Ograniczenie zatrudnienia w obszarze front-office będzie wynikało z rezygnacji ze sprzedaży części produktów i usług. - Nasza oferta handlowa jest bardzo szeroka. Nie wszystkie produkty są rentowne. Będziemy z nich rezygnować. Skoncentrujemy się na najlepszych i najlepiej rokujących rozwiązaniach - zapowiedział P. Kardach.
Porządki sporo kosztują
Wdrażanie zmian jak na razie kładzie się głębokim cieniem na wynikach Sygnity. Zgodnie z zapowiedziami, spółka zdecydowała się "wrzucić" znaczną część kosztów restrukturyzacji jeszcze w ciężar I półrocza (raport za ten okres został opublikowany w czwartek 27 września), co sprawiło, że strata netto wzrosła o 20 mln zł (wobec wyniku po dwóch kwartałach), do 57,8 mln zł. Na dodatkowe odpisy złożyło się m.in. przeszacowanie wartości jednej ze spółek córek (minus 8 mln zł) czy premia, która musi zostać wypłacona pracownikom za I półrocze.
Część odpisów będzie rozliczona w II półroczu. - 6 mln zł będzie kosztowała nas likwidacja nierentownych produktów. 7 mln zł pochłoną odprawy dla zwalnianych pracowników, a 2,6 mln zł dostaną osoby z poprzedniego zarządu - wyliczał P. Kardach. Restrukturyzacja spółki, jak zapewniali w piątek przedstawiciele Sygnity, nie ma większego wpływu na poziom sprzedaży. - Zakładamy, że tegoroczne obroty będą zbliżone do sumy przychodów Sygnity i Emaksu (spółki się połączyły - przyp. red.) w 2006 r., czyli wyniosą ok. 1,2 mld zł - zapowiedział prezes. 41 proc. sprzedaży (ok. 500 mln zł) trafi do sektora publicznego, 25 proc. (300 mln zł) do sektora bankowo-finansowego, a ledwie 4 proc. (40 mln zł) do sektora telekomunikacyjnego, który w przeszłości zapewniał firmie ponad 100 mln zł przychodów rocznie.
Profity przyjdà w przysz?ym roku
Ogromna strata za I półrocze i kolejne rezerwy, które obciążą wyniki Sygnity w drugiej połowie roku, sprawią, że informatyczna firma, wbrew temu, co jeszcze kilka miesięcy temu sugerował poprzedni zarząd, nie ma już żadnych szans, żeby zakończyć 2007 r. na plusie. - Czwarty kwartał zakończymy dodatnim wynikiem operacyjnym i netto, ale to zbyt mało, żeby nadrobić straty z poprzednich kwartałów - przyznał prezes giełdowej firmy.