Austriacki koncern OMV poinformował w poniedziałek, że - po dokupieniu akcji węgierskiego MOL-a i osiągnięciu 18,6- -proc. udziału w jego kapitale (wcześniej miał 10 proc.) - chce rozpocząć negocjacje na temat ewentualnej fuzji obu firm. Informacja ta spowodowała, że kurs MOL-a zarówno na giełdzie w Budapeszcie, jak i w Warszawie wzrósł przedwczoraj o ponad 8,8 proc., osiągając rekordowe poziomy - 28,3 tys. forintów i 429,1 zł. Od razu pojawiły się też nowe rekomendacje dla węgierskiej spółki. Analitycy z KBC podkreślili wczoraj, że cena rynkowa akcji MOL-a aż o 19,4 proc. przekroczyła ich fundamentalną wycenę spółki, i obniżyli swoją wcześniejszą rekomendację do "sprzedaj".
"Nem" znaczy
po węgiersku "nie"
Wczoraj też Węgrzy odpowiedzieli na ofertę Austriaków: "MOL chce w dalszym ciągu wdrażać swoją sprawdzoną strategię i nie zamierza prowadzić rozmów z OMV na tematy strategiczne" - głosi oficjalny komunikat. Przedstawiciele władz budapeszteńskiej spółki uznali, że jej przejęcie przez koncern z Austrii ograniczyłoby regionalną konkurencję i nie przyniesie dodatkowych korzyści dla rynku Europy Środkowej.
Paradoksalnie odmowna odpowiedź MOL-a spowodowała, że jego giełdowy kurs... ponownie wczoraj wzrósł. W Budapeszcie akcje koncernu podrożały o 6 proc., do 30 tys. forintów (459,5 zł), na GPW zaś - o 6,97 proc., do 459 zł.