Reklama

Quo vadis, Komisjo Nadzoru?

Inwestorzy są już zniecierpliwieni dyskusją, jak powinna wyglądać instytucja odpowiedzialna za monitorowanie rynku

Publikacja: 12.10.2007 08:51

Łączenie nadzorów w różnych wariantach to temat zastępczy. Dla inwestorów i emitentów najważniejszy jest przecież efekt działalności nadzorcy - mówi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. I dodaje: - Obecnie nie widzę pożytku z integracji nadzoru nad rynkiem kapitałowym w KNF. Coraz więcej prospektów emisyjnych czeka w kolejce do zatwierdzenia, a rotacja pracowników jest tak duża, że nie wiadomo, z kim rozmawiać.

Dwa lata i wciąż nic pewnego

Tak surowa opinia to efekt trwającej już dwa lata dyskusji, kto i jak ma monitorować rynek finansowy w Polsce. W 2006 r. wydawało się, że Sejm wybrał ostateczny model. Nadzór ubezpieczeniowy i giełdowy połączono w jedną Komisję Nadzoru Finansowego. KNF od 2008 r. miała przejąć obowiązek kontroli banków (obecnie uprawnienie to przypisane jest Komisji Nadzoru Bankowego).

Ostatnie pół roku jesteśmy jednak świadkami prób opóźnienia fuzji obu Komisji. NBP i rząd przygotowały projekt, który zakłada powstanie jednolitego nadzoru dopiero w 2013 r. Sejm nie zdążył co prawda zająć się propozycją, wiele jednak wskazuje, że posłowie powrócą do tematu po wyborach - niespełna dwa miesiące przez zaplanowaną fuzją. Wczoraj pisaliśmy o tym, że przesunięcie może być wykorzystanie do tego, aby to KNB (a więc i NBP), a nie KNF odgrywała kluczową rolę w procesie integracji.

Potrzeba dobrej jakości

Reklama
Reklama

Wypowiedzi uczestników rynku wskazują na zniecierpliwienie zmianami koncepcji. - Przed rozpoczęciem inte- gracji nadzorów stało przed nami tak dużo wyzwań, że ten proces naprawdę nie był potrzebny. Opóźnia bowiem zajęcie się pilnymi sprawami, takimi jak np. implementacja dyrektywy o rynkach instrumentów finansowych - uważa Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich. - Jeszcze przed utworzeniem KNF Komisja Papierów Wartościowych i Giełd współpracowała z KNB. Wszys- tko funkcjonowało dobrze, byliśmy więc przeciwni łączeniu, by nie wprowadzać zamętu. Ale skoro proces się już rozpoczął, trzeba go jak najszybciej skończyć, by skorzystać na potencjalnych efektach synergii - dodaje Beata Stelmach, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Nadzieje, że fuzja KNF i KNB będzie się opłacała, mają także PTE. - Dla nas nie ma dużego znaczenia, kiedy połączenie nastąpi, ale aby dokonało się ono sprawnie. Wtedy pojawić się mogą oszczędności, a opłaty, jakie łożą towarzystwa na nadzór, ulegną może zmniejszeniu - mówi Tomasz Bańkowski, prezes Pekao Pioneer PTE. - Najważniejsza jest nie struktura, ale sposób działania nadzorcy, i to, jak będzie kontrolował finanse podległych podmiotów - uważa Andrzej Maciążek z Polskiej Izby Ubezpieczeń. Podobnie myśli Małgorzata Góra, prezes Union Investment TFI. - Od samej integracji ważniejsza jest jakość sprawowania nadzoru i nad tym trzeba pracować - tłumaczy.

Tylko Związek Banków Polskich popiera wiodącą rolę KNB przy fuzji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama