- Komisja Nadzoru Finansowego zwróci się do PAI Mediów o zmodyfikowanie treści wezwania na akcje Elektrimu - poinformował wczoraj Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. To może oznaczać, że odsunie się w czasie termin zapisów w odpowiedzi na ofertę (miały zacząć się 11 grudnia). PAI Media, spółka Zygmunta Solorza-Żaka, w piątek zaproponowały 6,25 zł za każdy z walorów Elektrimu, pozostających w wolnym obrocie. Ta oferta to jeden z warunków, które postawił zarząd Giełdy Papierów Wartościowych, zanim wyrazi zgodę na wykluczenie Elektrimu z obrotu.
Władze konglomeratu wystąpiły o to do GPW, nie podając publicznie szczegółowych argumentów, które za tym by przemawiały. Za to w piśmie do nadzorcy sądowego, do którego dotarliśmy, wskazały, że w ten sposób chcą uniknąć ryzyka utraty zarządu własnego nad Elektrimem (jest w upadłości). Groziłoby im to, gdyby nie wywiązywały się z przepisów prawa, do którego przestrzegania są obowiązani. Chodziło o przepisy dotyczące polityki informacyjnej, która jest dużą bolączką Elektrimu.
KNF ma wątpliwości, w jaki sposób PAI Media ustaliły cenę wezwania. Wyjaśnienie tej kwestii ma się znaleźć w zmodyfikowanej treści oferty. PAI Media podały, że 6,25 zł to więcej niż wartość godziwa, rozumiana tak, jak głosi odpowiedni artykuł w ustawie o rachunkowości. Zgodnie z nim, wartość godziwą instrumentów finansowych znajdujących się w obrocie na aktywnym rynku stanowi cena rynkowa pomniejszona o koszty związane z przeprowadzeniem transakcji.
Jeden z inwestorów w e-mailu do "Parkietu" zwrócił uwagę, że jest to jednak też cena, którą jest skłonny zapłacić "dobrze poinformowany" podmiot. Miał zastrzeżenia co do tego, czy adresaci wezwania są "dobrze poinformowani" przez spółkę. Kwestionował możliwość ustalenia, czy cena w wezwaniu odpowiada faktycznej wartości godziwej papierów Elektrimu.
Dziś NWZA spółki ma upoważnić zarząd do powrotu na giełdę po zakończeniu postępowania układowego.