Kto stoi za dużymi zleceniami?
Już 48 154 945 akcji KGHM ma Citibank N.A., amerykański bank, pełniący rolę depozytariusza kwitów depozytowych. Oznacza to, że na zlecenie swoich klientów bank skupił na ostatnich sesjach pracownicze akcje i wywołał wzrost kursu Polskiej Miedzi.
PARKIET ocenia, że zlecenia Citibanku stanowiły w dniach 7-9 lipca ok. 75% popytu na akcje KGHM. Przypomnijmy, że wolumen obrotu na akcjach Polskiej Miedzi oscylował wówczas w granicach 1,8 mln sztuk (łącznie notowania jednolite i ciągłe). W stosunku do ostatniego komunikatu sprzed dwóch miesięcy, Amerykanie zwiększyli zaangażowanie w Polskiej Miedzi o 2,6%, do poziomu 24,08% kapitału akcyjnego, płacąc za to ok. 130 mln zł.- Sytuacja z zaangażowaniem Citibanku w KGHM jest oczywista. Po prostu zagraniczni inwestorzy wykorzystali płynność związaną z wejściem do obrotu darmowych akcji i zwiększyli swój udział w Polskiej Miedzi - powiedział PARKIETOWI Jacek Lichota, doradca inwestycyjny ING BSK. Zdaniem Marka Jurasia, analityka Erste Securities, najbardziej prawdopodobne jest to, że za zleceniami Citibanku stoją inwestorzy finansowi.Według niektórych analityków, bardzo duży popyt (9,6 mln akcji) podczas drugiej sesji po wejściu darmowych akcji KGHM mógł być częściowo spowodowany przez grających w Londynie "na krótko" posiadaczy GDR-ów. Nagła zmiana oczekiwań rynkowych mogła wywołać popyt ze strony spekulantów, którzy chcieli pozamykać pozycje przynoszące straty. Tym bardziej że w związku z ograniczeniem wahań kursów, na sesji 8 lipca akcje na GPW były o ok. 20% tańsze niż londyńskie GDR-y. - Możliwe, że część tego popytu pochodziła od grających na krótko na GDR-ach. Nie wydaje się jednak prawdopodobne, by to właśnie oni złożyli zlecenia na akcje o wartości 250 mln zł. - powiedział J. Lichota.
ADAM ŁAGANOWSKI