Stress testy polegają na tym, że nadzór ocenia, ile składek zbierze dane towarzystwo i ile wypłaci odszkodowań przy znacznym pogorszeniu sytuacji gospodarczej. Na tej podstawie sprawdza, czy będzie ono w stanie uregulować zobowiązania wobec klientów. Testy mają na celu usprawnić zarządzanie towarzystwami, pokazać ryzyko oraz ocenić wypłacalność firm.

– Wynik testów dowodzi, że generalnie polskie towarzystwa są wypłacalne – komentuje Jerzy Lisiecki, szef firmy brokerskiej International Risk and Corporate Advisory. Podkreśla, że nawet gdyby któreś z nich wpadło w przejściowe kłopoty, to z pewnością spółka matka by mu pomogła. – Poza tym stress testy przeszły wszystkie największe towarzystwa. Wśród tych, które go nie zaliczyły, jest bowiem Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń, które ma 2 proc. rynku. To oznacza, że na pewno na wszelkie zdarzenia gotowe są PZU, Ergo Hestia, Warta i Allianz, które mają więcej niż 4 proc. rynku. Ale i PTU, w które zainwestował niemiecki Gothaer, niedługo ma dostać dokapitalizowanie – dodaje Jerzy Lisiecki.

Oficjalnie KNF nie chce potwierdzić informacji o wynikach testu. Był przeprowadzony w pierwszej połowie tego roku.Od początku sierpnia do końca października trwa podobne, ale bardziej szczegółowe, badanie prowadzone przez Unię Europejską w ramach przygotowań do wejścia w życie dyrektywy „Wypłacalność II”, co nastąpi w końcu 2012 r. Dyrektywa wprowadza nowe wymogi dotyczące zarządzania ryzykiem. W QIS 4, dwa lata temu, wzięło udział 24 polskich towarzystw. Ich udział jest dobrowolny. Pokazało ono, że polskie zakłady dysponują nadwyżkami kapitału na pokrycie nowych wymogów kapitałowych.