Reklama

Lista Alertów groźniejsza

Władze warszawskiej giełdy zdecydowały, że będą wykluczać z obrotu spółki, które nie mają pomysłu, jak wydostać się z Listy Alertów. GPW będzie także szybciej reagować na wahania kursów

Publikacja: 14.05.2009 01:16

Lista Alertów groźniejsza

Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier dm Dariusz Majgier

Spółki, które trafiały na giełdową Listę Alertów, do tej pory mogły się czuć dość bezkarnie. Jedyną wymierną konsekwencją było przeniesienie akcji do systemu notowań jednolitych. Zarząd GPW postanowił jednak, że będzie wykluczał z obrotu akcje spółek z listy, jeżeli będzie tego wymagać „interes i bezpieczeństwo uczestników obrotu”. Kryterium będzie ocena programu naprawczego, który przedstawią podmioty wykazane w zestawieniu.

[srodtytul]50 groszy już nie chroni[/srodtytul]

O Liście Alertów głośno było na początku 2008 r., kiedy władze GPW zapowiedziały, że trafią na nią spółki, których kapitalizacja nie przekracza 5 mln euro, których akcje są mało płynne, o dużej zmienności kursu lub podmioty w upadłości. Chodziło o wskazanie firm ryzykownych dla inwestorów.

Ostatecznie na listę trafiają tylko spółki w upadłości lub tzw. spółki groszowe (gdy cena akcji nie przekracza 50 gr, a kurs wykazuje dużą zmienność). Przegląd spółek pod kątem drugiego kryterium odbywa się raz na kwartał.

Teraz się to zmieni. Zgodnie z najnowszą uchwałą zarządu, GPW nie będzie czekała na okresową weryfikację i na bieżąco będzie dodawać do listy spółki, które dokonały splitu prowadzącego do obniżenia kursu poniżej 50 gr i dużych wahań notowań. Do wykazu ryzykownych podmiotów GPW będzie mogła także dodać podmioty, których walory notowane są powyżej 50 gr, jeżeli zmiany kursów są duże i „przemawia za tym interes obrotu giełdowego”. Rynek jest przekonany, że to odpowiedź GPW na ostatnie gwałtowne wzrosty notowań spółki AD Drągowski. Bez zmian w regulacjach pośrednik w obrocie nieruchomościami nie mógłby trafić na listę, gdyż kurs jego akcji przekracza 18 zł. Władze spółki odmówiły komentarza w tej sprawie.

Reklama
Reklama

Na czym będą polegać wymagane przez GPW „programy naprawcze”? Mają one „wskazywać działania, jakie spółki zamierzają podjąć w celu ograniczenia zmienności kursów akcji”. Emitenci notowani powyżej 50 gr za walor mają na to 14 dni, pozostali – miesiąc. Obowiązek dotyczy także firm, które już są na liście. Brak programu albo brak skutecznej realizacji będzie podstawą dla GPW do wykluczenia z obrotu.

[srodtytul]Co wpisać do programu naprawczego?[/srodtytul]

W tej chwili najbliżej wyjścia z Listy Alertów jest Fon, który scala swoje akcje w relacji 50: 1 (zmiany zarejestrował już sąd, trwają ustalenia z depozytem). Inne spółki nie są tak zaawansowane. Nie wiedzą także jeszcze, co napiszą w wymaganym przez GPW dokumencie.– Muszę dokładnie wiedzieć, czego oczekuje giełda i wtedy będę mógł się do tego ustosunkować – mówi Piotr Kwaśniewski, prezes Sanwilu. Dodaje, że jeżeli ścieżka postępowania mająca doprowadzić do scalenia akcji zostanie przetarta, to jego spółka zastanowi się nad jej przejściem. wsp.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama