Reklama

Graal sprawdza, czy warto kupić Wilbo

Szef rybnej spółki na początku stycznia dwukrotnie odwiedzał zakłady swojego konkurenta – donoszą źródła „Parkietu”

Publikacja: 16.01.2012 00:35

Graal sprawdza, czy warto kupić Wilbo

Foto: GG Parkiet

Właściciele Wilbo mają nóż na gardle, dlatego poszukiwania inwestora i negocjacje nabrały tempa. Za rok ta firma może już nie istnieć, więc dopóki nikt nie złożył wniosku o jej upadłość, główni właściciele próbują wyjść z inwestycji – mówi osoba zbliżona do Wilbo. Twierdzi, że Bogusław Kowalski, prezes i największy udziałowiec Graala, zakłady giełdowego konkurenta zwiedzał przez dwa dni: w czwartek przed świętem Trzech Króli i zaraz po weekendzie w poniedziałek. Kowalski nie potwierdza tej informacji. – Zamierzamy kontynuować strategię konsolidowania branży – mówi tylko.

Malek się nie skusił

Przedstawiciele Wilbo nabrali wody w usta. Prezes Tomasz Konewka nie chciał komentować naszych informacji. Dariusz Bobiński, jeden z głównych udziałowców Wilbo (ma 33,61?proc. udziałów), pytany o spotkanie z prezesem Graala wykręcał się brakiem czasu, a potem nie odbierał telefonu.

Ewidentne jest jednak to, że rybna spółka po wygaśnięciu listu intencyjnego w sprawie kupna pakietu akcji Wilbo przez Jerzego Malka, prezesa notowanego na giełdzie w Oslo Morpolu, nadal szuka inwestora. – Nie potwierdzam i nie zaprzeczam – mówi zapytany o to partner biznesowy Bobińskiego Waldemar Wilandt (też ma 33,61?proc. udziałów).

Czy Graala stać na zakup?

Gdyby Graal przejął Wilbo, powstałby podmiot o rocznej sprzedaży rzędu 700 mln zł. Zdaniem analityków taka transakcja przyniosłaby efekty synergii z uwagi na podobne profile działalności obu spółek.

– Większa skala połączonych podmiotów przełożyłaby się na silniejszą pozycję negocjacyjną wobec dostawców i odbiorców. Wyniki osiągane przez Wilbo w ostatnich kwartałach były wyraźnie gorsze niż w przypadku Graala, co pokazuje, że większej spółce łatwiej jest przerzucić wysokie koszty surowców na klientów – mówi Adam Kaptur, analityk Millennium DM. Dodaje, że byłaby również możliwa sprzedaż zbędnych nieruchomości.

Reklama
Reklama

Powstaje jednak pytanie, czy Graala byłoby stać na przejęcie. Jak wskazuje Kaptur, dług netto Graala przekracza 120 mln zł. – Jednak z drugiej strony, obecna kapitalizacja Wilbo to tylko niewiele ponad 10 mln zł – wskazuje analityk.

Każdy rozmawia z każdym

Sytuacja w branży rybnej jest bardzo trudna. Dodatkowo firmom psuje wyniki wysoki kurs euro i dolara, bo to właśnie w tych walutach kupują surowiec. – Sytuacja w branży jest taka, że każdy rozmawia z każdym o ewentualnym połączeniu – mówi prezes jednej z firm.

Jednym z rozgrywających chce być niemiecki Homann, właściciel marki Lisner. W ubiegłym roku bezskutecznie próbował kupić część udziałów giełdowej spółki Seko. Ta zaś z kolei negocjuje przejęcie części aktywów od Graala. Z naszych informacji wynika, że w tym tygodniu przedstawiciele Graala i Seko mają rozmawiać na ten temat.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama