2010 rok może być rekordowy pod względem liczby wielkich IPO - pierwszych publicznych ofert akcji. Wielkich, czyli takich, których wartość należy liczyć w miliardach złotych. W rezultacie w przyszłym roku może również paść rekord, jeśli chodzi o kwotę zebraną przez przedsiębiorstwa na giełdzie.
Dla inwestorów, zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych, to dobra wiadomość: ciekawe oferty zawsze znajdują się w centrum ich uwagi. Stanowią obietnicę zysków oraz możliwość większego zróżnicowania (dywersyfikacji) portfeli.
To także bardzo dobra wiadomość dla giełdy - skokowo zwiększy się jej kapitalizacja, wzrosną obroty akcjami (duże, interesujące firmy mają w nich zazwyczaj najwyższy udział) i umocni się jej pozycja w regionie. Warto zwrócić uwagę, że pod względem dużych debiutów udany był już 2009 rok. Na parkiecie pojawiło się kilka bardzo znaczących przedsiębiorstw, na dodatek z branż dotychczas na giełdzie niereprezentowanych lub reprezentowanych stosunkowo słabo.
I tak w czerwcu na GPW pojawił się Lubelski Węgiel Bogdanka. Spółka bez problemu zebrała z rynku 528 mln zł. W listopadzie nowy rozdział w historii giełdy rozpoczęła Polska Grupa Energetyczna (jej dzisiejsza wartość rynkowa to 42 mld zł). PGE wyemitowała akcje za niemal 6 mld zł. Oferta rozeszła się na pniu. Redukcja zapisów w transzy inwestorów indywidualnych wyniosła 96,5 proc. Byłaby większa, gdyby spółka nie powiększyła prawie o połowę puli przeznaczonej dla tej grupy kupujących. Przedstawiciele Ministerstwa Skarbu Państwa przyznali podczas debiutu PGE, że popyt przerósł ich najśmielsze oczekiwania, a rynek udowodnił, że można było bez trudu sprzedać nie tylko akcje nowej emisji (tylko takie znalazły się w ofercie), ale także część tych, które są w rękach państwa.
[srodtytul]Debiut PGE to był początek [/srodtytul]