Reklama

Strategia wymaga czasu

Publikacja: 08.08.2007 08:09

Bioton planuje emisję obligacji o wartości maksymalnie 200 mln zł. Na co potrzebne są te pieniądze?

Większość przeznaczymy na dokończenie trwających już inwestycji (np. budowa fabryk w Rosji, Indiach, Izraelu i Polsce - red.), ale część pójdzie też na rozwój nowych produktów, na przykład na badania kliniczne. Ponadto potrzebujemy pieniędzy na kapitał obrotowy, również dla spółek zależnych. Mamy też do sfinansowania dwie inwestycje kapitałowe - chodzi o zakup ukraińskiego Indaru i dwóch włoskich producentów farmaceutyków, o których mówiliśmy przy okazji ubiegłorocznej emisji akcji.

No właśnie, rok temu pozyskaliście ponad 350 mln zł i przedstawiliście konkretny plan ich wydatkowania. Potem jednak pojawiły się zupełnie nowe projekty. Ile więc z tych pieniędzy jeszcze zostało?

Trudno to w tej chwili ocenić, bo pieniądze są cały czas w obrocie. Na przykład część poszła w formie pożyczek do spółek zależnych SciGen czy Bioton Wostok. Muszę jednak przyznać, że nasze potrzeby inwestycyjne, nawet jeżeli chodzi o przedstawione w prospekcie emisyjnym projekty, zwiększyły się. Chodzi mi przede wszystkim o budowę fabryk kryształów insuliny w Indiach oraz w Polsce. Fabryka w Indiach miała produkować 200 kg substancji czynnej, a dopiero później być rozbudowywana (do 500 kg). Fabryka w kraju miała produkować 600 kg. Obecnie oba zakłady budujemy tak, aby produkowały od razu odpowiednio: 500 i 1000 kg. Decyzje o takiej rozbudowie podjęliśmy, licząc, że w latach 2009-2010, kiedy rozpoczniemy produkcję, będziemy mieli dostęp do rynków na całym świecie. Mamy nadzieję, że uzyskamy 10-procentowy udział w światowym rynku insuliny, a nie tak jak dotychczas zakładaliśmy - zaledwie 5-procentowy.

To ambitny plan, ale realizacja dotychczasowych, równie ambitnych, na razie się opóźnia. Chodzi mi nie tylko o wspomniane przejęcia we Włoszech i na Ukrainie, które miały się zakończyć w pierwszej połowie tego roku, ale choćby o wprowadzenie nowego leku - Valtropinu (zawierającego hormon wzrostu) - na rynek Wielkiej Brytanii. Również była mowa o drugim kwartale.

Reklama
Reklama

W przypadku Valtropinu pojawił się problem z doborem odpowiedniego wstrzykiwacza, za pomocą którego wprowadza się lek do organizmu. Aby wejść na rynek z kompletną ofertą, musimy mieć dwa rodzaje tzw. penów: igłowy i bezigłowy. Wciąż jeszcze trwają prace nad udoskonaleniem konstrukcji wstrzykiwacza igłowego i dlatego BioPartners, po konsultacji z Biotonem, zdecydował się na przesunięcie terminu wprowadzenia leku. Jednak sprzedaż w Wielkiej Brytanii rozpocznie się jeszcze w tym roku, a później w innych krajach Unii.

Według moich wyliczeń, na niektóre inwestycje, które wymieniane były w prospekcie emisyjnym, Bioton wydał więcej pieniędzy, niż było planowane. Na przykład inwestycja w Rosji miała się zamknąć kwotą 65 mln zł, a już poszły tam środki przekraczające 90 mln zł.

Przekroczenie budżetu na inwestycję rosyjską wynika częściowo z tego, że rzeczywiście jej wartość była niedoszacowana. Okazało się, że budowanie na Wschodzie jest równie, a może nawet bardziej kosztowne niż w Polsce. Poza tym tam również podjęliśmy w tzw. międzyczasie decyzję o zwiększeniu mocy produkcyjnych. Chcemy, żeby fabryka w Orle była naszym centrum wytwarzania gotowych form leków, tak aby nie trzeba było budować dodatkowego zakładu w Polsce.

W końcu duża część tych pieniędzy jest "zamrożona" w podatku VAT. Będziemy mogli je odebrać, gdy Bioton Wostok zacznie już produkcję i sprzedaż.

Dlaczego nie zdecydowaliście się na pozyskanie dodatkowych pieniędzy poprzez emisję akcji? Czy powodem jest obawa, że przy spadającym kursie emisja nie powiodłaby się?

Decyzja o sposobie dodatkowego finansowania zapadła już dość dawno, kiedy kurs Biotonu może nie był na szczycie, ale był dość stabilny. Gdybyśmy chcieli przeprowadzić emisję, to myślę, że nie byłoby problemu z uplasowaniem papierów. Jednak wielokrotnie, również w rozmowach z analitykami, dostawaliśmy sygnały, że spółka mogPostanowiliśmy więc skorzystać z zewnętrznych środków. Oczywiście ma to swoje minusy, bo pociąga za sobą dodatkowe koszty finansowe.

Reklama
Reklama

Czy, Pana zdaniem, obecna rynkowa wycena spółki (już poniżej 1,6 zł) jest za niska? Skąd wziął się dwukrotny spadek ceny akcji od października ubiegłego roku?

Spółka konsekwentnie realizuje swoją strategię rozwoju na rynku polskim i na rynkach zagranicznych, co było podstawą wyceny wartości spółki przez rynek w ubiegłym roku. Z pewnością przesunięcie terminów realizacji niektórych projektów było przyczyną korekty kursu akcji Biotonu. Należy jednak podkreślić, że wszystkie projekty związane z realizacją długoterminowej strategii spółki będą zrealizowane.

Uważam więc, że tak głęboka przecena akcji spółki jest nieuzasadniona, a obecna wycena akcji jest za niska w stosunku do potencjału Biotonu.

Zdaniem analityków, Bioton ma opóźnienia w realizacji planów strategicznych i inwestycyjnych. Czy w tej sytuacji możliwe jest uzyskanie 400 mln zł przychodów w 2007 r., jak Pan zapowiadał?

Ze strony Biotonu rzeczywiście padały konkretne terminy. Jednak przy każdym projekcie, który realizujemy, jest sporo czynników niezależnych od nas. Na przykład na Ukrainie nastąpiła zmiana rządu. Muszę jednak zapewnić, że nasza strategia i plany są stabilne i będą zrealizowane, choć rzeczywiście z opóźnieniem.

Niedługo pokażemy wyniki za pierwsze półrocze i wtedy będę mógł bardziej szczegółowo pokazać, że również moje szacunki odnośnie do przychodów w 2007 roku mogą zostać zrealizowane. Przede wszystkim dlatego, że rośnie nam bardzo dynamicznie sprzedaż insuliny i antybiotyków w Polsce, a także eksport tych leków, głównie do Rosji. Dlatego mimo opóźnień w sferze konsolidacji i przejęć osiągnięcie 400 mln zł ze sprzedaży jest, moim zdaniem, realne.

Reklama
Reklama

Czy może Pan powiedzieć coś o kontraktach na sprzedaż insuliny w Rosji? Jakie przychody z tego tytułu można uznać za pewne?

W tej chwili mamy podpisane umowy opiewające na ponad 35 mln USD, ale jeszcze rozmawiamy z dwoma dystrybutorami, którzy składają zamówienia w ramach przetargu federalnego, w tzw. systemie DLO. Myślę, że rozmowy z nimi zamkniemy za dwa-trzy tygodnie. Podpisanie tych umów jest pewne, bo nasz produkt jest o 20 proc. tańszy niż konkurencji. Obecne negocjacje dotyczą głównie ilości. Z tymi samymi firmami rozmawiamy o realizacji mniejszych zamówień w przetargach regionalnych, gdzie początkowo mieliśmy startować sami.

A więc zapowiadana sprzedaż insuliny do Rosji za 30-40 mln USD w 2007 r. jest pewna?

W zasadzie tak, choć trzeba pamiętać, że niektóre kontrakty, jakie do tej pory podpisaliśmy, są roczne. Tak więc część zamówień będzie realizowana już w kolejnym roku.

Według moich informacji, sprzedaż w systemie DLO w Rosji ma swoje minusy, ponieważ bywają problemy z terminowym ściągnięciem pieniędzy od tamtejszych dystrybutorów, którzy rozprowadzają leki. Czy spółka uwzględnia to ryzyko, szacując przychody na ten rok? Czy jakoś się zabezpieczacie?

Reklama
Reklama

Nie do końca jest to prawda. Słabością systemu DLO jest to, że płatności odbywają się tylko dwa razy do roku: w marcu i wrześniu. Wtedy rosyjskie ministerstwo zdrowia przekazuje pieniądze dystrybutorom, którzy otrzymali kontrakty w przetargach, a oni mogą zapłacić dostawcom leków. Natomiast nie ma ryzyka niewypłacalności.

Czy w takim razie pierwsze przychody z Rosji zaksięgujecie dopiero po marcu przyszłego roku?

Nie, pierwsze przychody z kontraktów w ramach DLO pojawią się we wrześniu. Do tego dojdą pieniądze z kontraktów regionalnych. Natomiast na pewno część pieniędzy z kontraktów podpisanych w tym roku dostaniemy w marcu i wrześniu 2008 roku.

A czy wszystkie kwoty podane w kontraktach podpisanych w tym roku zapiszecie po stronie przychodów za 2007 rok?

Wszystkie dostawy, które zostaną zrealizowane w tym roku, będą zapisane po stronie przychodów za 2007 rok. Fakt, że część płatności zostanie przekazana w 2008 roku, nie mTransakcja we Włoszech może zostać sfinalizowana w ciągu kilku tygodni. Wyniki tych spółek będą konsolidowane już w tym roku. Obie firmy są rentowne, ale co ważniejsze, dają nam duże perspektywy na rynku włoskim. Ponieważ obecnie wygasa tam wiele patentów na leki oryginalne, możemy wejść z produkcją całej gamy generyków. Chcemy też przenieść część produkcji z Polski do Włoch, tak aby w fabryce w Macierzyszu produkować wyłącznie insulinę. Najważniejsze są jednak oszczędności, jakie gromadzimy, kupując gotowe i działające zakłady z wszystkimi niezbędnymi zezwoleniami i na dodatek rentowne. Gdybyśmy sami mieli rozpocząć takie inwestycje, kosztowałoby to znacznie więcej niż te 23 mln zł, które teraz wydamy.

Reklama
Reklama

Jeżeli chodzi o Indar, to opóźnienia wynikają z przyczyn administracyjnych. Przejmujemy firmę, w której obecnie większościowym udziałowcem jest ukraiński skarb państwa. Mamy jednak zapewnienia, że do ostatecznego zamknięcia procesu prywatyzacyjnego powinno dojść w trzecim kwartale. Rozumiem zdenerwowanie niektórych akcjonariuszy tym ciągłym przesuwaniem terminów, ale ważniejsze od tych opóźnień jest to, że mamy cały czas stabilną i spójną strategię. W przypadku Indaru chodzi nam o przejęcie 70 proc. lokalnego rynku, więc chyba opłaca się trochę dłużej czekać?

A czy nie obawia się Pan, że pojawią się inni konkurenci chętni do przejęcia ukraińskiego quasi-monopolisty?

Bioton został wybrany przez tamtejszy rząd jako jedyna spółka, która uczestniczy w procesie prywatyzacji. Nie widzę więc zagrożeń dla pomyślnego zakończenia tej sprawy.

Jak wygląda sprawa rozpoczęcia inwestycji w Laboratorium Frakcjonowania Osocza - podobno syndyk tego przedsiębiorstwa cały czas przesuwa termin sprzedaży? Kiedy może dojść do zawarcia umowy?

Przesuwanie terminu nie jest dla nas problemem, ponieważ mamy umowę dzierżawy na 10 lat. Możemy nawet prowadzić tam inwestycje, które zostaną rozliczone w momencie kupna przedsiębiorstwa. Nie robimy tego, bo cały czas czekamy na decyzję Ministerstwa Zdrowia, które powinno określić tryb wyboru partnera do realizacji całego programu leczenia preparatami krwiopochodnymi. Dotychczasowe kryteria wyboru firmy, która miałaby realizować program, są bardzo niejasne, a przetargi były zaskarżane.

Reklama
Reklama

Zdaje Pan sobie sprawę, że ostatnio Bioton zbiera wiele niepochlebnych opinii na temat swojej polityki informacyjnej, a czasami można powiedzieć dezinformacyjnej. Na przykład główny udziałowiec Ryszard Krauze dawał ostatnio do zrozumienia, że szykują się nowe przedsięwzięcia w USA, ale żadnych szczegółów ani kontynuacji tego tematu ze strony spółki nie usłyszeliśmy. Czy w ogóle jest coś na rzeczy z tą Ameryką, czy to - mówiąc oględnie - niefrasobliwość ze strony pana Krauzego? Przypomnę, że kurs wtedy wzrósł o ponad 4 proc.

Rzeczywiście ta wypowiedź mogła spowodować pewne zamieszanie, choć Bioton już wcześniej informował, że prowadzone są negocjacje w celu podpisania nowych kontraktów, między innymi w Rosji. Prawdą jest również, że spółka pracuje nad możliwością rozszerzenia sprzedaży insuliny na inne rynki.

To wiemy, bo nieraz mówił Pan, że jednym z celów Biotonu jest wejście z insuliną na rynek USA i Europy Zachodniej. Ale to nie jest przecież kwestia najbliższych tygodni, jak wówczas twierdził pan Krauze, ale lat...

Teraz mogę jedynie zapewnić, że rozmowy i negocjacje z różnymi partnerami są prowadzone, a pewne umowy podpiszemy do końca roku. Choć znów muszę, nauczony doświadczeniem, wyjaśnić, że sytuacja jest na tyle dynamiczna, iż nie mogę wykluczyć, że negocjacje mogą się przedłużyć. Chcę jednak podkreślić, że według stanu zaawansowania rozmów na dzień dzisiejszy, podpisanie kontraktów do końca tego roku jest jak najbardziej realne.

Ale czy będziecie informować o nich rynek? Ostatnio tego brakowało. Na przykład Pan sam zapowiadał podsumowanie kontraktów rosyjskich i przedstawienie prognozy pod koniec czerwca, ale w końcu nie doszło do tego.

Rzeczywiście, zdałem sobie ostatnio sprawę z tego, że komunikacja z inwestorami jest niewystarczająca. Dlatego mamy zamiar częściej spotykać się z dziennikarzami - nawet dwa-trzy razy na kwartał. Poza tym chcemy nawiązać współpracę ze Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych i za ich pośrednictwem przekazywać informacje. Ale trzeba pamiętać, że choć w spółce się wiele dzieje, to nie zawsze wszystko możemy powiedzieć.

Dziękuję za rozmowę.

fot .A.W.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama