Najbardziej zagadkową informacją, z jaką mieliśmy ostatnio do czynienia, jest zapowiedź sprzedaży przez Elektrim części udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej "po cenie niewiele wyższej od ceny objęcia". Sądzę, że to właśnie ta informacja spowodowała niespotykaną chęć pozbycia się za "co łaska" akcji Elektrimu w trakcie piątkowej sesji. Nie od dziś bowiem wiadomo, że ceny akcji posiadaczy operatorów GSM są kalkulowane w oparciu o różnie liczoną przyszłą wartość tych firm, choć nie spotkałem się z przypadkiem, by ktoś szacował ich wartość rynkową w okolicach ceny nabycia. W przypadku tak dobrze zarządzanej firmy jak Elektrim nie sądzę, by popełniono tak dziecinny błąd w negocjacjach i spodziewam się raczej, że ujawniono tylko część informacji i mamy do czynienia z transakcją wiązaną, z której sprzedający będzie czerpał inne korzyści. Jednak do czasu wyjaśnienia tych wątpliwości trzeba spodziewać się znacznego zwiększenia ryzyka, związanego z zakupem tych akcji. Gdyby w dodatku (na co nie wskazują doświadczenia światowe) działalność w branży GSM w Polsce miała tak kiepskie perspektywy, że uzasadniałaby taką wycenę, to zagrożone byłyby kursy innych posiadaczy operatorów GSM.Ciekawą informacją jest również zgoda wierzycieli na zawarcie przez Universal układu. Przyznam, że z racji kiepskich fundamentów spółki nie znajduje się ona w centrum mojego zainteresowania, ale nawet pobieżny ogląd wskazuje, że choć uratowano firmę przed zatonięciem, to do odbudowy wiarygodności brakuje jeszcze wielu miesięcy wytężonej pracy nad odbudowywaniem pozycji na rynku. Najważniejsze zaś jest kolejne utwierdzenie, że spółkom giełdowym upadek przychodzi z trudem - a czy jest to zdrowe dla rynku, każdy może sam osądzić.

.