Największym sukcesem ubiegłego roku jest to, że udało mi się zbudować zgrany zespół, który praktycznie pierwszego dnia był gotowy do pracy – mówi „Parkietowi” Mariusz Grendowicz, prezes BRE Banku, w pierwszą rocznicę objęcia tego stanowiska.
Za byłym wiceprezesem Banku BPH do BRE trafiło wielu pracowników (patrz ramka). Ostatnio bank potwierdził rynkowe plotki, że głównym ekonomistą tej instytucji zostanie Ryszard Petru też z BPH.
[srodtytul]Pech prezesa[/srodtytul]
– Mariusz Grendowicz miał po prostu pecha. Przez pierwsze pół roku urzędowania na stanowisku prezesa BRE Banku przygotowywał się do wielkiego skoku, po czym świat finansów całkowicie się zmienił i wszelkie plany można było schować do szuflady – ocenia Marek Juraś, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK. – Kolejne półrocze Grendowicz musiał więc przeznaczyć nie tyle na przygotowanie nowego otwarcia, co opracowanie defensywnego planu obrony przed skutkami kryzysu finansowego – dodaje ekspert.
Z tą oceną zgadza się również sam Grendowicz. – Kiedy obejmowałem stanowisko prezesa BRE Banku, na rynku mówiło się, że ta instytucja to bolid zatankowany na co najmniej dwa lata. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że ta supernowoczesna maszyna musi, zamiast po specjalnie przygotowanym torze, jeździć po przysłowiowych szutrach. Diametralnie zmieniły się warunki, w jakich przyszło nam planować kierunki rozwoju BRE na najbliższe lata – mówi.