Efekty rosyjskiego kryzysu i wzmożonej konkurencji
Wiele giełdowych spółek rozpoczęło w minionym roku redukcję zatrudnienia, najwięcej wymówień zostanie jednak rozdanych w 1999 r. W ten sposób zarządy spółek radzą sobie z efektami rosyjskiego kryzysu i narastającą konkurencją.Najbardziej zagrożeni utratą pracy są zatrudnieni w firmach odzieżowych i związanych z produkcją obuwia. Nie są to jednak jedyne miejsca, gdzie będą wręczane wymówienia. Zarządy spółek podkreślają, że nic tak efektywnie nie obniża kosztów, jak redukcja zatrudnienia. Jest to również jedna z prostszych metod obniżania kosztów.Nie można jednak zapomnieć, że grupowe zwolnienia łączą się z wysokimi odprawami, np. w Lubawie ich koszt będzie zbliżony do całorocznego zysku netto za 1998 r.
Efekty rosyjskiego kryzysu i redukcji kosztów
Tysiące ludzi do zwolnienia
Spółki giełdowe zwolnią tysiące pracowników. Redukcje zatrudnienia zaczęły już przeprowadzać w 1998 roku, ale najwięcej odejść przygotowywanych jest na ten rok. W wielu firmach będą to największe zwolnienia w ich historii, nieporównywalne nawet ze spowodowanymi transformacją ustrojową. Jednym z najczęściej podawanych powodów wręczania wymówień jest kryzys rosyjski, ale również konieczność obniżania kosztów ze względu na wciąż rosnącą konkurencję.Planowanych redukcji załóg, często o kilkadziesiąt procent, nie da się porównać z działaniami ostatnich lat, kiedy to zmiany zatrudnienia miały charakter niemal kosmetyczny. Zwolnienia przeprowadziły już, i będą je kontynuować, głównie firmy obuwnicze i odzieżowe, nie najlepiej jest także u producentów mebli. Branże te najbardziej dotknął kryzys rosyjski.OdzieżówkaZarząd Bytomia zobligowano do likwidacji w przyszłym roku nierentownych zakładów w Tarnowskich Górach i Dąbrowie Górniczej. Oznaczałoby to zmniejszenie 2700-osobowej załogi o 40%. - Postaramy się jednak sprzedać te zakłady - zaznaczyła dyrektor Dorota Wiler. O wiele większe zwolnienia rozpoczęły się już w grupie Próchnika. Z liczącej ok. 6,5 tys. osób załogi wymówienie otrzyma 2 tys. ludzi. Największa redukcja zostanie przeprowadzona w toruńskiej Mirandzie, która wraz z kryzysem w Rosji straciła 55% rynku zbytu. - Zmniejszenie zatrudnienia to efekt ograniczania produkcji. Założyliśmy, że w przyszłym roku sprzedaży na rynek wschodni w ogóle nie będzie - powiedział prezes Próchnika Włodzimierz Węglarczyk. O ok. 300 osób zmalało w ubiegłym roku zatrudnienie w Vistuli, a o 200 w Wólczance. W Bielbawie, położonym w województwie wałbrzyskim, na koniec 1999 roku ma być o ok. 400 pracowników mniej, pozostanie 1837 osób. Kaliski Wistil do maja zwolni 140 pracowników. Będzie to głównie efekt wprowadzenia do produkcji nowych maszyn.Producenci obuwiaDo wzrostu bezrobocia przyczynią się również firmy związane z produkcją obuwia. Zwolnienia w przemyśle odzieżowym, choć nie aż na taką skalę, przeprowadzane były konsekwentnie od lat, natomiast część giełdowych spółek przemysłu obuwniczego jeszcze w minionym roku powiększała zatrudnienie. Teraz będą zwalniać. W Arielu pod koniec stycznia odejdzie z pracy ok. 100 z 270 zatrudnionych. Radomska spółka dotychczas eksportująca ponad 30% na Wschód zmienia profil produkcji. - Będziemy wytwarzać obuwie wysokiego standardu i koncentrować się na rynku krajowym i eksporcie na Zachód - zapowiedziała dyrektor Alicja Kozubal. Zmiana produkcji spowoduje jednak, że Ariel stworzy również ok. 40 nowych miejsc pracy. W Łukbucie z 1245 pracowników na koniec 1988 roku pozostało 950. - Głównym celem było obniżenie kosztów, produkcja pozostała na nie zmienionym poziomie - zaznaczył prezes Wojciech Pogodziński. Restrukturyzacja spowoduje również, że do końca I kwartału przyszłego roku z 960 zatrudnionych w Lubelskich Zakładach Przemysłu Skórzanego ubędzie 140 osób. Rosyjski kryzys przesądził o zamknięciu - przynoszącego już od lat straty - zakładu kaletniczo-galanteryjnego.Inne spółkiNie tylko spółki z tych dwóch branż zdecydowały się na zwolnh zatrudnienie jest np. Polfa Kutno, gdzie po restrukturyzacji ubyło 103 pracowników. 140 osób straci zatrudnienie w Grajewie. 30% z 4,7 tys. załogi do 2000 r. chce zwolnić Polar. We Wrocławiu przybędzie więc 1,4 tys. bezrobotnych. Działający w pobliżu KGHM konsekwentnie ogranicza zatrudnienie, głównie przenosząc pracowników do spółek pomocniczych, w których płace są niższe. Ok. 500 osób z 1800 chce zwolnić popadający w coraz większe kłopoty Swarzędz. Drastyczny spadek popytu na meble spowodował, że giełdowa spółka zlikwiduje zakład w Rawiczu.Zdecydowany spadek eksportu na rynki azjatyckie oraz do Europy Zachodniej i Wschodniej spowodował, że w Tonsilu w październiku zapadła decyzja o dalszej redukcji zatrudnienia. Wcześniej zmniejszono, liczącą 1800 osób, załogę już o 200 pracowników. Rozpoczęło się również przenoszenie części zatrudnionych do spółek pomocniczych. Również w Impexmetalu decydującym sposobem na obniżenie kosztów będą zwolnienia. Na co najmniej 15 mln zł niższych kosztów działania w 1999 roku 12 mln zł będzie efektem redukcji zatrudnienia. Do kwietnia tego roku ma odejść z pracy 30% zatrudnionych, czyli 130 osób.Kto jeszcze zwolniPrzygotowywana przez Agros restrukturyzacja - przewidująca m.in. fuzję spółek zależnych oraz ograniczenie działalności w handlu zagranicznym - również zapewne pociągnie za sobą zwolnienia. Niewykluczone, że poniesione straty odbiją się na wielkości załogi Wawela. Spółka eksportowała na Wschód 20% produkcji. W Mieszku już zapadła decyzja, że do połowy 1999 roku zwolnienie otrzyma co piąty z 680 pracowników.Nie wiadomo, co czeka pracowników Zakładów Mięsnych Jarosław, obecnie wysyłanych na przymusowe urlopy bezpłatne. Tak spółka radzi sobie na razie z zahamowanym popytem na Wschodzie, gdzie sprzedawała jedną trzecią produkcji. Wypowiedzenia prawdopodobnie dostaną w tym roku pracownicy grupy Zasada Centrum. Przestała bowiem obowiązywać umowa z Ministerstwem Przemysłu i Handlu, która w zamian za ulgi podatkowe nie pozwalała spółce na zwolnienia. W grupie Zasady, fabrykach m.in. Jelcza, Stara i Autosana pracuje ok. 13 tys. osób. - Przewidujemy w 1999 r. restrukturyzację. Popyt na samochody użytkowe jest znikomy. W dużym stopniu korzystaliśmy z zamówień publicznych, jednak reforma administracyjna spowodowała, że przetargów prawie nie było. Przypuszczamy, że zamieszanie kompetencyjne w tym roku jeszcze bardziej ograniczy zamówienia - powiedział rzecznik Zasada Centrum Marcin Trzaska. Jakiej wielkości będą te zwolnienia, rzecznik nie chciał zdradzić.Najprostsza metoda obniżania kosztów- Zwolnienia ze społecznego punktu widzenia są sprawą trudną, jest to jednak jedna z prostszych metod obniżenia kosztów działania firmy i nie można się nie zgodzić, że jest to działanie w dobrym kierunku - zaznaczył Tomasz Pokrywka z RCI. Trwające zwolnienia, i te przygotowywane, w większości przypadków tłumaczone są załamaniem się rynków za wschodnią granicą. Sprawa nie jest jednak aż tak prosta. W części przypadków kryzys w Rosji przyspieszył restrukturyzację, której i tak firmy by nie uniknęły. W wielu przypadkach pracownicy padli jednak ofiarą nieudolności zarządów.- W Polsce wydajność na jednego zatrudnionego jest przeciętnie 2 do 5 razy niższa niż na Zachodzie. Oznacza to, że coś jest nie tak z organizacją pracy - stwierdził Adam Chełchowski, doradca inwestycyjny z Credit Suisse Asset Management Polska. W jego opinii nie jest to jednak proste. Niskie koszty siły roboczej powodują, że czasami lepiej zatrudniać ludzi, niż kupować maszynę, której koszty eksploatacji są wyższe.Ogromne zwolnienia wiążą się z wysokimi odprawami. Na przykład w Lubawie ich koszt będzie zbliżony do całorocznego zysku netto spółki za 1998 r. Akcjonariusze muszą się więc liczyć z dużymi wydatkami spółek z tego tytułu. W dłuższym horyzoncie czasowym bez wątpienia będą to jednak rozwiązania korzystne.