Początek wczorajszej sesji giełdowej na długo zapamiętają inwestorzy mający w swych portfelach akcje Elektrimu. Wniosek o wykluczenie akcji tej spółki z obrotu giełdowego spowodował spadek jej notowań na otwarciu aż o 27 proc. Zamieszanie wokół tej spółki częściowo zostało załagodzone po godzinie 12 przez Komisję Nadzoru Finansowego. Rzecznik KNF poinformował mianowicie, że obecnie nie ma możliwości wycofania Elektrimu
z giełdy, ale przecież spory między akcjonariuszami i właścicielami obligacji wyemitowanych przez tę spółkę ciągną się już lata i - jak widać - do rozwiązania związanych z tym problemów jeszcze długa droga. W zupełnie innych nastrojach rozpoczynali sesję akcjonariusze Prokomu. Duży wzrost kursu tej firmy wywołała informacja o fuzji Prokomu
z Asseco Poland i planowanym wycofaniu ze składu jej akcjonariuszy Ryszarda Krauzego.
Spośród indeksów opisujących koniunkturę warszawskiej giełdy najlepiej wczoraj spisywał się WIG20. Początkowo indeks ten ciągnęły w górę notowania Prokomu, później przez kilka godzin trwała walka wokół poziomu 3500 pkt, zakończona zwycięstwem byków i mocnym wzrostem do poziomu 3568 punktów.
Trudno znaleźć jednoznaczną przyczynę takiego zachowania warszawskiego parkietu. Być może fakt, że indeks największych spółek zdołał utrzymać się ponad poziomem 3500 pkt został przez część inwestorów odebrany jako oznaka słabości niedźwiedzi. Ostatnio przecież na rynki napływało wiele niepokojących informacji, z których najbardziej alarmujące wygłaszał chyba Alan Greenspan. Z drugiej jednak strony, zawirowania wokół amerykańskiego rynku nieruchomości ostatnio ucichły,