Prezes PGNiG Michał Szubski o ewentualności emisji akcji po raz pierwszy wspomniał mimochodem podczas jednego z paneli na niedawnym krynickim Forum Ekonomicznym. – Warto się nad tym zastanowić – dodał w kuluarach. W jego opinii podwyższenie kapitału to znacznie lepsza metoda na pozyskanie pieniędzy na nowe inwestycje niż kredyt lub emisja papierów dłużnych.
Innego zdania są jednak analitycy. Według Marcina Palenika z Millennium Domu Maklerskiego decyzja o emisji akcji byłaby istotną i negatywną informacją dla akcjonariuszy. – Wprawdzie PGNiG ma duże plany inwestycyjne, ale dotychczas rynek zakładał, że firma będzie się raczej zadłużać oraz finansować inwestycje ze swoich zysków – mówi analityk. Dodaje, że dzisiaj koncern jest stosunkowo wysoko wyceniany, ponieważ inwestorzy oczekują istotnej poprawy wyników finansowych. – Jeśli doszłoby do emisji akcji, oznaczałoby to, że spółka nie liczy na istotną poprawę wyników – podsumował Palenik.
[srodtytul]Kwestia bezpieczeństwa [/srodtytul]
Inny analityk podkreśla, że wypuszczenie nowych akcji byłoby najkorzystniejsze z punktu widzenia... samego zarządu, ale nie akcjonariuszy. Wynik finansowy koncernu byłby wtedy lepszy, bo nie obciążałyby go odsetki od zaciągniętych zobowiązań.
Nawet jeśli argumenty prezesa PGNiG za emisją akcji są obiektywne, to wcale nie znaczy, że zarząd mógłby na nią dostać zgodę. Firma należy do najbardziej strategicznych w kraju, ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego państwa – odpowiada za import i sprzedaż gazu. Zatem każde zmniejszenie udziału Skarbu Państwa w jej akcjonariacie wywołuje dyskusję polityczną. Tak było w 2005 roku, gdy PGNiG przeprowadzało ofertę publiczną. tak było też, gdy minister skarbu sprzedawał symbolicznie jedną akcję, aby walory spółki mogli otrzymać pracownicy. Za każdym razem pojawiają się sugestie, że może się znaleźć jakaś firma, która skupi papiery PGNiG. W tle są obawy, że będzie to robić na zlecenie innego podmiotu, a zatem z zamiarem wrogiego przejęcia.