Reklama

Sygnity zacznie zarabiać, ale dopiero od 2008 roku

Dodatkowe rezerwy zaksięgowane w ciężar I półrocza sprawiły, że strata netto Sygnity za ten okres wyniosła aż 57,8 mln zł zamiast raportowanych po dwóch kwartałach 37,8 mln zł. Spółka zapowiada, że w II półroczu dokona kolejnych odpisów restrukturyzacyjnych na co najmniej 27 mln zł

Publikacja: 29.09.2007 08:51

Aż o 75 mln zł mają rocznie spaść koszty działalności Sygnity, jeśli firmie uda się wdrożyć program restrukturyzacji przygotowany przez nowy zarząd na czele z Piotrem Kardachem.

CoLorado kontynuowane

cz´Êciowo

To już drugi w ciągu półtora roku program restrukturyzacji wdrażany w Sygnity. Pierwszy, pod nazwą CoLorado, został przygotowany przez poprzedni zarząd (na czele którego stał Michał Danielewski) wspólnie z firmą doradczą McKinsey. Plan nie przyniósł pożądanych efektów, a wyniki firmy, zamiast się poprawiać, były coraz gorsze.

- Będziemy kontynuowali niektóre elementy CoLorado, ale z części propozycji zrezygnujemy - mówił na piątkowej konferencji prasowej P. Kardach. W Sygnity dalej będą prowadzone prace nad zwiększaniem produktywności, podniesieniem skuteczności ofert (firma chce startować do przetargów, które ma szanse wygrać i nie brać udziału w "przegranych z góry" konkursach) czy lepszym wykorzystywaniem zasobów wewnętrznych.

Reklama
Reklama

Jako przykład nietrafionych ruchów w ramach CoLorado prezes Sygnity podał stworzenie licznego (60 osób) i kosztownego działu centralnych zakupów (został zrestrukturyzowany od początku września) oraz tworzenie dużych zespołów pracowników o różnorodnych kompetencjach. - Zostaną zastąpione mniejszymi jednostkami opartymi na kompetencjach i nastawionymi na wyniki - mówił P. Kardach.

Nowe propozycje

W zastępstwie CoLorado zarząd Sygnity zgłosił własne propozycje zmian. - Chcemy uprościć strukturę organizacyjną grupy - zadeklarował prezes. Sygnity zapowiada konsolidację mniejszych spółek zależnych i wchłonięcie części z nich przez firmę matkę. - Nierentowne jednostki będą likwidowane lub zostaną sprzedane - oświadczył P. Kardach. Nie chciał zdradzić, które podmioty "wypadną" z grupy.

Nierozłącznym elementem restrukturyzacji będą zwolnienia. Sygnity już kilka dni temu zapowiedziało, że z grupą pożegna się 300 pracowników (obecnie jest ich 3,6 tys.). - Łącznie zatrudnienie zmniejszy się o ok. 500 osób - powiedział P. Kardach.

Cięcia dotkną zarówno etatowych pracowników, jak i stałych współpracowników Sygnity (firma wyjątkowo chętnie korzystała z tej formy kooperacji, namawiając pracowników do przechodzenia na działalność gospodarczą).

Redukcje dotkną zarówno sferę administracyjną, jak i informatyków czy wdrożeniowców. - W porównaniu z konkurencją nasz back-office był dwa razy większy - wskazał Andrzej Marciniak, wiceprezes Sygnity odpowiedzialny za restrukturyzację.

Reklama
Reklama

Ograniczenie zatrudnienia w obszarze front-office będzie wynikało z rezygnacji ze sprzedaży części produktów i usług. - Nasza oferta handlowa jest bardzo szeroka. Nie wszystkie produkty są rentowne. Będziemy z nich rezygnować. Skoncentrujemy się na najlepszych i najlepiej rokujących rozwiązaniach - zapowiedział P. Kardach.

Porządki sporo kosztują

Wdrażanie zmian jak na razie kładzie się głębokim cieniem na wynikach Sygnity. Zgodnie z zapowiedziami, spółka zdecydowała się "wrzucić" znaczną część kosztów restrukturyzacji jeszcze w ciężar I półrocza (raport za ten okres został opublikowany w czwartek 27 września), co sprawiło, że strata netto wzrosła o 20 mln zł (wobec wyniku po dwóch kwartałach), do 57,8 mln zł. Na dodatkowe odpisy złożyło się m.in. przeszacowanie wartości jednej ze spółek córek (minus 8 mln zł) czy premia, która musi zostać wypłacona pracownikom za I półrocze.

Część odpisów będzie rozliczona w II półroczu. - 6 mln zł będzie kosztowała nas likwidacja nierentownych produktów. 7 mln zł pochłoną odprawy dla zwalnianych pracowników, a 2,6 mln zł dostaną osoby z poprzedniego zarządu - wyliczał P. Kardach. Restrukturyzacja spółki, jak zapewniali w piątek przedstawiciele Sygnity, nie ma większego wpływu na poziom sprzedaży. - Zakładamy, że tegoroczne obroty będą zbliżone do sumy przychodów Sygnity i Emaksu (spółki się połączyły - przyp. red.) w 2006 r., czyli wyniosą ok. 1,2 mld zł - zapowiedział prezes. 41 proc. sprzedaży (ok. 500 mln zł) trafi do sektora publicznego, 25 proc. (300 mln zł) do sektora bankowo-finansowego, a ledwie 4 proc. (40 mln zł) do sektora telekomunikacyjnego, który w przeszłości zapewniał firmie ponad 100 mln zł przychodów rocznie.

Profity przyjdà w przysz?ym roku

Ogromna strata za I półrocze i kolejne rezerwy, które obciążą wyniki Sygnity w drugiej połowie roku, sprawią, że informatyczna firma, wbrew temu, co jeszcze kilka miesięcy temu sugerował poprzedni zarząd, nie ma już żadnych szans, żeby zakończyć 2007 r. na plusie. - Czwarty kwartał zakończymy dodatnim wynikiem operacyjnym i netto, ale to zbyt mało, żeby nadrobić straty z poprzednich kwartałów - przyznał prezes giełdowej firmy.

Reklama
Reklama

Według szacunków zarządu Sygnity, wdrażane zmiany mają zaowocować szybką i wyraźną poprawą wyników finansowych od 2008 r. - Cięcia w obszarze back i front-office mają nam przynieść rocznie ok. 75 mln zł oszczędności - oświadczył P. Kardach.

Zapowiedział, że przyszły rok firma zakończy zyskiem. - Liczymy, że tylko sprzedając zbędne aktywa, w tym niektóre spółki zależne, pozyskamy ok. 50 mln zł w gotówce - mówił prezes informatycznej firmy.

Sygnity może również liczyć na dodatkowe profity przy wprowadzeniu jednej lub dwóch spółek zależnych na warszawską giełdę. Prezes Kardach nie chciał zdradzić, które z firm szykowane są do debiutu. - To na razie wstępne plany. Niewykluczone, że na parkiet trafi zupełnie nowy podmiot, powstały z połączenia aktywów rozproszonych obecnie po różnych firmach z grupy - podsumował.

Zarząd

Sygnity, na czele

Reklama
Reklama

którego stoi Piotr Kardach (pośrodku),

zapowiada,

że wszystkie koszty restrukturyzacji uda się

rozliczyć

jeszcze w tym roku.

Reklama
Reklama

W uzdrawianiu spółki

wspierają go

wiceprezesi Rajmund Gral (z lewej),

odpowiedzialny za finanse,

i Andrzej

Reklama
Reklama

Marciniak

(z prawej),

którzy

wcześniej

pracowali w Enei.

Fot. A. Cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama