
nie chce łączyć się z żadną spółką. Ambicją Węgrów jest pozycja lidera w Europie Środkowo-Wschodniej, a nie padanie łupem konkurencji.
Poza tym, jeśli OMV chciałby przejąć spółkę, musiałby dostać zielone światło od rządu w Budapeszcie. Ten zaś nie chce oddawać kontroli nad krajowym potentatem w obce ręce.
Ludomir Zalewski
Analityk Domu Maklerskiego PKO BP
Jest szereg wątpliwości co do powodzenia planowanego przez OMV przejęcia. Jedna to zgoda Komisji Europejskiej. Druga to zdobycie przez Austriaków wystarczających funduszy. Trzecia - sprawa woli politycznej, bo jak wiadomo, w tego rodzaju projektach może ona mieć kluczowe znaczenie. Szczególnie w branży paliwowej.
Pojawienie się tak dużej spółki w regionie, gdyby jednak fuzja miała się powieść, oczywiście zmieni sytuację na rynku. Jednak nie widzę powodu, aby połączone austriacko-węgierskie miały jakoś poważnie zagrozić pozycji naszych koncernów. Od dawna zarówno OMV, jak i MOL ekspandują raczej na południe niż na północ Europy. Przykładem na to może być niedawne wycofanie się MOL-a z Polski, gdzie był obecny na rynku detalicznym poprzez Slovnaft. Jedynym "polem spornym", na którym Orlen konkurowałby z połączonymi OMV i MOL-em, wydają się Czechy.
Szansy na dołączenie Orlenu do wielkiego środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego nie widzę, bo nie ma na to woli politycznej.