Grupy ubezpieczeniowe, które rozpoczęły biznes w systemie direct, czyli sprzedaży polisy przez telefon i Internet, muszą się liczyć z dużymi wydatkami i większą niż tradycyjne zakłady szkodowością. Dlaczego?
[srodtytul]OC to ryzyko[/srodtytul]
Udział składek pozyskanych z polis OC komunikacyjnego w składce ogółem w przypadku działających na polskim rynku towarzystw majątkowych wynosi 32 proc. To średnia rynkowa, którą znaleźć można w danych za I kwartał 2009 roku opublikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego.
Tymczasem w przypadku najstarszego na polskim rynku „directu”, czyli Link4, udział ten sięga niemal 60 proc. Firma w IV kwartale 2008 i I kwartale 2009 zebrała z polis komunikacyjnych 97,6 mln zł, z czego 57,5 mln zł z OC i 40,1 mln zł z AC. Tak wynika z danych dotyczących składek pozyskiwanych przez towarzystwa majątkowe z polis OC komunikacyjnego, które znajdują się w najnowszym raporcie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (zakłady muszą odprowadzać do niego po każdym kwartale 0,7 proc. składki przypisanej brutto zebranej z OC komunikacyjnego oraz obowiązkowego ubezpieczenia budynków gospodarskich).
Na podstawie danych UFG można także zaprezentować portfele pozostałych „directów”, które zazwyczaj ograniczają się co najwyżej do podania wartości zebranych składek. Chodzi o firmy Aviva Direct, Axa Direct i Liberty Direct. Można szacować, że ta pierwsza (działająca w ramach Aviva TUO) pozyskała w IV kwartale 2008 i I kwartale 2009 r. 30,2 mln zł składek, z czego 14 mln zł z OC i 16,2 mln zł z AC. Z kolei Liberty Direct zebrało z OC 16,8 mln zł, czyli 44,6 proc. ogółu składek (37,7 mln zł).