Reklama

Po fuzji austriackiego OMV z węgierskim MOL-em powstanie wielki "CK koncern"

Choć połączenie austriackiego OMV z węgierskim MOL-em nie stworzy bezpośredniego zagrożenia dla naszego Orlenu, wielki "CK koncern" pozbawi płocką firmę szansy stania się numerem jeden na paliwowym rynku Europy Środkowej

Publikacja: 26.06.2007 07:21

Zgodnie ze statutem MOL-a, akcjonariusze koncernu mogą na WZA wykonywać prawo głosu najwyżej z 10 proc. ogółu akcji. Mimo to austriacki OMV, który już wcześniej miał ok. 1/10 papierów konkurenta z Węgier, zdecydował się jeszcze bardziej zaangażować kapitałowo w tę spółkę. Ma teraz ok. 18,6 proc. walorów MOL-a.

- Kolejne 8,6 proc. udziałów kupiliśmy na giełdzie po aktualnej wówczas cenie rynkowej - powiedział "Parkietowi" Thomas Huemer z biura prasowego OMV. - A to oznacza, że za ten pakiet MOL-a zapłaciliśmy około 1 miliarda euro - potwierdził medialne spekulacje na temat wartości zawartej transakcji.

Po co Austriacy zapłacili tak wielkie pieniądze za papiery, które i tak nie upoważniają ich do ani jednego więcej głosu na WZA węgierskiej spółki? Okazuje się, że przeprowadzona właśnie transakcja to tylko wstęp do kolejnych zakupów, ponieważ OMV ma ambicje przejęcia MOL-a.

"OMV postrzega nadchodzącą falę konsolidacji na rynku jako szansę dla obydwu firm do połączenia swoich mocnych stron. OMV zaprasza tym samym MOL do otwartego i konstruktywnego dialogu. OMV jest przygotowany i gotowy do tego" - głosi oficjalny komunikat austriackiego koncernu. Firma z Wiednia chce zatem wzmocnić swój strategiczny udział w MOL-u, ponieważ zarząd spółki jest przekonany o długoterminowych korzyściach bliższej współpracy obu firm.

Czy połączy ich gazociąg

Reklama
Reklama

Nabucco?

Przypomnijmy, że oba koncerny współpracują już ze sobą choćby przy budowie gazociągu Nabucco. Projekt zakłada, że gaz z kaspijskich złóż popłynie przez Turcję i Bałkany do Europy. Koszt inwestycji to 5 mld euro. Budowa jest wspierana politycznie oraz finansowo przez Komisję Europejską. Razem z Węgrami i Austriakami w konsorcjum udziały mają Rumuni, Bułgarzy i Turcy. Ściślejsze połączenie obu wiodących podmiotów byłoby bez wątpienia korzystne dla projektu gazociągu Nabucco.

Zresztą fuzja mogłaby przynieść korzyści zarówno OMV, jak i MOL-owi. Po ich połączeniu powstałby gigant, który na starcie zyskałby najlepszą pozycję na rynku środkowoeuropejskim. Zdolności przerobowe "CK koncernu" sięgałyby ok. 50 mln ton ropy rocznie, a jej wydobycie przekraczałoby 10 mln ton rocznie. Sieć detaliczna środkowoeuropejskiego kolosa powiększyłaby się do ok. 3,3 tys. stacji, a jego kapitalizacja sięgnęłaby 90 mld zł!

Połączone siły grupy Orlenu wypadałyby przy tych dość blado. Wszystkie pięć rafinerii płockiej firmy (Płock, Możejki, Litwinov, Kralupy i Paramo) to "tylko" niespełna 32 mln ton przerobu ropy rocznie. We wszystkich czterech sieciach detalicznych (w Polsce, Niemczech, Czechach i na Litwie) Orlen ma ok. 2,7 tys. placówek. Zaś wydobycie z własnych źródeł płockiego kocnernu wynosi ciągle zero! Czy Orlen nie czuje się w tej sytuacji zagrożony?

- Nie komentujemy spekulacji na temat połączenia koncernów OMV i MOL - powiedział nam Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu. - Jedyne, co mogę dodać, to to, że fuzja tych podmiotów nie będzie miała bezpośredniego wpływu na nasze funkcjonowanie - stwierdził.

Wiele znaków zapytania

Reklama
Reklama

Czy do fuzji gigantów faktycznie dojdzie? Można mieć co do tego pewne wątpliwości. Pierwszą z nich jest opinia Komisji Europejskiej, która może uznać, że OMV i MOL stanowią razem siłę, która zagraża konkurencyjności na rynku środkowoeuropejskim. Gdyby unijni urzędnicy powiedzieli zdecydowane "nie", Austriacy musieliby zapewne obejść się smakiem.

Wątpliwości rodzą się również w związku z postawą Węgrów. Przypomnijmy, że OMV "od zawsze" miał apetyt na przejęcie MOL-a, ten zaś "od zawsze" temu się opierał. Podobnie jest i teraz. Zarząd węgierskiego koncernu - najłagodniej rzecz ujmując - bez entuzjazmu przejął deklarację władz OMV co do chęci kupienia kolejnych akcji spółki z Budapesztu.Problemem mogą być również udziały MOL-a w chorwackim potentacie paliwowym - firmie INA. Rząd w Zagrzebiu sprywatyzował spółkę pod warunkiem, że jej akcje nie trafią do innego podmiotu niż węgierskie przedsiębiorstwo. Fuzja MOL-a z OMV mogłaby być potraktowana jako próba złamania tej umowy.

Pozostaje jeszcze kwestia technicznego przeprowadzenia połączenia. Zdaniem analityków oraz zarządzających funduszami, najskuteczniejszą metodą przejęcia MOL-a byłoby publiczne wezwanie do sprzedaży akcji skierowane do wszystkich akcjonariuszy.

Trzeci do kompletu?

Kilka lat temu pojawiła się koncepcja stworzenia wielkiego środkowoeuropejskiego koncernu opartego na trzech nogach, które tworzyć miały: OMV, MOL oraz nasz Orlen. Czy zapowiadana właśnie fuzja dwóch pierwszych może oznaczać powrót do zarzuconego kiedyś pomysłu? - Nie chcemy spekulować na temat ewentualnego kupowania udziałów Orlenu. Teraz będziemy rozmawiać z władzami MOL-a, jak można odnieść korzyści poprzez połączenie sił obu koncernów - mówi Thomas Huemer z OMV. Przedstawiciele Orlenu w ogóle nie chcą się wypowiadać na ten temat.

Znacznie wyprzedzają

Reklama
Reklama

Polaków

Zarówno OMV, jak i MOL w odróżnieniu od płockiej spółki mają dostęp do złóż ropy i gazu. Austriacy wydobywają surowce w 20 krajach, na pięciu kontynentach. Zapasy złóż naftowych, na których pracuje OMV, sięgają 1,3 mld baryłek. Dzienna produkcja austriackiego koncernu przekracza zaś 300 tys. baryłek.

Węgrzy również nie pozostają w tyle i prowadzą poszukiwania oraz wiercenia w różnych zakątkach świata: Libii, Pakistanie, Kazachstanie i Jemenie. MOL wydobywa ropę również w Rosji, gdzie ma dobre stosunki z miejscowymi władzami. Rosyjski gigant Gazprom chce przekonać Węgrów do wejścia do projektu South Stream, którym gaz ze Wschodu będzie transportowany do krajów Unii Europejskiej.

Silni nie tylko u siebie,

ale też za granicą

Reklama
Reklama

Węgierscy analitycy podkreślają silną pozycję koncernów w Europie Środkowo-Wschodniej, która może stać na przeszkodzie w ewentualnej fuzji. Obawy ekspertów nie są bezpodstawne. MOL kontroluje słowacki Slovnaft oraz posiada 25 proc. plus jedną akcję w chorwackiej INA. Węgrzy mają apetyt na kolejne udziały koncernu, które wkrótce chce sprzedać rząd z Zagrzebia. Ponadto INA pomaga MOL-owi w ekspansji na inne rynki krajów byłej Jugosławii.

Ostro za granicą gra również OMV. Ostatnim największym przejęciem w wykonaniu tej spółki był zakup rumuńskiego Petromu w 2004 r., który jest liderem na swoim rynku. Poza tym Austriacy mają udziały w kilku spółkach paliwowych w Niemczech. W minionym roku austriacki potentat kupił również 35 proc. udziałów w tureckim Petrol Ofisi, który ma szczególnie silną pozycję na rynku detalicznym w swoim kraju. OMV ma też 25 proc. udziałów w rurociągu TransAlpine, transportującym ropę z włoskiego portu w Trieście do Niemiec.

komentarze

Peter Tordai

analityk paliwowy oddziału KBC Securities na Węgrzech

Reklama
Reklama

Fuzja OMV i MOL-a jest możliwa, ale w rzeczywistości mało prawdopodobna. Władze węgierskiego koncernu zdeterminowane są budować silny koncern, co jest zapisane też w strategii spółki, nie wchodząc w sojusze z innymi firmami paliwowymi. Samodzielnego rozwoju firmy pragnie

też węgierski rząd. Poza tym Austriacy i Węgrzy to konkurenci na wielu rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. W tym kontekście ciężko sobie wyobrazić ewentualną fuzję. Dużą przeszkodą w połączeniu MOL-a

z austriacką firmą są kwestie prawne. OMV może zwiększać udział

w strukturze akcjonariatu konkurenta, ale nie przełoży się to na siłę głosu podczas głosowań na walnych zgromadzeniach. Węgierskie rozwiązania prawne przewidują przecież, że głosów przybywa udziałowcom tylko

do progu 10 proc. Kolejną kwestią jest też zdanie Komisji Europejskiej.

Reklama
Reklama

Po ewentualnej fuzji MOL-a i OMV na niektórych rynkach regionu mógłby wystąpić austro-węgierski monopol.

Flawiusz PawlSzanse na fuzję oczywiście są, choć nie można powiedzieć, żeby były wielkie. Gdyby miało do niej dojść, to będzie to bez wątpienia bardzo

długotrwały proces. O ile na klasyczną fuzję potrzeba około 1,5 roku, to w tym przypadku będą to co najmniej dwa lata.

Myślę bowiem, że nie będziemy tu mieli do czynienia z klasycznym

połączeniem. MOL, jako najdynamiczniej rozwijający się koncern

w regionie, zawsze rościł sobie prawa do tego, żeby to on konsolidował, a nie był przejmowany przez inne firmy. To historyczna zaszłość, którą i teraz trzeba będzie brać pod uwagę. Właśnie dlatego sądzę, że

do klasycznej fuzji w tym przypadku może nie dojść.

Być może wszystko się ograniczy do ściślejszej współpracy

obu koncernów. Szczególnie może to dotyczyć kwestii wydobycia

ropy naftowej, bo to najbardziej kapitałochłonna część paliwowego

biznesu.

Akos Herczenik

analityk oddziału RAIFFEISEN BANK NA WĘGRZECH

Prawdopodobieństwo połączenia sił OMV i MOL-a jest bardzo małe.

Zasadniczo takiej fuzji przeszkadzają dwa czynniki. Podstawową kwestią jest monopolizacja rynku w regionie. Już teraz MOL i OMV są bardzo silne nie tylko we własnych krajach, ale też za granicą, np. w Rumunii czy na Słowacji. Dlatego na połączenie koncernów mogłaby nie zgodzić się Komisja Europejska. Takie sygnały ze strony urzędów unijnych pojawiały się już podczas zapowiedzi pogłębienia współpracy paliwowej między

Austriakami a Węgrami. Drugim ważnym problemem jest stanowisko władz MOL-a wobec ewentualnej fuzji. Zarząd węgierskiego koncernu

nie chce łączyć się z żadną spółką. Ambicją Węgrów jest pozycja lidera w Europie Środkowo-Wschodniej, a nie padanie łupem konkurencji.

Poza tym, jeśli OMV chciałby przejąć spółkę, musiałby dostać zielone światło od rządu w Budapeszcie. Ten zaś nie chce oddawać kontroli nad krajowym potentatem w obce ręce.

Ludomir Zalewski

Analityk Domu Maklerskiego PKO BP

Jest szereg wątpliwości co do powodzenia planowanego przez OMV przejęcia. Jedna to zgoda Komisji Europejskiej. Druga to zdobycie przez Austriaków wystarczających funduszy. Trzecia - sprawa woli politycznej, bo jak wiadomo, w tego rodzaju projektach może ona mieć kluczowe znaczenie. Szczególnie w branży paliwowej.

Pojawienie się tak dużej spółki w regionie, gdyby jednak fuzja miała się powieść, oczywiście zmieni sytuację na rynku. Jednak nie widzę powodu, aby połączone austriacko-węgierskie miały jakoś poważnie zagrozić pozycji naszych koncernów. Od dawna zarówno OMV, jak i MOL ekspandują raczej na południe niż na północ Europy. Przykładem na to może być niedawne wycofanie się MOL-a z Polski, gdzie był obecny na rynku detalicznym poprzez Slovnaft. Jedynym "polem spornym", na którym Orlen konkurowałby z połączonymi OMV i MOL-em, wydają się Czechy.

Szansy na dołączenie Orlenu do wielkiego środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego nie widzę, bo nie ma na to woli politycznej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama