Reklama

OMV gotowy słono przepłacić za MOL-a?

Austriacki koncern OMV podał wczoraj, że chce ogłosić wezwanie do sprzedaży akcji MOL-a, oferując po 32 tys. forintów za każdy papier. Węgrzy propozycję odrzucili

Publikacja: 26.09.2007 07:31

Austriacki OMV poinformował wczoraj, że jest już właścicielem 20,2 proc. akcji węgierskiego konkurenta. Co więcej, chce też skupić wszystkie pozostałe papiery. Gotów byłby zapłacić za nie gotówką prawie o 20 proc. więcej, niż kwota, na jaką jeszcze dzień wcześniej akcje

MOL-a wyceniał rynek. Austriacy zaznaczyli, że transakcję częściowo mogliby rozliczyć płacąc własnymi akcjami.

OMV podał jednocześnie, że "ze względu na ograniczenia techniczne" nie jest teraz w stanie przejąć kontroli nad większością głosów w MOL-u. Aby to zmienić chce rozmawiać "z wiodącymi akcjonariuszami MOL-a".

Węgrzy mówią "nie"

Wydaje się jednak, że przedstawiciele OMV nie będą mieli z kim siąść do stołu rozmów. Ich potencjalni partnerzy już wczoraj kategorycznie odmówili współpracy w tej kwestii. - Propozycja nie jest w ogóle warta dalszego rozpatrywania - oznajmił zarząd węgierskiej spółki. Zapewnił też, że nie rozpocznie dialogu z OMV, bo nie chce tracić czasu na rozpatrywanie oferty, która nie daje dodatkowej wartości akcjonariuszom firmy.

Reklama
Reklama

Drugie podejście OMV

Wczorajsza propozycja nie jest pierwszą tego typu ofertą Austriaków. W czerwcu Węgrzy ogłosili niespodziewanie, że zamierzają wydać równowartość 1 mld USD, skupując i umarzając własne akcje. Kilka dni później na rynek trafiła informacja, że OMV chce połączyć się z regionalnym konkurentem. Ceny oferowanej za akcje MOL-a nie podano, ale analitycy szacowali wówczas, że Austriacy musieliby zaoferować powyżej 30 tys. forintów (450 zł) za akcję, aby wezwanie miało szansę powodzenia (kurs wynosił wówczas około 400 zł).

Zarząd MOL-a oraz rząd węgierski już wtedy publicznie odrzucili ofertę, traktując ją jako próbę wrogiego przejęcia. W kolejnych tygodniach firma paliwowa skupiła z rynku około 10 proc. akcji. Na buy back wydała całą dostępną gotówkę, zaczęła też wykorzystywać dostępne linie kredytowe. W wyniku tych transakcji MOL kontroluje teraz około 40 proc. akcji. Tylko kilka procent z nich należy bezpośrednio do spółki. Reszta została "wypożyczona" instytucjom wspierającym MOL-a, w tym bankom kontrolowanym przez węgierski rząd.

Firma porozumiała się też w sprawie sprzedaży (z opcją odkupu) do 10 proc. własnych akcji koncernowi energetycznemu CEZ. Decyzja co do tego, ile akcji MOL-a skupi czeska firma, ma zapaść do końca października. Wczoraj przedstawiciele CEZ-u poinformowali, że najnowsza oferta OMV nie będzie miała na to żadnego wpływu.

Tymczasem - zdaniem węgierskiej gazety "Magyar Hirlap" - nad kolejnymi sposobami zapobieżenia wrogiemu przejęciu ze stronu OMV ma się dzisiaj zastanawiać zarząd

MOL-a wraz ze znaczącymi akcjonariuszami koncernu.

Reklama
Reklama

Orlen i Lotos niezagrożone?

Dążenie Austriaków do przejęcia wiodącej roli na środkowoeuropejskim rynku paliwowym zrodziło pytania, czy nie zechcą zainterować się również polskimi firmami z tej branży. - Nie interesujemy się ani Orlenem, ani Grupą Lotos - zapewnił wczoraj Thomas Hummer, rzecznik prasowy OMV.

Niedawno chęć zakupu środkowoeuropejskich rafinerii zadeklarował rosyjski Łukoil. - Przyjęliśmy postawę wyczekującą - usłyszeliśmy w biurze prasowym koncernu. - Na razie nie planujemy takich przejęć - dodał przedstawiciel spółki. Według niego, obecnie tego typu aktywa są za drogie, aby je kupować. - Nasze analizy mówią, że w ciągu kilku lat to się zmieni - stwierdził.

komentarze

Maciej Janiec

ReAKKT

Reklama
Reklama

OMV w Polsce? Może za kilka lat

MOL dosyć skutecznie się "okopał" - skupił prawie 40 proc. akcji i sam siebie kontroluje. Fuzja stoi więc pod znakiem zapytania. Gdyby do niej doszło, miałaby na pewno wpływ na polski rynek, zwłaszcza na Orlen. Płocki koncern zyskałby silniejszego konkurenta w południowej Polsce i na terenach działania Unipetrolu.Czy OMV złoży podobną ofertę zakupu jednej z polskich spółek? Nadal rosną moce przerobowe. Może to oznaczać, że za kilka lat, jeżeli zaczną spadać ceny ropy, marże rafineryjne zaczną spadać szybciej niż cena surowca i staną się ujemne. W takiej sytuacji rafinerie staną się centrami kosztów, a firmy takie jak Orlen czy Lotos mogą mieć problemy z utrzymaniem rentowności, tym bardziej że np. Orlen zainwestował dużo w rafinerię w Możejkach. Może okazać się, że jedynym wyjściem dla polskich firm jest ich sprzedaż.

Andrzej Szczęśniak

ekspert rynku paliw i gazu

OMV ma szanse, by dopiąć swego

Reklama
Reklama

Jakie są szanse, że w przyszłości OMV będzie zainteresowany przejęciem polskich rafinerii? Oferta zakupu MOL-a jest wyrazem dość wyraźnej determinacji OMV, który jest trwały w uczuciach do tej firmy, ale jest to operacja czysto biznesowa. Natomiast w Polsce zbyt dużą rolę odgrywa polityka, na co w przeszłości narzekały zarówno MOL, jak i OMV.

Wydaje mi się, że połączone MOL i OMV miałyby znacznie mocniejszą pozycję niż obecnie. Poza tym, fuzja mogłaby oznaczać konieczność sprzedaży części aktywów

ze względu na wymagania organów antymonopolowych. Byłaby to okazja dla tych dwóch firm, by zrekonfigurować swoją działalność. Oczywistym oferentem, który mógłby kupić te aktywa, byłyby firmy rosyjskie, zainteresowane przejmowaniem środkowoeuropejskich rafinerii i sieci sprzedaży.

Z drugiej strony, MOL i OMV mogłyby wówczas przeprowadzić tak zwany asset swap, czyli wymianę np. sieci stacji paliw, dających dostęp do lokalnych rynków w Europie Środkowej, na złoża ropy naftowej na terenie Rosji.

Orlen paradoksalnie mógłby na tej fuzji... zyskać

Reklama
Reklama

Połączenie koncernów paliwowych z Austrii i Węgier stworzyłoby dla Orlenu zupełnie nową sytuację. Nie jest jednak wcale powiedziane, że PKN straciłby na tym. Tak przynajmniej uważa były prezes płockiego koncernu Igor Chalupec.

- Mam spore wątpliwości co do tego, czy starania Austriaków zostaną uwieńczone sukcesem - mówi niedawny szef Orlenu. - Wiele wskazuje, że byłoby to wrogie przejęcie. Zarządzanie powstałym w ten sposób podmiotem byłoby więc nie lada wyzwaniem, o ile w ogóle byłoby możliwe - dodaje. Według niego, wątpliwe wydaje się, aby w ogóle można było w takim przypadku mówić o jednym zgranym organizmie gospodarczym. - To wymaga bardzo dokładnej analizy - uważa I. Chalupec.

W jego opinii bardziej prawdopodobne jest to, że Austriacy, zanim jeszcze przejęliby kontrolę operacyjną nad MOL-em, uwikłaliby się w trudną walkę. To z kolei spółka z Płocka mogłaby wykorzystać, wzmacniając swą pozycję w regionie. Orlen konkuruje z MOL-em np. w dziedzinie produktów petrochemicznych, a z OMV na niektórych rynkach detalicznych i hurtowych, choćby w Czechach. - Tu można by osiągnąć dobre efekty. Można by też przyciągnąć niektórych pracowników - wylicza menedżer. Dodajmy, że obecne władze Orlenu w żaden sposób nie chcą komentować wzajemnych relacji OMV i MOL-a. W opinii byłego prezesa PKN znalezienie się płockiego koncernu w sytuacji zagrożenia wrogim przejęciem jest dziś możliwe tylko teoretycznie. - Ktoś, kto podjąłby taką próbę, musiałby wziąć pod uwagę fakt, że główny akcjonariusz firmy, jakim jest MSP, dysponuje potężnymi narzędziami przeciwdziałania - mówi I. Chalupec. Wylicza tu m.in. kontrolowany przez państwo system przesyłowy. Wątpliwe byłoby także, według niego, uzyskanie wszelkich wymaganych pozwoleń m.in. KNF.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama