Z jej badania wynika, że 18 proc. towarzystw nie rozpoczęło jeszcze przygotowań do wejścia w życie unijnej dyrektywy Solvency II, która nakłada na nie większe wymogi w tym zakresie, a także jeśli chodzi o posiadane kapitały. Nowe przepisy mają obowiązywać od października 2012 r.
Dlaczego ubezpieczyciele powinni przyspieszyć prace? – Skala zmian w poszczególnych firmach będzie znacząca. Chodzi o wdrożenie zaawansowanych metod zarządzania ryzykiem, a to wymaga odpowiedniej wiedzy czy systemów informatycznych. Tymczasem wyszkolenie pracowników i budowa systemów IT wymaga dużych nakładów pracy oraz czasu – wyjaśnia Bożena Graczyk, partner w KPMG.
Polskie towarzystwa i tak wypadają pozytywnie na tle firm działających w innych krajach regionu. W całej Europie Środkowej blisko 44 proc. zakładów ubezpieczeń nie rozpoczęło jeszcze wdrażania Solvency II, a 6 proc. nie zamierza tego zrobić w ciągu najbliższego roku. Są to głównie małe firmy, liczące na wsparcie swojej grupy.
Polskie zakłady wykazują także znacznie większą samodzielność we wdrażaniu Solvency II. 46 proc. z tych, które rozpoczęły przygotowania, zrobiły to z własnej inicjatywy (bez nacisków ze strony nadzoru lub swojej grupy kapitałowej). W regionie postąpiło tak tylko 28 proc.Polskie firmy najbardziej obawiają się zmian związanych z systemami informatycznymi oraz przeprowadzenia samodzielnej oceny ryzyka i wypłacalności. Tak jak towarzystwa z innych krajów, wskazują, że wyzwaniem będą także koszty dostosowania firmy do wymogów UE.
KPMG uważa też, że w początkowym okresie obowiązywania Solvency II polskie zakłady ubezpieczeń będą potrzebowały więcej kapitałów niż w późniejszym. Przyczyna? Większość będzie musiała stosować standardowe metody szacowania ryzyka stworzone przez nadzór, bo ich autorskie modele nie będą jeszcze zaakceptowane.