Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 02.12.2007 12:02

Ostatni tydzień pokazał, że Amerykanie żyją kolejną obniżką stóp

procentowych. Uważają, że obniżenie ceny pieniądza jest tak samo pewne,

jak świąteczne przeceny w odwiedzanych tłumnie centrach handlowych.

Dyskusja nie dotyczy już tego, czy do obniżki dojdzie, ale tego, jaka ona

będzie duża. Coraz częściej pojawiają się opinie, że nie wyniesie ona 25

Reklama
Reklama

pkt. bazowych, ale 50 pkt. bazowych. Zaczyna to przypominać pisanie listów

do Św. Mikołaja z prośbą o prezent. Na taki ruch raczej nie ma co liczyć.

Co do samej obniżki to ostatnie wypowiedzi przedstawicieli władz

monetarnych w USA sygnalizują, że faktycznie jest ona prawdopodobna.

Najpierw Donald Kohn, a później Ben Bernanke wygłosili opinie, że polityka

monetarna powinna być elastyczna i reagować na zachodzące zmiany w

Reklama
Reklama

gospodarce i jej otoczeniu finansowym. Rynki odebrały to jednoznacznie -

nie tylko inflacja jest tu ważna, ale także czynnik wzrostu gospodarczego.

Skoro ten ostatni ostatnio wykazuje osłabienie to należy mu pomóc. Stąd

krótko do stwierdzenia, że obniżka stóp jest właściwie przesądzona.

W ubiegłym tygodniu poznaliśmy zrewidowane dane dotyczące dynamiki i

struktury PKB w USA w III kw. 2007 roku. Wcześniejsza estymacja została

Reklama
Reklama

zrewidowana w górę o cały punkt procentowy. Z publikacji wstępnych

szacunków wynikało, że dynamika PKB wyniosła 3,9 proc., ale pierwsza

rewizja wskazuje na wzrost o 4,9 proc. Co ciekawe, kolejna rewizja może tą

dynamikę jeszcze nieznacznie podnieść, a to za sprawą danych o wielkości

wydatków na inwestycje budowlane. Przy publikacji tych danych za

Reklama
Reklama

październik pojawiła się rewizja wartości z sierpnia i września, co

umożliwia podniesienie przypuszczalnej dynamiki PKB w III kw. do ok. 5

proc.

Za wspomnianym wzrostem dynamiki PKB w III kw. stoją rewizje dotyczące

danych o zmianie wielkości zapasów oraz dane o wyniku wymiany handlowej z

Reklama
Reklama

zagranicą. W tym drugim przypadku mamy wyraźny skutek słabnącego dolara.

Nie zmienia to faktu, że prognozy na IV kw. pozostają niskie. Mówi się o

wzroście gospodarczym o 1,5 proc., choć jest kilka czynników, które kreują

ryzyko jeszcze mniejszej dynamiki wzrostu PKB. Wiadomo, że wzrost exportu

nie będzie już tak szybki, jak kwartał wcześniej. W III kw. wynik wymiany

Reklama
Reklama

z zagranicą dodał 1,4 pkt. procentowego do wzrostu PKB. W IV kw. już

takiego wyniku nie należy się spodziewać. Od dawna mówi się o słabnącej

konsumpcji. Właśnie IV kw. ma być tego ewidentnym przejawem. 2,7 proc.

wzrostu w III kw. może pozostać tylko marzeniem.

Wreszcie mamy spadek zysków przedsiębiorstw. W III kw. wyniósł on 1,2

proc., podczas gdy w II kw. był to wzrost o ponad 6 proc. Oczywiście

największy spadek zanotowano w sektorze finansowym, gdzie w wyniku spółek

widać echa spadku akcji kredytowej na rynku kredytów hipotecznych i

zawirowań na rynku długu o te kredyty opartym. Spadek wyniku spółek branży

finansów wyniósł 5,6 proc. Sektor pozafinansowy także zanotował spadek,

choć znacznie mniejszy (-1,5 proc.). Ciekawą informacją jest także zmiana

w wielkości wyniku osiąganego przez amerykańskie firmy za granicą. Wynik

przedsiębiorstw generowany w kraju spadł o ponad 3 proc., a wynik

generowany za granicą wzrósł o 7 proc. Ten zagraniczny jest częścią

całości w ok. 20 proc. Także i tu swoje piętno odcisnął słabnący dolar.

Prognozy na najbliższe kwartały, a więc i IV kw. 2007 roku, nie są

optymistyczne. Mówi się o dalszym spadku wyniku przedsiębiorstw, za co

obwinia się słabnący popyt krajowy. Takie oczekiwania skutecznie hamują

zapędy przedsiębiorstw do rozpoczynania projektów inwestycyjnych. W nikiem zmniejszającym zapał do inwestowania. Tu mogą wygrać jedynie

projekty o wysokiej rentowności, które mają szansę sprostać znacznym

wymaganiom dotyczącym kosztu finansowania. Obniżki stóp procentowych

niewiele tu zmieniają. Wskaźniki nastrojów jasno pokazują, że

przedsiębiorcy podchodzą do najbliższej przyszłości z rezerwą, a

inwestycje przecież w dużej mierze opierają się na optymistycznym

spojrzeniu w przyszłość.

Rynek sądzi, że FOMC poprzez stymulację tanim pieniądzem będzie się starał

poprawić układ kosztów przedsiębiorstw, podtrzymać dodatnią dynamikę

konsumpcji, czy wreszcie poprawić relację między różnymi rodzajami długu

na rynku kredytowym. W tej chwili widać znaczny popyt skierowany głównie

na rynek długu bezpiecznego. Papiery skarbowe notuję rekordowo niską

rentowność. To z jednej strony skutek dużego popytu na nie, a z drugiej

oczekiwanie, że stopy będą jeszcze niższe. Kontrakty na stopy procentowe w

USA wyceniają spadek stopy funduszy federalnych do 3,75 proc. w czerwcu

(obecnie 4,5 proc).

Oczekiwania dalszej redukcji stóp w USA kontrastują z resztą świata, gdzie

o obniżkach stóp się raczej nie mówi. Ostatnio opublikowana wyższa

inflacja w strefie euro jest czynnikiem, który skłania do rozważenia

decyzji o podniesieniu stóp przez Europejski Bank Centralny. Taki układ

oczekiwań przekłada się na prognozy zmian na rynku walutowym, gdzie

oczekuje się dalszej deprecjacji waluty amerykańskiej. W ubiegłym tygodniu

dolar się umacniał, co można uznać za korektę poprzedniego dużego spadku.

W przypadku pary eurusd graczy onieśmiela bariera 1,5 dolara za euro.

Rynek akcji wraz z rosnącym dolarem odbił w górę. Okres świąteczny

sprzyja miłym nastrojom. Pojawiły się znowu nadzieje na większą zwyżkę.

Średnia przemysłowa Dow Jones oddalona jest od swoich szczytów "tylko" o

kilka procent. Wygląda na to, że strach przechodzi powoli w nadzieję.

Faktycznie, płaska korekta po mocnym środowym wyskoku cen w górę pozwala

oczekiwać dalszej zwyżki w USA.

W ubiegłym tygodniu zamieściłem wykres indeksu WIG, który zbliżył się do

swojego ważnego wsparcia, jakim jest poziom 54 tys. pkt. W ciągu ostatnich

pięciu dni ponowie doszło do zbliżenia i ponownie od tego poziomu indeks

się odbił. Sytuacja analogiczna ma miejsce w okolicami 3400 pkt. na

wykresie indeksu WIG20 ( Wykres_1.gif ). To są długoterminowe wsparcia,

których przełamanie miałoby fatalne techniczne następstwa. Po zachowaniu

podaży na początku tygodnia widać było brak wiary, by do takiego

przełamania doszło. Niewielki obrót w trakcie przeceny stawał się

czynnikiem, który miał uaktywnić popyt. I uaktywnił. Druga część tygodnia

to przewaga popytu. Może nie druzgocąca posiadaczy krótkich pozycji, ale

jednak przewaga. Wsparcia spełniły swoją rolę. Teraz popyt musi pokonywać

opory. Już z pierwszym ma pewien kłopot, co widać na wykresie

( Wykres_2.gif ). Dwukrotnie próbowano wyjść ponad 3600 pkt., ale nic z

tego nie wyszło. Pocieszeniem dla byków jest jedynie fakt, że ceny nie

spadły z hukiem, ale nadal trzymają się blisko poziomu sygnalnego.

Pokonanie 3660 pkt. otworzy nam drogę do okolic 3800 pkt. Przynajmniej,

choć pojawiają się opinie, że ubiegły tydzień zakończył korektę spadkową.

To oczywiście dość odważne słowa, tym bardziej, że poziom 3600 pkt. nie

został jeszcze pokonany. Dajmy szansę rynkowi, by wskazał nam odpowiedź.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama