– Krótkoterminowo oczekujemy utrzymania się wysokiej zmienności na giełdach europejskich. Z jednej strony sektor finansowy będzie musiał sprostać bardziej rygorystycznym wymogom kapitałowym oraz potrzebom rolowania długu przez państwa UE. Z drugiej – sektor bankowy będzie miał łatwiejszy dostęp do pieniędzy z EBC, co powinno przynajmniej częściowo złagodzić deflacyjny efekt rekapitalizacji – tłumaczy Adam Jenkins, dyrektor ds. portfeli zrównoważonych i akcyjnych w PPIM.
Jeżeli dokapitalizowanie banków i rolowanie długów państw strefy euro w pierwszej połowie 2012 r. zakończy się sukcesem i system finansowy zacznie ponownie funkcjonować na normalnych zasadach, a kredyty udzielane przez EBC zostaną przez banki wykorzystane w celach inwestycyjnych, jest szansa na odbicie na giełdach. Może ono mieć gwałtowny charakter. – Wystarczy spojrzeć na to, co się działo za oceanem. W ostatnim kwartale 2011 r. indeks S&P500 zyskał ponad 16 proc. – przypomina Jenkins.
Na razie zarządzający największego polskiego TFI zachowują neutralne nastawienie do akcji. Podkreślają, że polski rynek jest zdominowany przez sektor bankowy, który odpowiada za ok. 35 proc. ogólnej kapitalizacji. W momencie poprawy koniunktury sektor finansowy może się okazać motorem zwyżek.
Zakładając pozytywny rozwój sytuacji w strefie euro, dobrym wyborem według zarządzających PPIM mogą się okazać również duże, płynne spółki surowcowe, także z innych krajów regionu, na przykład Rosji czy Turcji.