To o 29 proc. więcej niż w I kwartale 2008 r. Przychody zwiększyły się o 13 proc., tym samym rentowność netto wzrosła do 45 proc. z 40 proc. rok wcześniej.
Do poprawy wyników w dużym stopniu przyczyniły się spółki zależne – czeska i słowacka. Pomijając je, Magellan zarobił w I kwartale 4 mln zł, prawie 8 proc. więcej niż rok temu. W podobnym stopniu wzrosły jego przychody jednostkowe.
Na razie Magellan nie chce rozwijać działalności zagranicznej na dużą skalę. Finansowanie spółki córki otrzymują od matki. A teraz na naszym rynku o nie trudno. – W I kwartale, podobnie jak inne firmy, odczuwaliśmy wpływ kryzysu na dostępność finansowania zewnętrznego, którego koszt rośnie – mówi Krzysztof Kawalec, prezes Magellana.
Łódzka firma w dużej mierze pozyskuje kapitał w drodze emisji obligacji. W I kwartale sprzedała papiery warte 56 mln zł i skupiła o wartości 50 mln zł. W maju ma do wykupienia własne papiery za około 5 mln zł. – Teraz pozyskujemy kapitał za pomocą krótkiego długu. Myśleliśmy o średnioterminowym, ale marże, jakich oczekują nasi inwestorzy, głównie TFI i OFE, są zbyt duże – mówi Kawalec.
Pierwsze miesiące tego roku stały dla Magellana pod znakiem ograniczania kontraktacji, czyli wartości podpisywanych umów. Dla całej grupy wyniosła 38 mln zł, czyli o ponad połowę mniej niż rok temu. Kawalec zapewnia, że to zamierzone działanie. – Przede wszystkim ograniczyliśmy portfel aktywów o zapadalności powyżej jednego roku – dodaje. Już w kwietniu Magellan podpisał więcej umów. – Po I kwartale zostało nam 8 mln zł gotówki, a do tego 25 mln zł z niewykorzystanego limitu zewnętrznej linii kredytowej. Już to wydaliśmy – mówi szef Magellana. Nie wyklucza, że w kolejnych kwartałach kontraktacja będzie wyższa niż w I kwartale.