Reklama

Szwajcaria dołącza do świata „zerowych” stóp procentowych

Szwajcarski bank centralny obniżył koszt pieniądza do 0,25 proc. Aby nie stracić wpływu na gospodarkę, pójdzie w ślady USA i Japonii, podejmując niekonwencjonalne działania

Aktualizacja: 14.03.2009 09:02 Publikacja: 13.03.2009 00:40

Szwajcaria dołącza do świata „zerowych” stóp procentowych

Foto: ROL

Zgodnie z oczekiwaniami, szwajcarski bank centralny obniżył wczoraj główną stopę procentową o połowę, do 0,25 proc. Tym samym alpejska republika dołączyła do grona państw, gdzie koszt pieniądza jest bliski zera. Oznacza to jednak, że władze pieniężne w Zurychu będą odtąd musiały uciekać się do innych metod stymulowania gospodarki niż stopy procentowe. – Dla konwencjonalnej polityki pieniężnej gra się skończyła – ocenił Jan Amrit Poser, główny ekonomista banku Sarasin.

[srodtytul]Najgorzej od ćwierćwiecza[/srodtytul]

Szwajcarski bank centralny (SNB) zawężył dopuszczalny przedział wahań 3-miesięcznego LIBOR-u dla pożyczek we frankach do 0–0,75 proc., przy czym jego celem jest utrzymanie tej stopy na najniższym od 2003 r. poziomie 0,25 proc. Od października 2008 r. władze pieniężne w Zurychu zredukowały stopy procentowe już po raz szósty, tnąc koszt pieniądza łącznie o 2,25 pkt proc. Działania te podyktowane są pogarszającą się koniunkturą w alpejskiej gospodarce.

Jeszcze w grudniu SNB oceniał, że produkt krajowy brutto Szwajcarii skurczy się w 2009 r. maksymalnie o 1 proc., po wzroście o 1,65 proc. w 2008 r. Wczoraj jednak skorygował te prognozy i obecnie liczy się ze spadkiem PKB nawet o 3 proc. Tak głębokiej recesji w Szwajcarii nie było od 1975 r., gdy gospodarka zmniejszyła się o 6,7 proc.

Trudności Szwajcarii potęguje aprecjacja franka, która utrudnia działalność eksporterom, a w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym zwiększa ryzyko deflacji. SNB szacuje, że w 2009 r. ceny konsumpcyjne spadną o 0,5 proc., a w kolejnych dwóch latach praktycznie się nie zmienią.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Niekonwencjonalna polityka[/srodtytul]

Jak ocenia ekonomista banku BNP Paribas Eoin O’Callaghan, obniżka stóp procentowych prawie do zera nie wystarczy, aby zażegnać kłopoty szwajcarskiej gospodarki. – Potrzebne są niekonwencjonalne działania – twierdzi.

Kroki w tym kierunku SNB podjął już na środowym posiedzeniu, ogłaszając zamiar skupowania denominowanych we frankach obligacji korporacyjnych, aby zwiększyć podaż pieniądza. Tym samym Szwajcaria dołączyła do grona państw, które po sprowadzeniu stóp procentowych niemal do zera, przystąpiły do „ilościowego luzowania” polityki pieniężnej.

Jako pierwsza podczas obecnego kryzysu działania takie podjęła amerykańska Rezerwa Federalna, wprowadzając wiele programów polegających na skupowaniu od instytucji finansowych aktywów lub udzielaniu pod ich zastaw pożyczek. W tym tygodniu do skupowania obligacji skarbowych przystąpił Bank Anglii. Docelowo planuje przeznaczyć na ten cel 150 mld funtów. Bank Japonii zamierza z kolei skupować od banków obligacje korporacyjne oraz akcje japońskich spółek.

Ekspert ds. opcji walutowych w Calyon, Simon Smollett, ocenia, że decyzja SNB może skłonić do poluzowania polityki pieniężnej także Europejski Bank Centralny, który w ubiegłym tygodniu obniżając stopy w strefie euro do 1,5 proc., praktycznie bardzo sobie ograniczył możliwość oddziaływania na gospodarkę konwencjonalnymi metodami.

[ramka][b]Wszystko teraz zależy od kursu franka[/b]

Reklama
Reklama

– Obniżki stóp procentowych przez szwajcarski bank centralny (SNB) w znacznym stopniu zneutralizowały wzrost rat, jaki wynikałby z samej zwyżki kursu franka szwajcarskiego wobec złotego – mówi Emil Szweda, analityk Open Finance.

Ekspert dodaje, że umocnienie franka wobec złotego od października 2008 r. wynosi 37 proc., podczas gdy rata zaciągniętego wówczas kredytu hipotecznego wzrosła do dziś o 6,2 proc. – Kolejną pozytywną informacją dla zadłużonych w tej walucie jest zapowiedź SNB, który deklaruje zamiar przeprowadzenia interwencji na rynku walutowym, aby powstrzymać dalsze umocnienie franka – dodaje Szweda.

Na tym jednak kończą się dobre wiadomości. Mimo że decyzje SNB ograniczają wzrost wysokości rat, to nie wpływają na wysokość zadłużenia. – Oznacza to, że ktoś, kto zaciągał zobowiązanie wobec banku w październiku 2008 r., dziś ma dług większy prawie o 40 proc. Może to postawić go w kłopotliwej sytuacji, jeśli będzie chciał – lub zmuszą go do tego okoliczności – sprzedać swoją nieruchomość i spłacić kredyt – tłumaczy Emil Szweda.

Ponadto kredytobiorcy nie mogą już liczyć na dalszy spadek stóp. Ich sytuacja będzie więc teraz uzależniona od zachowania rynku walutowego. Jeśli złoty będzie dalej się osłabiać, a działania SNB w celu obniżania kursu franka nie przyniosą efektów, to raty kredytów będą rosły. Znaczny wpływ na wysokość comiesięcznych opłat będzie również miała polityka banków w zakresie spreadu, czyli różnicy pomiędzy kursem kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego. Od miesięcy instytucje zwiększają je, tłumacząc to niestabilnością rynków walutowych[/ramka]

[ramka][b]Silna waluta pogłębiła gospodarcze problemy Szwajcarii[/b]

Równocześnie z decyzją o redukacji stóp procentowych, szwajcarski bank centralny ogłosił plany interwencji na rynku walutowym, aby zahamować aprecjację franka. W ciągu ostatniego półrocza szwajcarska waluta umocniła się wobec euro o około 8 proc. Było to spowodowane zarówno reputacją Szwajcarii jako „bezpiecznego schronienia” na czas zawirowań na rynkach finansowych, jak i zamykaniem pozycji typu „carry trade”. – Silny frank pogłębił problemy Szwajcarii, ograniczając konkurencyjność eksporterów – ocenił Alexander Koch z banku UniCredit.

Reklama
Reklama

Aby przeciwdziałać tej tendencji, SNB zamierza skupować zagraniczne waluty, co będzie pierwszą taką interwencją od 1995 r. – SNB to pierwszy bank centralny rozwiniętego państwa, który integralną częścią polityki pieniężnej uczynił interwencję na rynku forex – stwierdził Julien Manceaux, ekonomista w banku ING.

Niektórzy analitycy są zdania, że ze względu na wiarygodność szwajcarskiego banku centralnego, sama zapowiedź podjęcia interwencji na rynku walutowym wystarczy, aby osłabić franka. Te przypuszczenia w środę w pewnym stopniu się potwierdziły. Po komunikacie SNB frank tracił wobec euro ponad 3 proc., co stanowiło największy jednodniowy spadek tego kursu od chwili wprowadzenia wspólnej europejskiej waluty w 1999 r. Szwajcarska waluta osłabiła się również o 3 proc. w stosunku do dolara.

Część traderów walutowych była jednak przekonana, że gwałtowny spadek notowań franka wskazuje, że SNB podjął interwencję niezwłocznie po ogłoszeniu tego zamiaru.[/ramka]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama